Piłka nożna

Profesjonalizm to nie tylko pieniądze

Rozmowa z Ryszardem Niemcem, krakowskim dziennikarzem, prezesem Małopolskiego Związku Piłki Nożnej
[b]Rz: Dostał pan zaproszenie na jubileuszową galę PZPN?[/b]
[b]Ryszard Niemiec:[/b] Dostałem, ale nie skorzystałem z niego, ponieważ już dwa miesiące temu mówiłem prezesowi Lacie, żeby nie łączył uroczystości z obowiązkami. Co innego zabawa, a co innego bieżące sprawy związku, zbyt poważne, żeby o nich rozmawiać kilka godzin po tej zabawie. [b] No to widział pan, że delegaci poważnie podchodzili do swoich obowiązków. Było dwóch kandydatów na przewodniczącego zebrania i nie można było wybrać żadnego z nich.[/b]
To jest dla mnie żenujące, że stracono trzy godziny na proceduralne spory, kto ma przewodniczyć, kto ma liczyć głosy, w jaki sposób głosujemy. Uważam, że to nie świadczy o powadze, tylko wprost przeciwnie – o skrajnym zacietrzewieniu grupy tzw. reformatorów. [b]Ma pan na myśli tę, której liderem jest Kazimierz Greń?[/b] Ja go, proszę pana, traktowałem przez lata jako entuzjastę społecznego działania. W pewnym momencie przeobraził się w działacza, który chciał dokonywać zmian, ale za związkowe pieniądze. Komisja Rewizyjna słusznie wytknęła zarządowi, że zatrudniał dwóch swoich członków jako doradców i jeszcze płacił im za to pieniądze. [b]Kim byli ci działacze?[/b] Proszę sprawdzić, ale moim zdaniem właśnie Kazimierz Greń i Jan Bednarek. Jeśli tak było rzeczywiście, to oczywiście jest nieetyczne. Ale jeśli oni doradzali prezesowi Lacie, to może zamiast kierować ataki na niego, należałoby krytykować doradców. [b]Ale to świadczy o tym, że władze związku dobierają się według własnego interesu, a sprawy piłki są na dalszym planie.[/b] Można taki wniosek wyciągnąć. Wszystko wskazuje, że cała ta potyczka o przewodnictwo, członkostwo w komisjach i tak dalej ma na celu tylko wejście do tych gremiów, żeby zarobić parę złotych, że tak powiem trywialnie. [b]Był pan członkiem poprzedniego zarządu, stoi pan na czele Małopolskiego Związku Piłki Nożnej, jednego z największych w kraju. Dlaczego nie ma pana we władzach dzisiejszego PZPN? [/b] Bo przed rokiem o to nie walczyłem i teraz żałuję. Uznałem, że w związku powinno dojść do zmiany pokoleniowej. Żadnej zmiany nie ma, członkowie obecnego zarządu mówią na ogół jednym głosem, ale nie zawsze podejmują decyzje zgodne z odczuciem społecznym. Żałuję, bo ktoś taki jak ja, z doświadczeniem i pozbawiony ambicji robienia interesów prywatnych, może potrząsnąłby niektórymi członkami zarządu i do wstydliwych decyzji by nie doszło. [b]Czy pan jest w Krakowie prezesem społecznym, czy bierze pan za swoją pracę wynagrodzenie?[/b] Jestem prezesem od roku 1994 i nie wziąłem w tym czasie złotówki. Profesjonalizacja nie oznacza pobierania pieniędzy. Ale jako przewodniczący Wydziału Piłkarstwa Amatorskiego staram się, aby raz w roku koło Wielkiejnocy uhonorować tych bezimiennych pracowników małych klubów, którzy piorą sprzęt, wysypują linie boiska, zakładają siatki, a robią to wszystko po swojej pracy, jeśli w ogóle ją mają. Nagrody dla nich nie przekraczają kwoty 250 złotych. [b] Porównuję to z nagrodami, jakie przyznają sobie członkowie zarządu PZPN, i trochę źle się z tym czuję. [/b] To pan powiedział.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL