Świat

Prezydencki wyścig na Ukrainie

AFP
Wybory. Julia Tymoszenko została oficjalnie kandydatką swojej partii w wyborach prezydenckich, które odbędą się 17 stycznia. Kampanię zaczęła od ataku na prezydenta Wiktora Juszczenkę
– To nie nasza wina, że lider, którego kiedyś wybraliśmy, nie obronił Ukrainy. W kolekcjach ukraińskich oligarchów znalazł miejsce wśród antyków i słoników z porcelany – mówiła Tymoszenko w sobotę na placu Niepodległości w Kijowie. Cannot send log message because exception Http_Exception_CurlError was thrown with message "cURL: Error: '7:couldn't connect to host' when sending request to:http://195.8.128.54/saxo-log".
Przemówienia pani premier słuchało 100 tysięcy ludzi. Takie tłumy przychodziły na jej wiece w listopadzie 2004 roku, gdy rodziła się pomarańczowa rewolucja. Wtedy jednak Julia Tymoszenko pojawiała się u boku Juszczenki i była jego najbliższą sojuszniczką. Zdaniem ekspertów odwoływanie się do ideałów rewolucji ma pomóc szefowej rządu w walce o prezydenturę.
– Tymoszenko chciała zademonstrować, że to ona jest uosobieniem szans i nadziei Ukraińców. A krytykując Juszczenkę, chciała wyraźnie pokazać, że się od niego dystansuje – mówi „Rz” politolog Kostiantyn Bondarenko. – To jednak może być trudne, bo to ona pomogła Juszczence dojść do władzy – dodaje. Tymoszenko przekonywała w sobotę, że przeznaczeniem Ukrainy jest członkostwo w Unii Europejskiej. Jednocześnie podkreślała jednak, że kraj ten nie może sobie pozwolić na „konfrontację z sąsiadami”. – Nasze stosunki z Rosją mogą być równoprawne i partnerskie i ja takie stosunki zbuduję – stwierdziła. Podobnie jak pięć lat temu żelaznej Julii na scenie towarzyszyli znani politycy, a gwiazdy estrady rozgrzewały tłum. Niespodziankę sprawił wszystkim pierwszy prezydent niepodległej Ukrainy Leonid Krawczuk, który był członkiem partii socjaldemokratycznej, wrogiej obozowi pomarańczowej rewolucji, a teraz ma być jednym z doradców Julii Tymoszenko. Dzień wcześniej opozycyjna Partia Regionów wysunęła na kandydata w wyborach Wiktora Janukowycza, największego rywala Tymoszenko. Były premier, który cieszy się najwyższym poparciem (22 – 28 procent, podczas gdy na Julię Tymoszenko chce głosować 15 – 20 procent Ukraińców) obiecał, że „nie popełni błędów z przeszłości”. Obiecywał, że za jego prezydentury Ukraina nie wejdzie do NATO wbrew „woli narodu”, że stosunki z Rosją znacznie się poprawią, a język rosyjski otrzyma status oficjalnego języka na Ukrainie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL