Telewizja

Solidarność zwykłych ludzi

Warszawa, 13 grudnia 1981 r. Generał Jaruzelski ogłasza stan wojenny
Forum
Filmy dokumentalne przypominane z okazji rocznicy 13 grudnia, pokazują, jak szybko w tych trudnych dniach Polacy organizowali się w ruch oporu przeciwko reżimowej władzy
W „Kronice przerwanego Kongresu” (piątek, TVP Polonia, godz. 13.35) na podstawie o unikalnych materiałów archiwalnych Ewa Bielska rekonstruuje wydarzenia Kongresu Kultury Polskiej odbywającego się w grudniu 1981 roku. Ogólnopolskie spotkanie środowisk twórczych nieoczekiwanie przerwało wprowadzenie stanu wojennego.
Już 17 grudnia powstał Prymasowski Komitet Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i Ich Rodzinom. Michał Bukojemski, autor „Komitetu na Piwnej – opowieści” (TVP Info, sobota, godz. 1.31, poniedziałek, godz. 24.00), przypomina jego działalność. Siedzibę i wsparcie Komitet znalazł w warszawskim klasztorze sióstr franciszkanek i kościele św. Marcina na Piwnej. – Zorganizowaliśmy się błyskawicznie – wspomina Maja Komorowska. Pracy nie brakowało. Nie działały telefony, więc trzeba było osobiście ustalić, kto został internowany i czyja rodzina potrzebuje pomocy. W kartotece Komitetu znalazło się ponad 18 tysięcy fiszek. Nie brakowało ochotników do prac przy rozładowywaniu zagranicznych transportów z pomocą charytatywną, roznoszeniu wiadomości. Żeby pomóc innym, ludzie oddawali własne kartki na mięso i talony na buty.
Spontaniczny protest przeciw wprowadzeniu stanu wojennego zjednoczył mieszkańców Świdnika i Lublina, co pokazuje film Grzegorza Linkowskiego „Spacer z dziennikiem” (TVP Info, sobota, godz. 24.00, niedziela, godz. 20.00). Od 4 lutego 1982 roku do lata mieszkający w tych miastach manifestowali niezadowolenie i niechęć do reżimu, wychodząc całymi rodzinami na spacery w czasie nadawania „Dziennika Telewizyjnego”. Dziś wspominają tamten spontaniczny protest jako największy happening, jaki miał miejsce w Europie. W czasie stanu wojennego aktywnie działała opozycja. O ludziach i ideach Solidarności Walczącej opowiada film Piotra Załuskiego „»Ośmiornica« walcząca” (czwartek, TVP 1, godz. 14.00). Antykomunistyczną, niepodległościową organizację założył w 1982 roku Kornel Morawiecki, fizyk, pracownik naukowy Politechniki Wrocławskiej. Jego formacja uważana była za radykalną, bo nie chciała porozumienia z władzą z obcego nadania – za jaką uważała wtedy polski rząd. „Nasz stosunek do Rosjan: chcemy przyjaznych równoprawnych stosunków z wielkim narodem rosyjskim”, „Aby Polska była Polską, musi być Rzeczpospolitą Solidarną” – pod takimi hasłami podpisywała się Solidarność Walcząca. „Od zaciskania pasa lepsze jest zaciskanie pięści” – powiedział w jednym z wywiadów Morawiecki. Organizacja miała własną rozgłośnię radiową, prowadziła intensywną działalność wydawniczą. Dzięki znakomitej, głębokiej konspiracji nie została nigdy zinfiltrowana, mimo że próbowały tego dokonać wszystkie służby specjalne – od bezpieki poprzez wywiad cywilny, a skończywszy na wywiadzie i kontrwywiadzie wojskowym. Operacji zwalczania Solidarności Walczącej nadano kryptonim „Ośmiornica”. Informacje o działaniach organizacji opozycyjnych upowszechniały podziemne wydawnictwa. Henryk Urbanek w filmie „Drukarze” (wtorek, TVP 2, godz. 12.15) opowiada genezę niezależnego ruchu wydawniczego w Polsce, sięgając do wydarzeń z 1976 roku. Pierwszy powielacz został nielegalnie przywieziony z Paryża przez Piotra Jeglińskiego z KUL. Nieocenzurowana Oficyna Wydawnicza stała się pierwszym wydawnictwem drugiego obiegu w Polsce. Na inaugurację wydrukowane zostały komunikaty, a później Biuletyny Informacyjne KOR. W stanie wojennym nielegalne „bibuły” były nieocenionym źródłem prawdziwych informacji. Te poważne sprawy nie interesowały tak bardzo bohaterów opowieści Doroty Szuszkiewicz i Anny Orchowskiej. W dokumencie „O dwóch takich, co uciekli” (sobota, TVP Info, godz. 0.59) przypominają historię dwóch 19-latków – Wojciecha Wójcika i Janusza Gromka, którzy w kwietniu 1982 roku uciekli z Polski na pontonie przez Bałtyk. Jak opowiadają po latach, nie skłoniły ich do tego względy polityczne, ale młodzieńcze marzenia o poznawaniu świata. Trafili do hotelu w Kopenhadze, ale po trzech tygodniach zostali z niego usunięci za łamanie zakazu wnoszenia artykułów spożywczych i alkoholu. Po 20 latach wspominają tamte wydarzenia.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL