Kraj

Kamiński: Nie dam się zastraszyć

Mariusz Kamiński
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Cały aparat rządu polskiego chce przekonać opinię publiczną, że jestem oszustem i kłamcą. Będę bronił prawdy przed sądem, nie dam się nastraszyć - powiedział Mariusz Kamiński
Kamiński na zwołanej konferencji przekonywał, że CBA to jedyna służba, która skutecznie walczy z korupcją.
Były szef Biura tłumaczył, co miał na myśli mówiąc, że nie istniał żaden rządowy dokument powołujący "tarczę antykorupcyjną" – Hasło rzeczywiście pojawia się w dokumentach urzędowych. Ale dokumentu rządowego, uchwały rady ministrów ws. tarczy antykorupcyjnej, nie ma – podkreślał. Kamiński podkreślił, że podczas przetargu stoczni nikt z rządu się do ABW nie zwrócił o jego skontrolowanie. - Za bardzo zaufałem premierowi i obserwatorom unijnym - ocenia Kamiński. Przekonywał, że już w maju rząd wiedział, że nie ma żadnego inwestora katarskiego. - Rząd wiedział, że ta transakcja nie może się udać, ale prowadził tę grę do końca – podkreślił.
- Były nieprawidłowości w projekcie dotyczącym budowy boisk w ramach programu "Orlik 2012", CBA poinformowała o nich prokuraturę i rząd, dzięki czemu zmieniono kontrowersyjne zapisy - mówił. Według Kamińskiego, chodziło o zapisy, zgodnie z którymi przetargi na budowę boisk mogły wygrywać określone firmy. Nie chciał jednak ujawniać żadnych szczegółów dotyczących tej kwestii. Powiedział jedynie, że sprawę wyjaśnia od kilku miesięcy jedna z prokuratur spoza Warszawy. Kamiński poinformował, że odwoła się do premiera, a następnie ewentualnie do sądu od decyzji odbierającej mu certyfikat dostępu do informacji niejawnych. - Ta decyzja jest decyzją bezprawną i w odwołaniu do premiera, bo taka jest procedura, uzasadnię to - powiedział Kamiński. Jak dodał, odwołanie złoży w najbliższych dniach. Przed rozpoczęciem konferencji CBA poinformowało, że były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariusz Kamiński jest nadal funkcjonariuszem Biura i nie może zwoływać konferencji prasowej. - Jeśli konferencja się odbędzie, zostanie przeanalizowane, czy doszło do naruszenia dyscypliny służbowej i wtedy zapadną decyzje - powiedziała Małgorzata Matuszak z biura prasowego CBA. - Nie jestem urzędnikiem państwowym – odpierał zarzuty Mariusz Kamiński na konferencji prasowej. Premier Donald Tusk odwołał Kamińskiego z pełnionej funkcji 13 października. Zarzucił mu m.in., że w kontekście tzw. afery hazardowej - wykorzystał Biuro do celów politycznych oraz posługiwał się insynuacją i kłamstwem. Obowiązki szefa CBA powierzył dotychczasowemu szefowi Centralnego Biura Śledczego Pawłowi Wojtunikowi. 6 października prokuratura w Rzeszowie postawiła Kamińskiemu zarzuty w sprawie tzw. afery gruntowej. Prokuratura uznała, że CBA dopuściło się niezgodnego z prawem stworzenia "fikcyjnej sprawy" ziemi, na potrzeby której wytworzono fikcyjną dokumentację do odrolnienia tej ziemi. W związku z tymi zarzutami Wojtunik zawiesił Kamińskiego - jako funkcjonariusza CBA - w pełnionych obowiązkach. Rzecznik rządu Paweł Graś poinformował, że Kamiński utracił dostęp do informacji niejawnych. Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział dziennikarzom w Szczecinie, że pozbawienie byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego dostępu do tajnych danych jest "kolejną represją nie mającą żadnego uzasadnienia". Prezes PiS wyraził nadzieję, że podobnie jak w przypadku Antoniego Macierewicza (PiS), któremu sąd przywrócił to prawo, tak samo stanie się z Kamińskim.
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL