Prokuratorzy

Chcę być tarczą i parasolem

Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Rozmowa z Kazimierzem Olejnikiem, prokuratorem Prokuratury Krajowej
[b]RZ: Czego pan zazdrości prokuratorom z Palermo?[/b]
[b] Kazimierz Olejnik:[/b] Ja im nie zazdroszczę, ja ich podziwiam za wyzwanie, jakiego się podjęli, za czyny, za które czasem przyszło im zapłacić najwyższą cenę. Oni jednoznacznie stanęli po stronie prawa, poświęcając swoje życie w walce z mafią. Za to ich szanuję i podziwiam. [b]Nawiązuję do tekstu, który napisał pan na 15-lecie wydziałów ds. przestępczości zorganizowanej, który zamówiła Prokuratura Krajowa. Opisał pan tam historię nacisków na prokuratorów. Tekst się nie ukazał. Czy w prokuraturze istnieje wolność słowa?[/b]
Sam fakt, że to napisałem, potwierdza, że wolność słowa istnieje. Było mi przykro, że zostałem zignorowany, bo poświęciłem te słowa koleżankom i kolegom, z którymi podejmowałem ważne wyzwania. Na szczęście tekst ujrzał światło dzienne. Pomogło Stowarzyszenie Prokuratorów RP. [b]Dlaczego zdecydował się pan na powrót?[/b] Idea apolitycznej i niezależnej prokuratury jest mi bardzo bliska. Od wielu lat byłem zwolennikiem rozdziału funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Przypomnę, że w 2003 r. byłem współtwórcą pierwszego projektu ustawy w tej sprawie. Teraz rozdział stał się faktem. Daje to ogromne możliwości stworzenia nowej, apolitycznej prokuratury. Chcę w tym uczestniczyć. Mam przecież duże doświadczenie. Pracowałem w prokuraturach wszystkich szczebli. Znam tę instytucję od podszewki. Proszę też pamiętać, że nie odszedłem z prokuratury na skutek jakiegoś kaprysu. W trakcie wykonywania obowiązków prokuratorskich odniosłem ciężkie obrażenia ciała, po ponad czterech latach mozolnej rehabilitacji mogę powiedzieć, że odzyskałem pełną sprawność. [b]Jaki ma pan pomysł na odcięcie prokuratury od politycznej pępowiny?[/b] W latach 2003 – 2005 byłem zastępcą prokuratora generalnego i zajmowałem się przestępczością zorganizowaną. Miałem wtedy zespół prokuratorów, z którym prowadziłem najważniejsze śledztwa. Byli to ludzie odporni na naciski. Dzięki wielkiej determinacji doprowadziliśmy najtrudniejsze sprawy, takie jak chociażby afera starachowicka, do końca.Tak tę niezależność widzę. Sympatie polityczne w pracy śledczej nie powinny mieć żadnego znaczenia. Dla prokuratora najważniejsze powinny być dowody zebrane w sprawie, dobro śledztwa i dbałość o jego skuteczne zakończenie. Filarami nowej prokuratury będą prokuratorzy prowadzący postępowania, wyposażeni w jasno określone uprawnienia. Dla siebie widzę w tym rolę tarczy i parasola chroniącego prokuratorów przed zewnętrznymi naciskami. Kolejna sprawa to odpowiedzialność nie tylko prokuratury jako instytucji, ale każdego prokuratora indywidualnie. Ma samodzielnie podejmować decyzje i odpowiadać za błędy. Nie zapominam o sytuacji materialnej prokuratorów jako istotnej przesłanki ich niezależności. [b]Przywołuje pan okres, w którym był pan zastępcą prokuratora generalnego, jako przykład, że prokuratura może działać niezależnie, ale właśnie wtedy przykleiła się do pana łatka prokuratora SLD.[/b] Tak, wiem. Mam na to jednak zawsze jedną prostą odpowiedź. Proszę popatrzeć przez pryzmat spraw, które nadzorowałem w tamtym okresie. Na tej podstawie widać, że moje sympatie polityczne nie miały żadnego znaczenia. Wtedy rządziła lewica. Starachowice, Stella Maris, Opole, Dochnal, Pęczak – wówczas te śledztwa się rozpoczęły. Dotykały ludzi ze szczytów władzy. W tamtych latach nie zdarzyło się, abyśmy odstąpili od zatrzymania przestępców w białych kołnierzykach ze względu na zbliżające się wybory. [ramka][b][link=http://www.rp.pl/temat/406062.html]Zobacz inne rozmowy "Rz" z kandydatami na prokuratora generalnego[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL