Historia

Zwyczajny nadzwyczajny

Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku
Poeta napisał: „a jedno skrzydło rybitwy śmierć, a drugie skrzydło miłość”. Tę strofę słyszałem, jak muzyczne tło, przy lekturze dzisiejszego zeszytu.
Wiersz o skrzydłach śmierci i miłości słychać nawet przy drobnych z pozoru spostrzeżeniach. Tomasz Stańczyk przypomina na przykład w tym numerze słowa drugiej żony Józefa Piłsudskiego o jego dłoniach, z których jedna była silna i twarda, a druga delikatna jak u kobiety. Już w owych rękach widzimy dwoistość natury naszego bohatera, nieustraszonego żołnierza i wodza, bez wahań rozprawiającego się z wrogami – z jednej strony, oraz czułego męża i ojca, potrafiącego bardzo subtelnie mówić o tradycji, poezji i przyrodzie – z drugiej strony.
Widzimy to zresztą w kolejnych rozdziałach zeszytu poświęconego Piłsudskiemu w życiu codziennym, w stosunku do kobiet i dzieci, do żołnierzy i innych podwładnych, do najbliższych współpracowników i przyjaciół (podobno miał ich tylko dwóch – Sławka i Prystora), do osób znaczących w życiu publicznym, do gości z zagranicy. Autor zebrał liczne strzępy relacji porozrzucanych również w poprzednich zeszytach naszego cyklu, aby wymalować konterfekt Marszałka w ujęciu prywatnym. Ciekawe, że Komendant widziany zwyczajnie wcale nie traci swej nadzwyczajności. Pozostaje wyjątkowy w skali całej naszej historii – może dlatego, że był sobą, zarówno biorąc na kolana maleńkie córeczki, których mógłby być dziadkiem, jak i spotykając się, dajmy na to, z królem rumuńskim. Ten ostatni odrzucił papierosa i stanął na baczność, kiedy tylko go ujrzał wychodzącego z pociągu. O innych podobnych odruchach pisaliśmy też w poprzednim numerze. Warto się jeszcze powołać na świadectwo Ignacego Daszyńskiego, który w broszurze „Wielki człowiek w Polsce” (wydanej co prawda rok przed zamachem majowym) pisał o nadzwyczajnym znaczeniu Piłsudskiego dla ojczyzny.
„O, nauko polska, jakże jesteś uboga duchem, skoro dziejów swej ojczyzny nie znasz i innym dać nie umiesz. Wyprzedzi cię, jak zawsze, pieśń polska!” – konkludował Daszyński. Fakt; proszę wrócić do numerów 24, 42 i 43, w których o pieśni pisaliśmy już sporo. We wstępie przytoczyłem strofę Władysława Broniewskiego, legionisty zresztą, wcale nie o Piłsudskim, ale o Mazowszu. Jakże ona jednak pasuje do spraw ostatecznych, między którymi rozpięte było życie naszego bohatera... [i]Maciej Rosalak, [mail=m.rosalak@rp.pl]m.rosalak@rp.pl[/mail] - redaktor cyklu „Polska Piłsudskiego”,dziennikarz „Rzeczpospolitej”[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL