Sylwetki

Lekcja złych obyczajów z Detroit

Ed Whitacre, p.o. szefa General Motors
Bloomberg
Przewodniczący rady nadzorczej General Motors, Ed Whitacre nie ukrywa, że najchętniej sam wyznaczyłby siebie na następcę Fritza Hendersona, którego zwolnił wczoraj
- Na razie zamierza koncernem pokierować przynajmniej rok - mówi Whitacre
Zapewnił jednak,że wynajął firmę „łowców głów”, aby znalazła kogoś na miejsce Hendersona, najlepiej spoza branży. Sam 68-letni Whitacre jest byłym prezes telekomunikacyjnego giganta AT&T. W nowym zarządzie i radzie nadzorczej GM, też są ludzie spoza branży, kilku profesorów, specjaliści od zarządzania, inwestycji i restrukturyzacji - wśród nich b.prezes Lucenta, Patricia Russo. Połowa z nich, to emeryci,którzy postanowili sprawdzić się w motoryzacji. — Jemu się bardzo podoba powrót na stołek szefa — mówi o Whitacre Bill Greehey, prezes firmy konsultingowej NuStar Energy LP. Jego zdaniem nowy szef GM jest w doskonałej kondycji, zdrowy i zachowuje się wyjątkowo agresywnie. — Byłby doskonałym prezesem - dodaje.
Bob Lutz, wiceprezes GM, który w miejsce Hendersona reprezentuje koncern nie ma złudzeń. Dni ludzi, takich jak on są w GM policzone. Whitacre nie ukrywa, że zamierza zerwać z kulturą starego GM. W jeszcze do niedawna największym koncernie motoryzacyjnym na świecie było ewidentne, że pracujących tam ludzi łączyły przyjaźnie. Odnosili się do siebie z wielką serdecznością, ostentacyjnie okazywaną publicznie i to znacznie bardziej, niż jest to w amerykańskich zwyczajach przyjęte. Zerwaniem z kulturą był z pewnością styl, w jakim pożegnał się z Fritzem Hendersonem ostatnio wychwalanym za tempo w jakim GM wrócił do zysku. Według nieoficjalnych informacji Henderson miał powiedzieć, co zrobił w ciągu ostatnich 5 miesięcy, a Whitacre powiedział mu,że to już wszystko i może pożegnać się ze stanowiskiem. — Z Detroit powiało chłodem - mówili wczoraj dziennikarze „Detroit Free Press”. [srodtytul]Ostre słowa[/srodtytul] Poza standardami dawnego GM jest również wystąpienie córki Fritza Hendersona, Sary, która na stronie oficjalnego Facebooka GM [link=http://www.huffingtonpost.com/2009/12/01/did-gm-ceo-fritz-henderso_n_376229.html]nie przebierała w słowach pisząc o następcy ojca[/link]: „Został k.... zmuszony do rezygnacji, wy p..... idioci. Jestem p... córką Fritza i wiem, że on sam nie p..... zrezygnował. Whitacre, to p.... g...., który dba wyłącznie o własne interesy, a nie o p.... firmę. Bawcie się dobrze w GM. Mam nadzieję,że uda mi się nigdy nie kupić auta tej firmy. P... was wszystkich” — Nie ma co się dziwić dziewczynie, ma prawo być zdenerwowana, ale my wszyscy będziemy mieli do tego powody, jeśli rzeczywiście okaże się, że Whitacre rzeczywiście zwolnił Fritza, żeby zająć jego miejsce — mówił jeden z reporterów „DFP”. Wiadomo, że nowemu szefowi GM zależy przede wszystkim na pozycji koncernu w Stanach Zjednoczonych, bo z tego będzie musiał się tłumaczyć przed administracją Obamy, która pożyczyła na ratowanie GM 50 mld dol. To stawia w bardzo trudnej pozycji Nicka Reillego zajętego właśnie restrukturyzacją Opla. I o ile jest możliwe dalsze drastyczne cięcie zatrudnienia w Oplu, które na razie planowane jest na poziomie 9-9,6 tys. miejsc, o tyle na razie pozycja Reillego choć z pewnością osłabiona odejściem Hendersona pozostaje niezagrożona. Nawet, jeśli Reilly poniesie w Europie fiasko, to i tak ma na swoim koncie sukces w Chinach, a to nawet w Detroit się liczy. Na razie Whitacre odmawia wszelkich komentarzy, nie rozmawia z mediami,wydaje jedynie oświadczenie po oświadczeniu utrzymana w typowym amerykańskim stylu korporacyjnym. [srodtytul]Nowy styl Whitacre[/srodtytul] Chris Preuss, rzecznik GM odmówił komentarza, kiedy zapytano go, czy Whitacre chce pozostać w GM. Kiedy sam Whitacre informował pracowników o zwolnieniu Hendersona powiedział: — Jestem tutaj z własnej woli i chciałbym,żebyście o tym wiedzieli. Nie przyciągnięto mnie tu za włosy, a i dzisiaj nie kopię i nie krzyczę. Chcę tu być i zrobić dla firmy wszystko co potrafię, aby jej pomóc - To też nowy język w kulturze GM. Sheldon Stone, dyrektor generalny firmy konsultingowej Amherst Partners LLC w Birmingham w stanie Michigan uważa,że Whitacre nie da się łatwo usunąć. — GM potrzebuje szefa,który wcześniej kierował firmą znajdującą się na liście Fortune 50 i to w czasach kiedy przechodziła głębokie przemiany. Ed ma cechy przywódcy i bardzo szybko się uczy - dodaje Stone. Jego zdaniem Whitacre będzie zarządzał GM co najmniej 2 lata. - Kiedy zdecydował się objąć to stanowisko, wiadomo że wie co ma zrobić - mówił Jim Ellis, współpracownik Whitacre z czasów AT&T. [srodtytul] Krytyka nowego szefa[/srodtytul] Whitacre ma jednak także krytyków. Charlse Elson, dyrektor Centrum Zarządzania Korporacyjnego Uniwersytetu Delaware w Newark nie może się nadziwić, że jeszcze trzy tygodnie temu wychwalał Hendersona, a teraz się go pozbywa. W wywiadzie z 10 listopada mówił,że „ w pełni popiera to co robi Henderson” i jest „ostrożnie optymistyczny”, a potem go zwalnia. — Cóż to za kultura korporacyjna - dziwi się Elson. A wielu analityków zastanawia się, czy w GM dojdzie do powtórzeniu scenariusza z Forda, gdzie wcześniej wszystko kisiło się w korporacyjnym pełnym uprzejmości klimacie, aż wreszcie trzeba było wynająć kogoś z zewnątrz, który potrafi zrobić porządek. Okazał się nim były prezes Boeinga, Alan Mullaly. Ford, jako jedyny z wielkiej trójki z Detroit nie sięgnął po państwowe pieniądze. Ty,e że dzisiaj prezes GM zarabia znacznie mniej, niż Mullaly, a naciski administracji nie będą ułatwiały zarządzania. — W tej sytuacji może lepiej niech zostanie Whitacre - uważa Jeff York, były członek rady dyrektorów GM.
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL