Polityka

Partii ludowców grozi zniknięcie

Waldemar Pawlak
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
PSL musi zapłacić na rzecz Skarbu Państwa 18 mln zł. – Nasze istnienie stoi pod znakiem zapytania – twierdzą w partii
Urząd Skarbowy zajął w piątek konta należące do ludowców. Powód? Orzeczenie Sądu Apelacyjnego, który nakazał PSL zapłacenie 18 mln zł na rzecz Skarbu Państwa.
To efekt błędu, jaki partia popełniła w 2001 r. Zebrane wtedy na kampanię wyborczą 9,5 mln zł PSL, zamiast na osobnym koncie, trzymało na zwykłym rachunku partyjnym. W związku z tym PKW odrzuciła sprawozdanie finansowe z kampanii, co z kolei zaowocowało orzeczeniem przepadku tej kwoty na rzecz Skarbu Państwa. Od 2001 r. kwota ta urosła do 18 mln zł. – To przewyższa nawet wysokość naszej całorocznej subwencji. O jednorazowej spłacie nie ma mowy. A w roku wyborczym brak pieniędzy to śmierć – ocenia nasz rozmówca z PSL.
Stanisław Żelichowski, który pełni w partii funkcję skarbnika, dodaje, że subwencja to jedyne źródło utrzymania dla ugrupowania. W tym roku PSL dostało nieco ponad 15 mln zł. Krajowe Biuro Wyborcze nie dokonało jeszcze obliczeń, ile wyniesie subwencja budżetowa dla PSL w 2010 r. Wiadomo jednak, że też będzie to ok. 13 – 14 mln zł. O dostępie do jakichkolwiek pieniędzy PSL może więc marzyć dopiero jesienią 2011 r. Dopiero wtedy dług wobec Skarbu Państwa zostanie uregulowany. Do tego momentu konta pozostaną zablokowane. Rzeczniczka Izby Skarbowej w Warszawie potwierdziła serwisowi Polityka.pl, że na rachunek fiskusa wpłynęło na razie 760 tys. zł. Według portalu urząd skarbowy jest gotowy do przejęcia nieruchomości ludowców. Szef PSL Waldemar Pawlak twierdzi, że to finansowy lincz na jego partii. Również Żelichowski nie kryje emocji: – O ewentualnej eliminacji partii ze sceny politycznej powinni chyba decydować wyborcy, a nie urzędnicy skarbowi. Ludowcy twierdzą, że brak pieniędzy na kampanię w roku, w którym odbędą się i wybory prezydenckie, i dużo ważniejsze dla nich wybory samorządowe, może oznaczać koniec, a na pewno osłabienie partii. W przypadku takiego ugrupowania jak PSL organizacja jednej kampanii to wydatek rzędu 10 mln zł. – Jakoś damy sobie radę. Jeśli ktokolwiek pomyślał, że przez nałożenie na nas tej gigantycznej kary zdoła nas unicestwić, to mogę zapewnić, że skutek będzie dokładnie odwrotny – zapewnia jednak Ewa Kierzkowska, wiceprezes PSL. – Nie takie problemy przechodziliśmy, więc i tym razem przetrwamy. Żelichowski ma nadzieję, że z urzędem skarbowym uda dojść do porozumienia, by spłatę rozłożyć na raty.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL