Kraj

Sprzedaż trzech filarów Cegielskiego na raty

Zarząd poznańskiego Cegielskiego zmienia plan prywatyzacji firmy. Będzie osobno szukać inwestora dla fabryki silników agregatowych
Fabryka Silników Agregatowych i Trakcyjnych, „trzecia noga” zakładu, zgodnie z przyjętym we wrześniu programem restrukturyzacji miała zostać połączona z główną spółką HCP, wytwarzającą silniki okrętowe.
Protestowali przeciw temu pracownicy fabryki agregatów, twierdząc, że to pogorszy ich sytuację, bo główny zakład jest w najgorszej kondycji ze wszystkich spółek grupy. Dlatego zarząd postanowił dać sobie pół roku na znalezienie ewentualnego inwestora i dopiero gdy to się nie uda, przeprowadzić konsolidację. – Na razie nie widać potencjalnych chętnych i nie będzie łatwo ich znaleźć – przyznaje Jarosław Lazurko, prezes Cegielskiego. – Ale spróbujemy. Będziemy szukać w kręgu dostawców, odbiorców i innych kontrahentów firmy. Fabryce potrzebny jest inwestor branżowy, który da jej kapitał i zapewni rynki zbytu. Spółka ma potencjał i nie najgorsze wyniki.
Ten rok fabryka agregatów, która ma na razie kontrakty na 14 silników, powinna zamknąć kilkudziesięcioma milionami przychodów i kilkoma milionami zysku. Resort skarbu – jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie – nie mówi na te pomysły „nie”. W ramach restrukturyzacji grupy HCP chce również sprzedać jej „drugą nogę” – Fabrykę Pojazdów Szynowych. Najpierw jej udziały miałaby przejąć państwowa Agencja Rozwoju Przemysłu, co przyniosłoby kilkadziesiąt milionów złotych na wynagrodzenia w innych spółkach HCP. Potem ARP szukałaby dla fabryki inwestora. [wyimek]634 mln zł - takie obroty miał Cegielski w 2008 r. przy 7,3 mln zł strat[/wyimek] Program restrukturyzacji zakłada, że główny zakład Cegielskiego, który nie ma żadnych zamówień na silniki okrętowe na 2010 r., będzie dywersyfikować działalność. – Ma technologię do produkcji dużych konstrukcji stalowych i dmuchaw wysokiej jakości stosowanych w oczyszczalniach ścieków. A silniki mogą znaleźć zastosowanie w energetyce, lokalnych elektrowniach o mocy np. 4 MW – mówi prezes Lazurko. Zarząd liczy, że do prywatyzacji głównej części HCP dojdzie w 2012 r. Gdyby Cegielski już dwa lata temu nie borykał się z kłopotami finansowymi, mógłby hucznie obchodzić dziesięciolecie przygotowań do prywatyzacji. Rząd SLD w 2005 r. planował połączenie zakładu ze stoczniami w grupę pod nazwą – nomen omen – Polskie Stocznie (tak samo niedoszły inwestor z Antyli ochrzcił spółkę, do której miał wnieść wylicytowany majątek stoczni w Gdyni i Szczecinie). Całość miała trafić do inwestora branżowego. Za rządów PiS producent silników miał nawet debiutować na giełdzie. W całości, bo ówczesne kierownictwo resortu skarbu nie chciało sprzedać Cegielskiego w kawałkach, twierdząc, że tylko utrzymanie wszystkich „trzech nóg” zakładu zapewni mu rozwój i uniezależni od wahań koniunktury w poszczególnych branżach. W 2007 r. pojawiło się kilka ofert na zakup Fabryki Pojazdów Szynowych, ale ministerstwo uznało je za niesatysfakcjonujące. Cegielski popadł w tarapaty nie tylko na skutek likwidacji stoczni w Gdyni i Szczecinie. Przyczynili się do nich też inni kontrahenci – m.in. stocznie niemieckie, które stanęły w lipcu 2009 r.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL