Piłka nożna

Cisza w polskiej szatni

Leo Beenhakker i Piotr Golański
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Adam Bortnowski zrobił film dokumentalny o piłkarskiej reprezentacji Polski, która nie wywalczyła awansu na mundial. Miał być film o szczęściu, wyszedł o przegranej
Drużyna Leo Beenhakkera miała być zespołem z charakterem, ale film pokazał, że właśnie charakteru i osobowości zabrakło najbardziej.
Tylko Michał Żewłakow udowodnił, że kapitańska opaska na jego ramieniu nie była pomyłką. W szatni jako jedyny krzyczał („To my gramy o mistrzostwa świata, a wy żadnego wślizgu nie robicie!”). Artur Boruc, wydawałoby się osobowość rozbuchana, w filmie pokazany jest jako człowiek pogodzony z przegraną. Siedzi cicho w szatni po kolejnych wpadkach i podpiera głowę rękoma. Wielki wojownik Mariusz Lewandowski się nie odzywa, Jacek Krzynówek też. Na filmie o Francuzach zdobywających mistrzostwo świata w 1998 roku czy o Niemcach, brązowych medalistach ostatniego mundialu, szatnia krzyczy – polska szatnia milczała.
Bortnowski pokazał samotność Beenhakkera po kolejnych klęskach i miny polskich piłkarzy po meczu w Belfaście. Pokazał też wizytę Grzegorza Laty w szatni przed spotkaniem z Irlandią Północną, kiedy prezes PZPN tłumaczył ledwo zrozumiałym językiem, że „grząsko jest na boisku, grząsko, zresztą, sami zobaczycie”. Zobaczyliśmy również, że w Mariborze po porażce ze Słowenią – wbrew temu, co mówi Antoni Piechniczek – Beenhakker nie schował się w toalecie. Siedział razem z piłkarzami, uścisnął rękę delegacji PZPN, która przyszła podziękować drużynie. [i]Pełna wersja filmu w odcinkach wkrótce w telewizji Orange Sport.[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL