Orzecznictwo

Kiedy adwokat musi być obecny

Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Podsądny ma prawo do tego, by przed sądem cywilnym w każdym stadium sprawy reprezentował go profesjonalny pełnomocnik – adwokat czy radca
[b]Potwierdził to Sąd Najwyższy w wyroku (sygn. V CSK 163/09).[/b]
Wynika z niego, że pozbawianie strony tego prawa w jakimś stadium sprawy może, w zależności od rzeczywistej wagi tego uchybienia, albo powodować nieważność postępowania, albo też być przyczyną uchylenia wyroku. Początek tej sprawie dała przedwstępna warunkowa umowa sprzedaży zawarta w 2006 r. przez spółkę z o.o. Spectrum Development z Janem N. Dotyczyła ona gruntu o pow. 27 tys. mkw. będącego częścią większej nieruchomości gruntowej położnej we Wrocławiu.
[srodtytul]Właściciel odstępuje od umowy [/srodtytul] Spółka zobowiązała się w niej – w wyznaczonym terminie – do uzyskania wszystkich dokumentów dotyczących podziału nieruchomości macierzystej i do uzyskania dla całej tej nieruchomości decyzji o warunkach zabudowy dla budownictwa wielorodzinnego. W umowie zapisano, że kupujący może odstąpić od umowy, gdy nie uzyska decyzji do 15 września 2007 r., i że warunki te zostały zastrzeżone na korzyść kupującego. Właściciel zaś miał wówczas zachować zadatek. Ustalono cenę 1 mkw. działki na 150 zł i zadatek w kwocie 350 tys. zł, który został uiszczony w terminie. Reszta ceny miała być wpłacona w dniu zawarcia umowy przyrzeczonej, czyli definitywnej. Gmina Wrocław przystąpiła w 2007 r. do sporządzenia planu miejscowego i wydanie decyzji o warunkach zabudowy stało się niemożliwe. Postępowanie zostało zawieszone. 13 września 2007 r. Jan N. oświadczył, że wobec niedotrzymania warunków przez kupującego odstępuje od umowy i że nie jest prawdą, iż zgodził się na zawarcie umowy przyrzeczonej mimo ich niedotrzymania. Spółka wystąpiła w tym stanie rzeczy do sądu z pozwem o zobowiązanie Jana N. do oświadczenia woli o sprzedaży działki. Sąd I instancji to żądanie uwzględnił. Uznał, że możliwość odstąpienia od umowy została zastrzeżona na korzyść kupującego, a więc jego oświadczenie, że odstępuje od warunku uzyskania decyzji w terminie do 15 września 2007 r. i chce zawarcia umowy, było skuteczne. [srodtytul]Istotna waga i skutki uchybienia [/srodtytul] Na rozprawie apelacyjnej pełnomocnik Jana N. zgłosił zarzut utraty przez powoda legitymacji czynnej. Sąd zamknął rozprawę i odroczył ogłoszenie wyroku na 14 dni. W tym czasie do sądu wpłynęły dwa pisma strony powodowej i odpis pełny z Krajowego Rejestru Sądowego poświadczające, że nie straciła ona nigdy legitymacji czynnej, bo tylko zmieniła nazwę na Spectrum Holding. Sąd II instancji przed ogłoszeniem wyroku otworzył zamkniętą rozprawę, przedstawił te pisma i dopuścił dowód z odpisu z KRS, sprostował oznaczenie powoda, zamknął rozprawę i ogłosił wyrok oddalający apelację, a więc akceptujący rozstrzygnięcie sądu I instancji. [b]Wśród licznych zarzutów skargi kasacyjnej Jana N. znalazł się zarzut naruszenia art. 379 pkt 5 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=5B57D00B0BD9A1C9943E51B0770EEA66?id=70930]kodeksu postępowania cywilnego[/link] przez pozbawienie go należytej obrony swych praw.[/b] Taki skutek miało jego zdaniem niedoręczenie pełnomocnikowi złożonych przez powoda pism i niezawiadomienie go o terminie rozprawy. Zakwalifikowanie uchybienia jako pozbawiającego stronę należytej obrony swych praw powoduje, w myśl tego przepisu, nieważność postępowania. Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. Odnosząc się do tego zarzutu, sędzia Jan Górowski zaznaczył, że co do tego, w jakich sytuacjach można mówić o pozbawieniu strony obrony swych praw, nie ma zgody w nauce prawa ani w orzecznictwie sądowym. W nowszym orzecznictwie się przyjmuje, że chodzi o wadliwość powodującą, że strona była faktycznie pozbawiona możności obrony swych praw i że skutków nie można było usunąć przed wydaniem wyroku w danej instancji. Trzeba to jednak oceniać przez pryzmat okoliczności sprawy i nie wiązać z całkowitym wyłączeniem strony od udziału w sprawie – zaznaczył sędzia. Trzeba sprawdzić, czy uchybienie wpłynęło na możność obrony i czy mimo tych uchybień strona taką możność miała. W tej sprawie mamy do czynienia z sytuacją graniczną – mówił sędzia. Sąd naruszył niewątpliwie art. 149 k.p.c. nakazujący zawiadamiać strony i osoby zainteresowane o każdym posiedzeniu jawnym. Choć nie można mówić o całkowitym pozbawieniu możności obrony, [b]pełnomocnik pozwanego miał prawo i obowiązek odnieść się do kwestii legitymacji strony przeciwnej.[/b] Wydanie w takich okolicznościach wyroku stanowi wystarczające uzasadnienie dla jego uchylenia. SN zgodził się jednak także z niektórymi sformułowanymi w skardze kasacyjnej zarzutami naruszenia przepisów prawa materialnego. [ramka][b]Na tydzień przed posiedzeniem[/b] Kwestię wezwania na posiedzenie jawne (rozprawę) normuje art. 149 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=5B57D00B0BD9A1C9943E51B0770EEA66?id=70930]kodeksu postępowania cywilnego[/link]. W myśl przepisu posiedzenie sądowe wyznaczane jest z urzędu, ilekroć stan sprawy tego wymaga. O posiedzeniach jawnych (rozprawach) zawiadamia się strony i osoby zainteresowane przez wezwanie lub ogłoszenie podczas posiedzenia. Stronie nieobecnej na posiedzeniu jawnym należy zawsze doręczać wezwanie na następne posiedzenie. Wezwanie powinno być doręczone co najmniej na tydzień wcześniej. W wypadkach pilnych termin ten może być skrócony do trzech dni.[/ramka] [i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [mail=i.lewandowska@rp.pl]i.lewandowska@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL