Biznes

British Airways zastrajkuje w święta

Samolot British Airways po starcie z londyńskiego Heathrow
AFP
Personel pokładowy największej brytyjskiej linii lotniczej, British Airways ogłosił strajk od 22 grudnia 2009 r. do 2 stycznia 2010 r.
Za strajkiem głosowało 92 na każdych 100 stewardes i stewardów zrzeszonych w związku Unite. Głosy oddało 80 proc. z 13 tys. związkowców.
Prezes BA, Willie Walsh powiedział, że ich protest „nie ma sensu”. — To smutne, że związek chce wykorzystać do załatwienia swojej sprawy najbliższe Boże Narodzenie, czyli czas kiedy tysiące rodzin zaplanowało podróż, bo chcą być z najbliższymi. Z naszej strony zrobimy wszystko,żeby maksymalnie ograniczyć kłopoty pasażerów - mówi Walsh. Analitycy już wyliczyli, że 12-dniowa przerwa w pracy będzie kosztowała BA 50 mln funtów. Przewoźnik ma nadzieję, że mimo wszystko w okresie trwania protestu będzie w stanie przewieźć milion pasażerów. W efekcie więc skorzystaj na tym konkurencja BA, w tym na trasach Londyn - Warszawa,także Lot.
[srodtytul]Protest przeciwko zwolnieniom [/srodtytul] Załoga w ten sposób chce zaprotestować przeciwko zwolnieniom, które w efekcie mają przynieść zmniejszenie liczy pracowników pokładowych i zmuszenie pozostałych do wydajniejszej pracy. Dla przykładu na trasach międzykontynentalnych BA na pokładzie jest 15 stewardów i stewardes. Zarząd chce załogę zmniejszyć o jednego pracownika, pozostali więc będą musieli pracować więcej. 75 proc. pracowników ma w tym roku otrzymać podwyżkę w wysokości 2-7 proc,a zarobki te będą zamrożone na dwa lata. 3 tys. pracowników pokładowych ma pracować w krótszym wymiarze czasu. Unite poinformował również, że jest gotów negocjować z zarządem. Na jakiekolwiek ustępstwa szanse są bardzo nikłe. W I półroczu BA miał 292 mln straty, to najgorszy wynik w historii tej linii. Za cały rok prognozowana jest strata w wysokości 601,2 mln funtów. Teraz zapowiada zwolnienia 1,2 tys. pracowników.Sytuację przewoźnika pogarsza również sytuacja, deficyt funduszu emerytalnego BA,który wzrósł do 3,7 mld funtów. Rok temu ten deficyt wynosił 1,8 mln. Dzisiaj BA traci 1,5 mln funtów dziennie. Ta sytuacja może spowodować fiasko przejęcia przez Brytyjczyków hiszpańskiej Iberii. Niezbędne mogą okazać się również negocjacje z załogą dotyczące ustępstw pracowników w tej kwestii. Zdaniem analityków rynku lotniczego Deutsche Banku to z kolei może doprowadzić do wydłużenia zapowiadanego protestu. Dyrektor generalny IATA, Giovanni Bisignani zastrzegając się, że nie może wypowiadać się na temat sytuacji konkretnego przewoźnika powiedział „Rz”: — Wszystkie linie muszą ciąć koszty. Nie mają innego wyjścia, jeśli chcą przetrwać najtrudniejszą dla lotnictwa dekadę.Bezrobocie w tym sektorze nadal rośnie, zmniejszane są zarobki. Pracodawcy tego sektora nie mają innego wyjścia — mówił Bisignani. [srodtytul] Propozycje dla pasażerów[/srodtytul] Na razie BA zaproponował wszystkim pasażerom, którzy zarezerwowali sobie loty na ten okres,bezpłatną zmianę rezerwacji na dwa dni przed planowanym terminem strajku, bądź też dwa dni po jego zapowiadanym zakończeniu. Pasażerowie, którzy nie zdecydują się skorzystać z tej propozycji będą powiadomieni mailem lub smesem o sytuacji. Normalnie przy wykupieniu najtańszego biletu kosz zmiany rezerwacji zależnie od przewoźnika wynosi 50-100 euro. Wiadomo, że szefowie BA będą chcieli zrobić wszystko, żeby lot międzykontynentalne. Reszta z nich musi liczyć się z dużymi zmianami w planach podróży. Zgodnie z obowiązującymi w UE przepisami, wszystkim posiadaczom biletów BA na przeloty w tym okresie 22 grudnia-2 stycznia 2010, którzy nie będą w stanie podróżować w tym czasie należy się zwrot pieniędzy za kupiony bilet. Nie dostanie pieniędzy,jeśli zostanie mu zaoferowana zmiana trasy i nie będzie chciał z niej skorzystać. Warunkiem jest jednak,by lot został odwołany nie więcej, niż 14 dni przed podróżą.Tyle,że istnieje niepisane prawo,że przewoźnicy uważają strajki za siłę wyższą i bardzo niechętnie zwracają pieniądze,które już raz wpłynęły do ich kasy. Nie opłaca się samemu zmieniać rezerwacji już teraz,chyba że bilet nie ma żadnych restrykcji (non reroutable, nonrefundable, valid for BA only, restrictian applies). Jeśli kogoś kłopoty BA zastaną poza miejscem zamieszkania należy mu się rekompensata za posiłki na czas oczekiwania na podróż, dwie bezpłatne rozmowy telefoniczne, maile lub faxy,nocleg w hotelu i przejazd z hotelu na lotnisko i z powrotem. Jeśli ktoś wykupił na ten czas pobyt w hotelu lub i obawia się,że nie będzie mógł z niego skorzystać powinien skontaktować się z agentem,który mu sprzedał wakacje w celu zmiany terminu,lub rezygnacji z tej usługi. BA nie jest zobowiązana do rekompensowania takich wydatków. Rekompensatę otrzymają osoby,które wykupiły ubezpieczenie na taką okazję. Trzeba będzie jednak dostarczyć ubezpieczycielowi odpowiednie dokumentu. Np. list linii lotniczej. Więcej informacji na stronie [link=http://www.auc.org.uk]www.auc.org.uk[/link] [ramka] Zarząd linii British Airways (BA) zapowiedział, że wystąpi na drogę prawną przeciwko związkowi zawodowemu Unite. Zarząd przewoźnika zamierza wskazać w sądzie na nieprawidłowości głosowania w sprawie strajku, z czego wyprowadza wniosek, iż wynik głosowania nie ma mocy prawnej i nie może być podstawą do ogłoszenia strajku. Jedna z nieprawidłowości ma polegać na tym, iż w głosowaniu mieli brać udział pracownicy nie mający do tego prawa. Strajk został poparty przez 92,5 proc. załogi. [i]amk, pap[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL