Społeczeństwo

Święta bezdomni spędzą sami

Na warszawskiej wigilii współorganizowanej 19 grudnia przez rzecznika praw obywatelskich rozdano 150 tys. pierogów
Fotorzepa, Dominik Pisarek Dominik Pisarek
Na ulicy lub w altanie – taki będzie dla wielu osób 24 grudnia. Imprezy dla nich odbyły się wcześniej
W święta nikt nie powinien być sam – powtarzali organizatorzy wigilii dla potrzebujących. Wspólne posiłki odbywały się w ostatnim tygodniu w ośrodkach, noclegowniach i na placach wielu miast. W Warszawie bezdomnych zaprosili rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski i krakowski restaurator Jan Kościuszko, który co roku organizuje też wigilię w Krakowie. Imprezy się skończyły, a co bezdomni i samotni będą robili w sam dzień wigilijny?
– Nic. Nie wiem nawet, gdzie będę nocował – mówi pan Waldemar, który we wtorek przyszedł na wigilię do Mokotowskiego Hospicjum Świętego Krzyża w Warszawie. Pan Adam, bezdomny od dziesięciu lat, boi się, że w tym dniu będą go męczyły wspomnienia świąt, które spędzał, gdy miał dom i rodzinę. – Jeśli zdobędę pieniądze na wino, to poszukam altany, gdzie będzie można je wypić. Chcę zapomnieć – deklaruje.
Także 86-letnia pani Gienia ze schroniska dla bezdomnych kobiet w Łodzi przyznaje, że tego dnia będzie jej ciężko. – Wezmę proszki na depresję, pójdę spać, bo nie mogę się odnaleźć – zapowiada. [srodtytul]Zagłuszanie sumienia[/srodtytul] Miejsc, w których bezdomni mogą świętować w Wigilię, brakuje. W warszawskiej noclegowni przy ul. Burakowskiej nic szczególnego nie będzie się w tym dniu działo, bo pracownicy schroniska spędzą go ze swoimi rodzinami. U Brata Alberta w Łodzi świętowano w środę. – 24 spędzimy we własnym gronie – mówi Dariusz Kowalczyk, który w schronisku jest od roku. – Pewnie, że byłoby lepiej, gdyby wspólna kolacja była dzień później. Dr hab. Urszula Jarecka z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN: – Dobroczynność rozumiemy przez jednorazowe akcje, które niewiele zmieniają w życiu bezdomnych. Oni mają wigilię, która nie jest wigilią, a my zagłuszamy sumienie. Jarecka podejrzewa także, że niewiele osób przyjęłoby pod swój dach bezdomnego czy choćby samotnego sąsiada. Magdalena Hozer z Mokotowskiego Hospicjum prosi jednak, by nie osądzać dobroczyńców i organizacji, które pomagają przez cały rok. Tłumaczy, że nie zdołaliby zrobić wigilii 24 grudnia. – Przygotowanie posiłku dla 400 osób, a tylu mamy podopiecznych, to ogromna praca – tłumaczy. – Nie mogę prosić kucharki, która ma sześcioro dzieci, aby zamiast spędzać wigilię z rodziną, pracowała. Poza tym taka kolacja trwałaby cały dzień, bo w stołówce wszyscy się nie zmieszczą i trzeba byłoby robić kilka tur. Sami bezdomni nie mają jednak żalu o wcześniejsze wigilie. Pan Adam przyznaje, że choć milej byłoby spotkać się wieczorem 24 grudnia, to ci, którzy mają rodziny, właśnie z nimi powinni spędzać święta. [srodtytul]Kolacja z kierownikiem[/srodtytul] – Dobrze, że są osoby, które chociaż w okresie przedświątecznym, gdy brakuje czasu nawet dla bliskich, pomyślały o bezdomnych – podkreśla w rozmowie z „Rz” socjolog prof. Andrzej Sadowski. I dodaje: – Tylko nieliczni potrafią poświęcić własną wigilię, by zrobić ją dla innych. W Warszawie 24 grudnia bezdomni lub samotni mogą pójść do Caritasu, Kapucynów czy do schroniska Brata Alberta na Knyszyńskiej. W tym ostatnim na kolacji pojawi się kierownik ośrodka Krzysztof Maciejewski. – Razem siadamy do stołu, a potem ja idę na rodzinną wigilię, a podopieczni dalej świętują – mówi „Rz”. Z kucharką nie ma problemu, bo gotuje jeden z mieszkańców schroniska. Inni pomagają. – Ten wieczór trzeba mieć z kim spędzić – podkreśla Maciejewski. Samotni mają też szansę świętować 24 grudnia w Krakowie – w krużgankach franciszkańskiego kościoła. Zwykle w spotkaniu uczestniczy ponad tysiąc osób, a opłatkiem dzielą się z nimi kard. Stanisław Dziwisz i wojewoda małopolski. – Będzie barszcz z uszkami, ziemniaki, smażona ryba, surówka z kapusty, napoje, drożdżówki i jabłka – zapowiada siostra Leokadia z kuchni św. Brata Alberta. Ale niezależnie od tego, gdzie i kiedy bezdomni zjedli wigilijną kolację, składali sobie te same życzenia: Oby spotkać się za rok, byle w innym miejscu.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL