Sędziowie i sądy

Członkowie komisji śledczej: między sędzią a prokuratorem

Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Ostatecznym recenzentem prac komisji śledczej jest opinia publiczna - podkreśla adiunkt w Katedrze Postępowania Karnego Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego
[link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=4C072B687CC55BECC0E72310467BC106?id=324398]Ustawa o sejmowej komisji śledczej[/link] (ustawa) przewiduje, że poseł nie może wchodzić w skład komisji, jeżeli:
- sprawa dotyczy go bezpośrednio; - brał albo bierze udział, występując w jakiejkolwiek roli procesowej, w sprawie przed organem władzy publicznej w sytuacji, o której mowa w art. 8 ust. 1;
- istnieje, inna niż wskazane wyżej, okoliczność, która mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwość co do jego bezstronności w danej sprawie (art. 4). Przewiduje ona także możliwość wyłączenia jej członka na czas przesłuchania osoby wezwanej przez komisję, jeżeli zostanie ujawniona okoliczność, która mogłaby wywołać wątpliwości co do jego bezstronności (art. 6). [srodtytul]Standard bezstronności[/srodtytul] Analiza tych unormowań wymaga w pierwszej kolejności sięgnięcia do standardu bezstronności wymaganego od sędziów. [wyimek]Od członków komisji można wymagać zdystansowania się do poglądów politycznych[/wyimek] Powszechnie się przyjmuje, że bezstronność ma dwa aspekty: subiektywny i obiektywny. Pierwszy zakłada konieczność dokonania oceny osobistego przekonania sędziego w danej sprawie i ustalenia, czy nie jest on nastawiony lub uprzedzony do stron oraz do samej sprawy. Drugi zaś polega na ustaleniu, czy w danej sprawie można wykluczyć jakiekolwiek uzasadnione wątpliwości odnośnie do bezstronności składu orzekającego. W tym wypadku nawet zewnętrzne pozory stronniczości mogą mieć istotne znaczenie (tak m.in. orzeczenia ETPC w sprawach: Piersack przeciwko Belgii i de Cubber przeciwko Belgii). Podwójny standard bezstronności zakłada więc nie tylko konieczność faktycznej bezstronności sędziego, ale także zagwarantowania postrzegania sędziego przez strony i uczestników postępowania oraz społeczeństwo jako bezstronnego. Podstawową gwarancją prawa do bezstronnego sądu jest instytucja wyłączenia sędziego. Regułą w ustawach procesowych jest po pierwsze wyodrębnienie przyczyn wyłączenia sędziego z mocy prawa. Ich zaistnienie traktowane jest jako bezwzględnie wykluczające możliwość orzekania przez sędziego, którego dotyczą. Są to generalnie sytuacje, w których: sprawa dotyczy sędziego lub osoby mu bliskiej bezpośrednio; sędzia mógłby dysponować wiedzą o danej sprawie w związku z wcześniejszym kontaktem z nią. Katalog ten uzupełnia przepis przewidujący, że sędzia ulega wyłączeniu także wtedy, gdy istnieje okoliczność, która mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwości co do jego bezstronności. W tym wypadku sąd ocenia zasadność wyłączenia w realiach konkretnej sprawy i rozstrzyga w tej materii. Do najbardziej fundamentalnych okoliczności podlegających ocenie z perspektywy bezstronności sądu należy zachowanie sędziego przed i w trakcie postępowania, zarówno na sali sądowej, jak i poza nią. Orzecznictwo oraz kodeksy etyki sędziowskiej zgodnie akcentują, że sędzia nie powinien wyrażać publicznie opinii na temat toczącego się lub mającego się toczyć postępowania (szerzej W. Jasiński, „Bezstronność sądu i jej gwarancje w polskim procesie karnym”, Warszawa 2009). To rygorystyczne stanowisko uzasadniane jest tym, że bezstronność jest kluczowym warunkiem zaufania społecznego do wymiaru sprawiedliwości, a w konsekwencji także samego prawa i władzy państwowej. Słusznie Trybunał Konstytucyjny uznaje, że „pełnienie roli arbitra wymaga kredytu zaufania publicznego. Sędzia pozbawiony go nie może w sposób prawidłowy rozstrzygać konfliktów i służyć zachowaniu spokoju publicznego. Orzeczenia takiego sędziego, nawet pomimo ich obiektywnej prawidłowości, nie będą akceptowane przez strony konfliktu czy opinię publiczną” (orzeczenie z 9 XI 1993 r., K. 11/93). [srodtytul]Istotne różnice[/srodtytul] Między sądem a komisją śledczą zachodzą jednak istotne różnice. Zadaniem komisji nie jest rozstrzyganie o odpowiedzialności osób, które są uczestnikami postępowania przed nią, a jej członkami są politycy, a nie niezawiśli sędziowie. Zarówno więc skład komisji, jak i jej cele różnią ją w istotny sposób od sądu. W zasadzie można stwierdzić, że więcej łączy ją z prokuratorem, choć i tutaj różnice są istotne. Oczywiście także prokuratora wiąże prawny oraz etyczny (Zbiór Zasad Etycznych Prokuratora) obowiązek bezstronnego postępowania. Standard bezstronności nie jest jednak w jego wypadku aż tak rygorystyczny jak w przypadku sądu. O ile bowiem do prokuratora odnoszą się odpowiednio przesłanki wyłączenia sędziego, o tyle rozluźniony jest standard bezstronności w jej aspekcie obiektywnym. Wynika to z faktu, iż realizowane przez prokuratora funkcje ścigania i oskarżania limitują możliwość postrzegania go jako bezstronnego. Wymóg bezstronności nie ma więc charakteru uniwersalnego, ale zrelatywizowany jest do charakteru i funkcji danego organu. W realiach działania komisji śledczej nie można więc pominąć faktu, że złożona jest ona z polityków. Z tej perspektywy nie dziwi, że jej członkowie prezentują najczęściej jasno sprecyzowane poglądy na sprawę, która ma być przedmiotem ich analizy, a nierzadko także artykułują je wcześniej publicznie, co dyskwalifikowałoby ich z perspektywy stawianego sędziom wymogu braku uprzedniego nastawienia do danej sprawy i ujawniania swej postawy. Nie powinno to jednak prowadzić do wniosku, że unormowania dotyczące bezstronności członka komisji śledczej są jedynie fasadowe. Konieczna jest taka ich interpretacja, która dałaby się pogodzić z działalnością polityczną członków komisji. [srodtytul]Samo jądro[/srodtytul] W pierwszej kolejności określenia wymaga, jakie okoliczności potraktowane powinny zostać jako niepodlegające zawężeniu jądro wymogu bezstronności. Wydaje się, że trafnie zostały one uchwycone w art. 4 pkt 1 i 2 ustawy. Bycie sędzią we własnej sprawie i branie w niej udziału w charakterze uczestnika postępowania kłócą się z funkcją rozstrzygania w niej. Zauważyć jednak można, że na gruncie ustaw procesowych niedopuszczalna jest także w szerokim zakresie sytuacja, w której miałby orzekać sędzia spokrewniony lub spowinowacony ze stroną postępowania lub jej przedstawicielem. W ustawie brak jest wprost takiego przepisu. Wskazane relacje powinny być jednak brane pod uwagę i skutkować wyłączeniem członka komisji. Wydaje się bowiem, że także one należą do twardego trzonu przyczyn wykluczających bezstronność. Różnica polega jedynie na tym, że brak jest sztywnego rozwiązania ustawowego w tej materii, a komisja śledcza dysponuje szerszą niż sąd swobodą w określeniu, czy więzi łączące członka komisji z jedną z osób występujących w sprawie są na tyle silne, że powinny skutkować jego wyłączeniem. [srodtytul]Uzasadnione wątpliwości[/srodtytul] Zagrożenia dla bezstronności mogą być jednak tak różnej natury, że konieczne jest także wprowadzenie ogólnej przesłanki, która pozwoliłaby na ich eliminację. Dlatego w art. 4 pkt 3 ustawy posłużono się formułą uzasadnionych wątpliwości odnośnie do bezstronności członka komisji (podobnie w art. 6 ustawy, choć z trudnych do wytłumaczenia powodów brak jest w nim słowa „uzasadnione”). Na gruncie ustawy powinna być ona, w przeciwieństwie do instytucji wyłączenia sędziego, interpretowana zawężająco. Odnosi się to także do wystąpień członków komisji lub ich wcześniejszego kontaktu ze sprawą. Wymóg ich bezstronności nie będzie więc generalnie naruszony, gdy członek komisji zajmuje publicznie stanowisko w przedmiocie okoliczności podlegających badaniu przez komisję albo miał styczność ze sprawą w trakcie prac parlamentarnych. Odmienny pogląd w zasadzie stawiałyby pod znakiem zapytania możliwość powołania jakiejkolwiek komisji śledczej. [srodtytul]Partyjna przynależność [/srodtytul] Zrelatywizowanie standardu bezstronności członka komisji śledczej ze względu na jego polityczną działalność nie niweczy jednak całkowicie sensu powoływania komisji śledczych. Składający się na wymóg bezstronności nakaz badania wszelkich istotnych dla sprawy hipotez świadczących na korzyść i na niekorzyść określonych osób realizowany jest bowiem przez zapewnienie reprezentatywności komisji (art. 2 ust. 2). Nie jest to może sposób idealny, ale przy obecnej formule komisji śledczej i w politycznych realiach jej funkcjonowania wydaje się być jedynym możliwym. Przynależność partyjna członków komisji śledczej nie może jednak powodować, że w toku jej prac prezentować oni będą, niezależnie od charakteru ustalonych przez komisję faktów, stanowisko korzystne dla swego ugrupowania politycznego. To bowiem całkowicie wypaczyłoby sens istnienia komisji śledczych, których celem jest przecież zbadanie danej sprawy, a nie pełnienie roli dodatkowego forum walki o głosy wyborców. Od członków komisji śledczej można więc wymagać wstrzemięźliwości i częściowego przynajmniej zdystansowania się wobec poglądów politycznych i partyjnej przynależności. Egzekwowanie jednak tego wymogu, w szczególności w odniesieniu do charakteru dopuszczalnych opinii członków komisji wyrażanych w toku prac czy przed ich rozpoczęciem oraz zachowania na sali obrad, zależy w przeważającej mierze od woli samej komisji. Ta zaś, a właściwie większość w jej łonie, narażona jest siłą rzeczy na pokusę arbitralnego postępowania w tej materii. Nie można jednak zapominać, że ostatecznym recenzentem prac komisji jest opinia publiczna. Sposób zaś postępowania członków komisji rzutuje na społeczną ocenę jej prestiżu jako instytucji parlamentarnej, a także wiarygodność końcowych konkluzji i zasadność tego sposobu wydatkowania publicznych pieniędzy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL