Firma

Mało który przedsiębiorca zdecyduje się na skargę

Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Od 22 grudnia br. firmy startują w przetargach na nowych zasadach. Z jednej strony łatwiej im jest spełnić warunki, z drugiej zaś mają jednak dużo mniej czasu na zadawanie pytań do specyfikacji
Właśnie dzisiaj zaczyna obowiązywać jedna z dwóch uchwalonych ostatnio przez Sejm nowelizacji ([link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=333883]DzU nr 206, poz. 1591[/link]). Chociaż objętościowo nie jest zbyt okazała, to jednak zmiany, jakie ze sobą niesie, są bardzo istotne dla przedsiębiorców.
Nieco wcześniej, bo 7 grudnia, weszły w życie przepisy tej nowelizacji dotyczące zadawania pytań do specyfikacji. Zgodnie z nimi zamawiający muszą odpowiadać tylko na te pytania, które wpłyną do nich nie później niż do końca dnia, w którym upływa połowa terminu składania ofert. Gdy wniosek o wyjaśnienia trafi później, zamawiający może, ale nie musi, na nie odpowiedzieć. Wcześniejsze przepisy zobowiązywały zamawiających do odpowiadania na pytania od zainteresowanych, które wpłynęły do nich na sześć, a w wypadku przetargów ograniczonych – na cztery dni przed terminem składania ofert.
Te zastrzeżenia pozostały w ustawie. Dodatkowo jednak przedsiębiorcom postawiono nowy warunek – jeśli chcą, aby ich wątpliwości zostały rozwiane, muszą przedstawić je nie później niż do połowy upływu terminu składania ofert. Nowością jest też to, że pytania dotyczące już udzielonych wyjaśnień mogą pozostać bez odpowiedzi. [srodtytul]Podeprzyj się cudzym potencjałem[/srodtytul] Od firm startujących w przetargach wymaga się spełnienia określonych warunków. Dotychczas musiały to robić samodzielnie. Wyjątkiem były wymogi dotyczące potencjału technicznego i osób zdolnych do wykonania zamówienia. Przedsiębiorca mógł przedstawić zobowiązanie innych podmiotów do ich udostępnienia, a wówczas spełniał warunek. Znowelizowane przepisy mówią, że wykonawca może polegać na wiedzy, doświadczeniu, potencjale technicznym, osobach zdolnych do wykonania zamówienia, a także zdolności finansowej innych podmiotów. Wystarczy, że dołączy do oferty ich pisemne zobowiązanie. Budzi to zresztą obawy niektórych ekspertów, którzy są zdania, że umożliwi to start w przetargach firm wydmuszek, które same z siebie nie będą miały żadnego doświadczenia i w pełni opierać się będą na potencjale zewnętrznych kooperantów. [srodtytul]Pułapka z zaświadczeniem[/srodtytul] Spore zamieszanie może wprowadzić jedna, wydawałaby się niepozorna, zmiana. Otóż do katalogu przestępstw, za które nie mogą być karane osoby fizyczne i władze spółek startujących w przetargach, dodano nowe – przestępstwa przeciwko środowisku. A to oznacza, że dotychczasowe zaświadczenia z Krajowego Rejestru Karnego, które nie potwierdzają niekaralności za przestępstwa przeciwko środowisku, przestaną być wystarczające. Efekt – firmy mogą być wykluczane z przetargu. Problem jest tym większy, że zaświadczeń z KRK nie da się uzupełnić, gdyż potwierdzają one stan tylko na dzień wystawienia (a nie wcześniejszy). [b]Uwaga![/b] Aby uniknąć problemów, przedsiębiorca powinien wystąpić o nowe zaświadczenie do KRK obejmujące zmieniony art. 24 ust. 1 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=2A5232977235072146A291A98C52323E?n=1&id=247401&wid=335055]prawa zamówień publicznych[/link]. [srodtytul]Możliwe są zaliczki [/srodtytul] Nowelizacja wprowadziła też możliwość wypłacania zaliczek. Dotychczas w praktyce najpierw inwestycję finansowała firma, najczęściej biorąc na to kredyt, a dopiero po oddaniu robót otrzymywała zapłatę. Teraz mogą dostać część wypłaty akonto. Urzędy centralne mogą przekazywać zaliczki przy robotach budowlanych i wtedy, gdy zamówienie jest współfinansowane ze środków unijnych. Ograniczenia te nie dotyczą samorządów – im wolno wypłacać zaliczki przy każdym zleceniu. Decyzja należy tu do zamawiających. Jeśli nie uwzględnią możliwości zaliczkowania w specyfikacji, przedsiębiorca nie może ich do tego przymusić. To zamawiający również ustala wysokość kwot wypłacanych akonto. Gdy wykonawca zrealizuje zamówienie w zakresie wartości wcześniej udzielonej zaliczki, może otrzymać kolejną. Zamawiający może żądać zabezpieczenia zaliczek. Jeśli ogólna ich wartość ma przekroczyć 20 proc., musi to uczynić. [srodtytul]Bez drugiej instancji[/srodtytul] Drastycznie wzrosły opłaty sądowe od skarg wnoszonych na wyroki Krajowej Izby Odwoławczej. Dotychczas przedsiębiorcy płacili 3 tys. zł. Teraz, aby ich sprawa została rozpoznana, muszą uiścić aż 5 proc. wartości zamówienia. Próg maksymalny określono na 5 mln zł. Jak łatwo obliczyć, strona, która będzie chciała zakwestionować wyrok KIO dotyczący przetargu o wartości 50 mln zł, zapłaci aż 2,5 mln zł. Wielu ekspertów jest zdania, że w praktyce zamyka to przedsiębiorcom drogę do sądu. Trudno wyobrazić sobie firmę, która zaryzykuje miliony złotych, aby dochodzić swych racji. Jeśli bowiem przegra sprawę, wpłacone przez nią pieniądze przepadną. [srodtytul]Nieistotnych zmian nie trzeba przewidywać[/srodtytul] Umowy w sprawach zamówień publicznych są niezmienialne, chyba że możliwość korekt zostanie przewidziana przez zamawiających w ogłoszeniu lub specyfikacji. Zasada ta została nieco złagodzona przez nowe przepisy. Otóż jeśli zmiana nie jest istotna, to można jej dokonać, nawet gdy nie przewidywało tego ogłoszenie i specyfikacja. Jakie zmiany będą traktowane jako nieistotne? Pokaże to dopiero praktyka i orzecznictwo KIO. [srodtytul]Wadium szybciej zwracane[/srodtytul] Zgodnie z nowelizacją zamawiający ma zwracać wadium natychmiast po wyborze najkorzystniejszej oferty wszystkim firmom poza tą, która zwyciężyła. Co jeśli odda wadium, a wykonawca wniesie protest i jego oferta zostanie ostatecznie uznana za najkorzystniejszą? Wówczas zamawiający żąda od niego ponownego wpłacenia wadium. [ramka][b]Szykują się kolejne zmiany w przepisach[/b] To niejedyna nowelizacja przepisów o przetargach. Niebawem można się spodziewać wejścia w życie kolejnej. Została ona już uchwalona przez parlament i czeka teraz na opublikowanie w Dzienniku Ustaw. Druga nowelizacja niesie ze sobą olbrzymie zmiany zwłaszcza w zakresie środków ochrony prawnej. Likwiduje ona protest – przedsiębiorcy od razu będą wnosić odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej. Ta zaś rozpozna go najczęściej w składzie jedno-, a nie jak to jest dzisiaj trzyosobowym. Poza tym: - na zamawiających, którzy złamią określone przepisy, będą nakładane kary finansowe (w wysokości 5 lub 10 proc. wartości wynagrodzenia wykonawcy) - usługi (szkolenia lub hotelarskie) będzie można zlecić z wolnej ręki tylko po spełnieniu określonych w ustawie warunków (dzisiaj można to zrobić zawsze) - firmy będą mogły przesyłać odwołania także przez Internet (z użyciem bezpiecznego podpisu elektronicznego) - poniżej tzw. progów unijnych, gdy firmie nie będzie przysługiwać odwołanie, pozostanie jej jedynie informowanie zamawiającego o nieprawidłowościach.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL