Koszykówka

NBA: kolejna noc z Gortatem

Marcin Gortat marzy o tym, by grać dłużej niż kilka minut w meczu. Żeby tak się stało, musiałby wyjść z cienia Dwighta Howarda, a w Orlando Magic nie ma na to szans. Polski środkowy dłużej mógłby grać tylko w innym klubie, ale na razie władze Orlando nie zamierzają się go pozbywać.
Latem Gortat już się czuł graczem Dallas Mavericks, gdzie mógłby nawet zostać podstawowym zawodnikiem. Dyrektor generalny Magic Otis Smith zdecydował się jednak wyrównać ofertę Dallas i zapłacić mu ponad pięć milionów dolarów za sezon, byle tylko zatrzymać na Florydzie przydatnego dla zespołu zawodnika.
W tym sezonie jednak Polak nie gra już tak dobrze, a przydomek Polish Hammer nie jest tak często wymieniany przez komentatorów NBA jak jeszcze kilka miesięcy temu. Ostatnio Gortat dostaje niewiele minut gry, jak na tak dobrze opłacanego zawodnika. Swoje słabsze występy tłumaczy zmęczeniem fizycznym i psychicznym. Ci, którzy chcieliby tłumaczyć Polaka jego udziałem we wrześniowych mistrzostwach Europy, niech spojrzą na statystyki środkowego Los Angeles Lakers Pau Gasola. Hiszpan ze swoją reprezentacją zdobył w Katowicach złoty medal ME, a obecnie średnio w meczu gra po 35 minut i zdobywa ponad 18 punktów. Trener Orlando Stan Van Gundy twierdzi, że w lidze nikogo nie obchodzi, czy ktoś jest zmęczony. Każdy powinien robić swoje.
Być może najlepszym rozwiązaniem dla Gortata i drużyny byłby transfer. Jest to możliwe od wtorku i Polak znalazł się na samym szczycie listy graczy, o których mówi się, że zmienią barwy. Jak jednak stwierdził jeden z komentatorów NBA, bardziej we własnych marzeniach niż w rzeczywistości. Gortat nie jest zresztą do końca pewny, czego tak naprawdę by chciał. Wielokrotnie podkreślał, że gdyby odszedł, a Magic zdobyli mistrzostwo, nigdy by sobie tego nie wybaczył. Jedna z opcji transferowych już Gortatowi odpadła. Wobec kolejnej kontuzji swojego środkowego Grega Odena Portland Trail Blazers gwałtownie poszukiwali jego następcy. Transfer nie był jednak konieczny, gdyż władze ligi pozwoliły w tej sytuacji podpisać klubowi z Oregonu kontrakt z dodatkowym 16. zawodnikiem. Wybór padł na Anthony’ego Tollivera, dotychczas grającego w NBA D-League. W nocy z soboty na niedzielę naszego czasu Magic grają właśnie z Portland. Z pewnością Gortatowi bardzo zależy, by pokazać się z dobrej strony właśnie w meczu z niedoszłym (potencjalnym) pracodawcą. Ciekawe, ile minut na parkiecie dostanie Polak od trenera Van Gundy’ego. [b]• Orlando Magic – Portland Trail Blazers[/b] (Orange Sport, w nocy z soboty na niedzielę, godz. 1.00) [b]• Miami Heat – Portland Trail Blazers[/b] (w nocy z niedzieli na poniedziałek, godz. 0.00)
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL