Media

Sylwestrowy pojedynek na gwiazdy

We Wrocławiu na zeszłoroczej imprezie TVP bawiło się 200 tysięcy osób. Na zdjęciu występ Gosi Andrzejewicz
reporter studio k, Tomasz Żukowski
Łódź czy Warszawa? Doda czy Edyta Górniak? Telewizje już zaczęły walkę o rekordową widownię
Stacje telewizyjne gorączkowo przygotowują się do sylwestrowego wieczoru. W tym roku noworoczne koncerty pokażą tylko Polsat i TVP 2. Dwa lata temu z tej rywalizacji, m.in. z powodów finansowych, wycofał się TVN. I tak jest do dziś.
Widzowie, którzy zdecydują się na oglądanie sylwestrowej zabawy w domu, będą więc mogli wybrać jedną z dwóch transmitowanych na żywo imprez: z Łodzi i Warszawy. Stacje próbują zagarnąć jak największą liczbę widzów. A chodzi o niebagatelne wielkości. [wyimek][srodtytul]5 milionów[/srodtytul] widzów oglądało TVP 2 w zeszłym roku o północy[/wyimek]
Jak pokazują dane z zeszłego roku, sylwestrową imprezę z Warszawy oglądało w Polsacie 3,15 mln widzów. Ale Dwójka przebiła komercyjną stację – transmisję koncertu z Wrocławia śledziło średnio 3,67 mln widzów. Telewizje walczą nie tylko o widzów przed ekranami. Starają się, by jak najwięcej osób przyszło na organizowany przez nie koncert na żywo. W 2008 r. na imprezie Polsatu w Warszawie bawiło się 100 tys. osób, a w pokazywanym przez Dwójkę Wrocławiu 200 tys. Ten wynik będzie miała szansę pobić w tym roku Łódź. Bo na przenosiny imprezy właśnie do tego miasta zdecydowała się telewizja publiczna. – Wrocław w tym roku nie był zainteresowany współpracą z TVP przy organizacji sylwestra, a Łódź taką ofertę zgłosiła – tłumaczy Daniel Jabłoński, p. o. rzecznika TVP. Impreza Polsatu znów odbędzie się w Warszawie. – Rok temu zaskoczyła nas tak wielka liczba gości. Ale nie zamierzamy bić się z własnymi rekordami, w tym roku liczymy na podobną frekwencję – mówi Tomasz Matwiejczuk, rzecznik prasowy stacji. Widzowie TVN nie zobaczą imprezy ani w sylwestra, ani po nim. W zeszłym roku kilka dni po Nowym Roku stacja retransmitowała imprezę z Krakowa. – W tej chwili nie mamy takich planów – wyjaśnia Karol Smoląg, rzecznik telewizji. Zaznacza, że w sam sylwestrowy wieczór TVN zamierza odróżnić się od konkurencji i pokaże filmy (m. in. polskie komedie „Kogel-mogel” i „Vinci”). Ale to oczywiście niejedyny powód. Kierownictwo TVN zdaje sobie sprawę, że większa część ich tradycyjnej widowni przebywa w tym czasie poza domem. Dlatego zamiast drogich koncertów i programów, woli pokazać tańsze powtórki. Ale konkurencja w przyciąganiu widzów stawia na gwiazdy. Na wieczorze Polsatu wystąpią m.in. Maciej Maleńczuk, Andrzej Piaseczny i Edyta Górniak. Ich twarze od początku grudnia promują imprezę na licznych billboardach. W Łodzi publiczność będą rozgrzewali zarówno polscy wykonawcy – Maryla Rodowicz, Doda, Kombi, Afromental i Pectus, jak i zagraniczni, m.in. Oceana (znana z hitu „Cry, cry, cry”). Szansę na zaprezentowanie widzom swego poczucia humoru dostaną od Dwójki najpopularniejsze polskie kabarety. Każda z imprez będzie też miała swój motyw przewodni. W Warszawie będą to hity Michela Jacksona, a w Łodzi – filmy. Czy stacjom opłaca się walczyć o zwycięstwo w jednym dniu w roku? – To niby jeden dzień, ale bardzo ważny. Podczas takiej imprezy buduje się lojalność widowni – twierdzi medioznawca prof. Maciej Mrozowski. Jego zdaniem tegoroczny sylwester może być ostatnim, w którym imprezy organizują dwie stacje. – W przyszłym roku sytuacja finansowa TVP może być tak trudna, że stacja nie będzie mogła pozwolić sobie na takie drogie koncerty – podkreśla.[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=s.kucharski@rp.pl]s.kucharski@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL