Ekonomia

Katastrofa może jeszcze nadejść

„Kiedy nadchodzi kryzys”, Max Otte, Wydawnictwo Studio Emka
Rzeczpospolita
Książki proroków zawsze cieszyły się popularnością. Max Otte do grona proroków ery konsumpcyjnej z pewnością pretenduje.
Nie dość, że przewidział kryzys gospodarczy, zanim ten nadszedł, to jeszcze trafnie wskazał, co będzie jego przyczyną. Jest pretendentem, a nie prorokiem, dlatego że jego wizja była dużo bardziej katastroficzna niż rzeczywistość. A katastrofę dużo łatwiej przewidzieć.
„Kiedy nadchodzi kryzys” zostało wydane po raz pierwszy w 2006 roku. Na rok przed tym, gdy na świecie wybuchł kryzys gospodarczy, przed którego nadejściem autor ostrzegał. Książka, po niewielkich uzupełnieniach, trafiła do polskich księgarń dopiero w tym roku. Co wcale nie osłabia jej proroczego charakteru. Przepaść, w której miała znaleźć się światowa gospodarka, a wraz z nią miliardy ludzi na całym świecie, została tylko zasypana setkami miliardów dolarów rządowej pomocy i długiem, który będą musiały spłacać przyszłe pokolenia. I wszystko wskazuje na to, że skutków tych działań w przyszłości nie unikniemy.
Prognozy Maksa Ottego, wydane w 2006 roku, nie są oparte na rozbudowanych symulacjach i analizach. Autor powtarza w jednej książce obawy i przestrogi wygłaszane przez wielu innych ekonomistów, zarówno przed 2006 rokiem, jak i po 2007 r., czyli po załamaniu światowej gospodarki. Z tym że to Otte znalazł się wśród tych nielicznych, którzy w okresie hossy wieszczyli coś więcej niż korektę. Kryzys był, i można przypuszczać, że wciąż jest, nieunikniony z trzech powodów – finansowania bieżącej konsumpcji długami; spekulacji (w tym głównie nieruchomościami i na rynkach finansowych); uzależnienia globalnego popytu od jednej gospodarki, która równocześnie cierpi na dwie wcześniej wymienione choroby. Nie bez znaczenia są też zjawiska czysto monetarne, wywodzące się zdaniem autora (a nie jest w tym odosobniony) z paktu w Bretton Woods i przejęcie roli rezerwowej waluty świata przez dolara kosztem złota. Tak naprawdę książka Maksa Ottego to krytyka obecnego liberalno-kapitalistycznego systemu gospodarczego. Nie doktrynalna, która każe zastąpić go jakąś skrajnością, ale raczej wskazująca na psychologiczne wady obecnego modelu, mocno ujawnione przez obecny kryzys. Jeśli ludzie dążą do pomnażania dobrobytu, a stoi za tym chęć zysku, będą szukali sposobów na jego maksymalizację. Popyt z ich strony siłą rzeczy sprawia, że pojawią się inni ludzie, którzy będą wymyślali coraz bardziej skomplikowane sposoby, aby ten wyższy zysk im zapewnić. Na drodze ewolucji dochodzimy świata, w którym rynki finansowe są w coraz większym stopniu oderwane od rzeczywistości. Do świata, gdzie instrumenty finansowe, które miały zabezpieczać przed ryzykiem, same to ryzyko podwyższają, bo służą do swoistego hazardu finansowego. Książka dzieli się na dwie części – prognostyczną i poradnikową. Po tym, gdy autor już nas poważnie nastraszy, radzi, jak sobie z tymi emocjami poradzić. Jeśli ktoś nie chce zagłębiać się w świat idei, prognoz i analiz, znajdzie tam coś dla siebie – co zrobić, by jego majątek w kryzysie się nie skurczył. O to też warto zadbać. Bo nie zawsze więcej znaczy lepiej.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL