Styl życia

Lodówka nurkuje w Bałtyku

Bombycilla garrulus z zawadiackim czubkiem na głowie. Albo po prostu jemiołuszka
Archiwum OTOP
Obserwatorzy ptaków z mrozami wiążą nadzieje na liczne przybycie pierzastych gości z północnych rejonów Eurazji
Synoptycy zapowiadają, że w najbliższych dniach mróz odpuści. Powinno nas to zachęcić do spacerów, chociaż po parku, i obserwacji, jak radzą sobie ptaki w święta.
Na pierwszy rzut oka zima może się wydawać najmniej atrakcyjnym okresem w kalendarzu obserwatora ptaków. Zdecydowana większość gatunków, jakie wiosną i latem wyprowadzały u nas pisklęta, cieszy się teraz afrykańskim słońcem. "Ptasiarzom" pozostają więc ptaki osiadłe, przebywające w Polsce przez cały rok, oraz specjalni zimowi goście. Stanowią one grupę przystępującą do lęgów w tundrze lub tajdze północnych części Europy i Azji.
Wraz z nadejściem zimy przemieszczają się na południe, co związane jest przede wszystkim z wyczerpywaniem się zasobów pokarmowych. Do przeprowadzki skłania ptaki również fakt, że choć Polskę trudno nazwać ciepłym krajem, to w porównaniu z północną Syberią nie można odmówić naszemu klimatowi łagodności. [srodtytul]Rodzina kacza kuper w morzu macza[/srodtytul] Regionem, który w Polsce w zimie jest szczególnie chętnie odwiedzany przez amatorów obserwacji ptaków, jest Pomorze, szczególnie rejon Zatoki Gdańskiej i Półwysep Helski. Od listopada do końca lutego podczas spacerów wzdłuż brzegu można podziwiać gatunki, które przez pozostałą część roku widywane są bardzo nielicznie. Należą do nich przede wszystkim tzw. morskie kaczki, z których najliczniejsza jest lodówka. Samce tego pstrokato ubarwionego ptaka mają charakterystyczne wydłużone środkowe pióra w ogonie (fachowo pióra tworzące ogon to sterówki). Poza jasno ubarwionymi lodówkami można zobaczyć też dwa gatunki wyróżniające się tym, że samce są niemal całkowicie czarne. Naukowa nazwa rodzajowa uhli i markaczki, o nich bowiem mowa, to Melanitta – w tłumaczeniu z greki "kaczka czarna". Oba gatunki bardzo dobrze nurkują i przebywają z reguły na głębszych wodach, dalej od brzegu. Czwartym gatunkiem spotykanym zimą nad morzem jest edredon. Samce są kontrastowo czarno -białe, natomiast samice jednolicie brązowe. Edredony słyną z niezwykle miękkiego puchu. W Norwegii działają specjaliści, którzy budują specjalne budki dla tych kaczek, a po skończonych lęgach zbierają puch używany przez nie do wyściełania gniazd, suszą go i używają do wypełnienia kurtek, śpiworów i pościeli. Poduszka pełna edredoniego puchu to wydatek rzędu 4 tysięcy dolarów. Zima nad morzem to nie tylko kaczki, ale również ptaki alkowate. Z wyglądu przypominają pingwiny, ale w przeciwieństwie do nich potrafią latać. Przebywają przeważnie na otwartym morzu i aby je zobaczyć, wielu obserwatorów wynajmuje kutry służące na co dzień do organizacji rejsów dla wędkarzy. Przy tej okazji niekiedy udaje się zobaczyć inne interesujące gatunki – niedawno na Pomorzu Zachodnim w takich okolicznościach 8 mil morskich od brzegu obserwowano rzadko pojawiającego się w Polsce wydrzyka wielkiego. [srodtytul]Skowronek wikingów na polu[/srodtytul] Nie każdy ma możliwość prowadzenia obserwacji nad morzem. Owocny może się okazać wypad na okoliczne pola, gdzie zimą istnieje szansa m.in. na spotkanie śnieguły. Jest to ptak wielkością zbliżony do wróbla, widywany najczęściej w niewielkich stadkach. Śnieguły przeważnie są mało płochliwe i pozwalają się obserwować z bliska. Innym gościem z Północy preferującym tereny otwarte jest górniczek, zwany dawniej skowronkiem wikingów. Przydomek zawdzięcza pokrewieństwu ze skowronkiem oraz różkom z piór przypominającym ozdobę hełmu tych skandynawskich wojowników. Wędrując po polu, warto też się rozglądać za ptakami drapieżnymi. Właśnie zimą najłatwiej spotkać błotniaka zbożowego – ptaka z długimi wąskimi skrzydłami i długim ogonem. Do niedawna gniazdował regularnie w Polsce, jednak od kilku lat brak potwierdzonych informacji o jego lęgach. Oprócz błotniaka flagowym ptakiem drapieżnym okresu zimowego jest myszołów włochaty. Jego nazwa pochodzi od piór na nogach, w których wygląda jakby ktoś go ubrał w puchate spodenki. [srodtytul] Zimowisko w mieście [/srodtytul] Także w mieście podczas codziennych zajęć można poczynić ciekawe obserwacje. Jeśli w pobliżu rośnie jarzębina, prędzej czy później zapewne pojawią się na niej jemiołuszki. Angielska nazwa Waxwing – "woskowe skrzydło" – pochodzi od barwnych piór na skrzydłach, które rzeczywiście wyglądają jak zrobione z wosku. Inną charakterystyczną cechą jemiołuszek jest zawadiacki czubek na głowie. W locie stado tych ptaków przypomina grupę szpaków. Jemiołuszki po wyjedzeniu wszystkich owoców jarzębiny lub jemioły w danym miejscu ruszają w dalszą drogę, aby znaleźć nowe źródło pokarmu. Przybyszami z północnego wschodu są również widywane w miastach gawrony i kawki – ale te spotykane u nas wiosną teraz przebywają na zimowiskach na terenie Europy Zachodniej. Wreszcie zimowymi gośćmi z bliższych okolic są często ptaki odwiedzające karmniki. Wiele z nich ściąga do miast z lasów, gdy trudno im znaleźć naturalne pożywienie, a w karmnikach czekają np. nasiona słonecznika. [ramka][b]Zimowe ptakoliczenie[/b] W ostatni weekend stycznia odbędzie się akcja Zimowego Ptakoliczenia. Organizuje ją Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków (OTOP). Towarzystwo od kilku już lat zachęca wszystkich do udziału w tej inicjatywie i porachowania swoich zimowych skrzydlatych sąsiadów. Więcej informacji na temat Zimowego Ptakoliczenia na początku stycznia na stronie [link=http://www.otop.org.pl" "target=_blank]www.otop.org.pl[/link] [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL