Telewizja

Mucha w nosie

Niedawno po raz pierwszy odwiedziłem Stany Zjednoczone i stwierdzam że gdzie jak gdzie, ale w dziedzinie telewizji mamy w Polsce drugą Amerykę
Tyle że tam mają fioła na punkcie parowych garnków, my zaś hopla w temacie par tańczących. Nie wiem, czy oglądali państwo niedzielny finał „Tańca z gwiazdami”, w którym stanęły naprzeciw siebie Anna Mucha i Natasza Urbańska, celebrytki z wyboru i zamiłowania.
Myślałem, że zejdę z nerwów. Tańczy Mucha, jurorzy padają na twarz, tańczy Urbańska, jurorzy wstają i składają hołdy, znowu Mucha i widownia piszczy, znowu Urbańska, ludzie w euforii podrywają się z krzeseł. Skrzynecka przebrana za nauczycielkę rosyjskiego, Gąsowski pauzujący werdykt jak Cezar w Koloseum... Polska wstrzymuje oddech, na ulicach ruch zamiera, kierowcy wysiadają z samochodów i nasłuchują, na salach operacyjnych umiera 600 pacjentów, drugie tyle dzieci rodzi się przed czasem, a ten milczy jak zaklęty w sokoła. Wreszcie mówi: Mucha! Mucha zaczyna skakać, jej partner popada w chwilowy obłęd, Urbańska jest na skraju załamania nerwowego, czy jest na sali lekarz?
Jest mąż Janusz Józefowicz. Serce nie wytrzymuje, przełączam na TVN 24. Żółty pasek, pilne: Anna Mucha wygrała dziesiątą edycję „Tańca z gwiazdami”. Rany boskie, coś się stało. Wygrała, ale jurorzy wzięli łapówkę, a może wygrała, bo była na dopingu... Nic z tych rzeczy, po prostu wygrała. To wystarczy na żółty pasek. A następnego dnia o finale muszą w TVN mówić wszyscy. Kamil Durczok pyta Muchę, co czuła przed ogłoszeniem werdyktu. Co miała czuć? Wiadomo, że się ludzie w tańcu pocą. Ale Mucha twierdzi, że czuła „czysty artystyczny egoizm”. I że się „bardzo wystawiła”. Tego akurat nie widziałem, sąsiad podobno ma nagrane. Jest tylko jedno „ale”. Mucha wygrała z Urbańską o jedną setną procent głosów. Zupełnie jak Bush z Gore’em w 2000 roku. Historia lubi się powtarzać, więc może i teraz dojdzie do ponownego liczenia? Już widzę, jak polską Florydą zostanie Zbuczyn, i cały kraj będzie obgryzał paznokcie w oczekiwaniu na wyniki ze wsi pod Siedlcami. Pamiętacie państwo Zbuczyn? To o nim mówi Tomasz Lis w nagraniach krążących po Internecie z racji wyjątkowego natężenia brzydkich wyrazów, zastanawiając się „skąd k... ci biedni ludzie” przed telewizorami mają wiedzieć, gdzie leży. Jeżeli jest tak, jak chcą włodarze TVN i wpadliśmy w Mucho-histerię, powinniśmy czym prędzej do Zbuczyna przenieść stolicę. O ile w obliczu tanecznej pandemii Zbuczyn w ogóle nas jeszcze zechce. [link=http://blog.rp.pl/feusette]blog.rp.pl/feusette[/link]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL