Świat

Szansa dla przeciwnika Kremla

Michaił Chodorkowski (z lewej) i jego biznesowy partner Płaton Lebiediew w moskiewskim sądzie
AFP
Sąd Najwyższy uznał za bezprawne aresztowanie Płatona Lebiediewa, współpracownika Michaiła Chodorkowskiego
Chodorkowski – opozycyjny wobec Kremla oligarcha, były szef koncernu naftowego Jukos – zatrzymany został w 2003 r. W 2005 r. skazano go za przestępstwa gospodarcze najpierw na dziewięć, a potem na osiem lat w kolonii karnej. On sam twierdzi, że to decyzja polityczna, zemsta za jego działalność opozycyjną. Lebiediew jest bliskim współpracownikiem Chodorkowskiego, aresztowanym w tym samym czasie co on – i skazanym na podobną karę (osiem lat).
[srodtytul]Dwa lata po trybunale[/srodtytul] Ponad dwa lata temu, w październiku 2007 roku, Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał skargę Lebiediewa na rosyjski wymiar sprawiedliwości. Zwrócono uwagę, że gdy moskiewski sąd w trybie nagłym podjął decyzję o aresztowaniu Lebiediewa, uczynił to bez udziału jego adwokata i nie zgodził się na odroczenie sprawy do czasu przyjścia obrońcy. Trybunał stwierdził, że stanowi to naruszenie praw Lebiediewa. Podobnie ocenił fakt, że byłemu menedżerowi Jukosu ograniczano kontakt z obrońcą i uniemożliwiano dostęp do opieki medycznej. Za naruszenie praw Lebiediewa uznał też przeciągające się ponad miarę rozpatrywanie jego skarg przez rosyjskie sądy. W efekcie Trybunał nakazał Rosji zapłacić Lebiediewowi 3 tys. euro odszkodowania oraz opłacić 7 tys. euro kosztów sądowych.
Przedstawiciele Rosji zapowiadali odwołanie się od decyzji, ale stało się inaczej. Prezydium Sądu Najwyższego anulowało postanowienie sądu dzielnicy Basmannej z 2003 r. o aresztowaniu menedżera i trzy postanowienia innych sądów, od których również się odwoływał. Prezydium postanowiło również rozdzielić sprawy Lebiediewa i Chodorkowskiego. – To zwycięstwo – dowodzą adwokaci i przekonują, że jest szansa na zmianę sytuacji obu skazanych. Może nawet na anulowanie wyroków. Ale eksperci nie podzielają tej opinii. [srodtytul]Nic szczególnego?[/srodtytul] – W postanowieniu prezydium Sądu Najwyższego nie ma niczego szczególnego. Gdyby było inne, wybuchłby ogromny skandal. W sytuacji zarówno Płatonowa, jak i Chodorkowskiego nic się nie zmieni – powiedział „Rz” Gieorgij Satarow, politolog, były doradca Borysa Jelcyna. Aleksiej Muchin, szef moskiewskiego Centrum Informacji Politycznej, tłumaczy, że orzeczenie Sądu Najwyższego świadczy o tym, że najwyższe władze Rosji zaczęły wypełniać wyroki międzynarodowych sądów. – Ale w przypadku Lebiediewa nic się nie zmienia. Chodzi przecież o areszt sprzed kilku lat, nie zaś o wciąż obowiązujący wyrok skazujący. Prezydent Dmitrij Miedwiediew najwyraźniej chce, żeby w sprawie Jukosu wszystko było zgodnie z prawem – powiedział „Rz”. [srodtytul] Wizyta z Rady Europy[/srodtytul] Niewykluczone, że niespodziewane orzeczenie ma istotny związek z wizytą sekretarza generalnego Rady Europy Thornbjorna Jaglanda w Moskwie. Europejski Trybunał Praw Człowieka jest bowiem związany z radą, choć wbrew obiegowym opiniom nie stanowi jej organu. Jagland miał w piątek rozmawiać m.in. z rosyjskim prezydentem, także o trybunale i wykonywaniu jego wyroków. Tymczasem wiadomo, że Chodorkowski i Lebiediew zaskarżyli też do trybunału sam wyrok skazujący ich na wieloletnie odosobnienie. Trudno przewidzieć decyzję sędziów. Co się jednak stanie, jeśli będzie dla nich pozytywna? [srodtytul] Rozdźwięk Putin – Miedwiediew?[/srodtytul] Podczas niedawnej „telewizyjnej rozmowy z narodem” premier Władimir Putin na pytanie, „kiedy wypuszczony zostanie Chodorkowski?”, odpowiedział prosto: „Problem nie w tym, kiedy zostanie on wypuszczony, a w tym, żeby przestępstwa podobne do tych, jakie on popełnił, już się więcej nie powtarzały”. Najwyraźniej więc Putin nie chce żadnego ustępstwa w jego sprawie. Niektórzy komentatorzy sugerują jednak, że innego niż Putin zdania jest prezydent Miedwiediew – i że ostatnie wydarzenia wokół tej sprawy świadczą o postępującym rozdźwięku między obydwoma politykami.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL