Wiadomości

Po co Rosji prawa człowieka?

Ludmiła Aleksiejewa
AFP
- Ludzie działający w Rosji na rzecz społeczeństwa obywatelskiego mają ograniczony dostęp do mediów - mówi Ludmiła Aleksiejewa, rosyjska działaczka na rzecz praw człowieka.
[b]Rz: Jest pani wśród trójki tegorocznych laureatów Nagrody im. Andrieja Sacharowa na rzecz Wolności Myśli przyznanej przez Parlament Europejski. Dostała ją pani razem z Siergiejem Kowaliowem i Olegiem Orłowem, twórcami stowarzyszenia Memoriał. Czy Rosja tę nagrodę zauważyła?[/b]
[b]Ludmiła Aleksiejewa:[/b] Przede wszystkim dostrzeżono to na Zachodzie i to stamtąd jest najwięcej reakcji. Owszem, zwracały się do mnie i rosyjskie media. Radio Echo Moskwy, kilka portali internetowych, a nawet jeden kanał telewizyjny, ale jestem pewna, że państwowe media się na ten temat nie zająknęły. Ludzie działający w Rosji na rzecz społeczeństwa obywatelskiego mają ograniczony dostęp do mediów. Jesteśmy przez prokremlowskie ruchy przedstawiani jako piąta kolumna, władze próbują zepchnąć nas na margines, przedstawić jako szkodników. [b] Uzasadniając wręczenie wam tej nagrody, przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek tłumaczył, że ma ona „przerwać krąg strachu”.[/b]
To chlubna intencja i rzeczywiście być może ta nagroda coś zmieni. Musimy poczekać. Jednocześnie przypominam, że choć zrozumienie i poparcie na Zachodzie jest dla nas bardzo ważne, to piłeczka znajduje się po stronie naszych władz. Oczywiście zabójstwa i ataki na niezależnych dziennikarzy i obrońców praw człowieka nie są zlecane przez Władisława Surkowa (zastępcę szefa kremlowskiej administracji – red.) czy Dmitrija Miedwiediewa. Popełniają je jednak ludzie, którzy są przekonani, że niszczenie społeczeństwa obywatelskiego w Rosji i nas jako jego zwolenników jest miłe naszemu establishmentowi. I będzie tak, dopóki ze strony Kremla nie padnie jasny sygnał, że tak nie jest. Więc tak naprawdę to tylko władze mogą przerwać ten krąg strachu. [b]Kiedy Memoriał walczył o uznanie Stalina za przestępcę, do sądu przychodzili głównie zagraniczni dziennikarze. To samo dzieje się podczas protestów opozycji i innych waszych inicjatyw. Niedawno byłam świadkiem, jak pewien młody człowiek ze łzami w oczach krzyczał na Siergieja Kowaliowa, że jest kłamcą, agentem Zachodu i powinien zamilknąć. Czy to znaczy, że Rosjanie was nie potrzebują?[/b] To znaczy tylko tyle, że nas nigdzie nie puszczają, zamykają nam usta. Ten młody chłopak, jak wielu innych, naoglądał się telewizji i ma określone, narzucone przez propagandę wyobrażenie o nas. Ale ja wiem, że musimy działać, jesteśmy potrzebni. Dostajemy coraz więcej listów od ludzi, którzy piszą, że jesteśmy ich ostatnią nadzieją. Rośnie liczba procesów w Trybunale w Strasburgu. Ludzie w całej Rosji zatrzymują mnie na ulicy i pytają: „Aleksiejewa? Dziękujemy za to, co pani robi”. Oni często mają mętne pojęcie, na czym polega moja praca. Ale rozumieją, że w tym wielkim sporze między państwem i społeczeństwem obywatelskim ja jestem po stronie społeczeństwa. [i]Ludmiła Aleksiejewa w 1976 r. założyła z Andriejem Sacharowem Moskiewską Grupę Helsińską. W czasach ZSRR dysydentka i obrończyni praw człowieka, zmuszona do emigracji. Po upadku ZSRR wróciła do Rosji, została szefową grupy. Krytykowała władze za łamanie praw człowieka i podgrzewanie nastrojów nacjonalistycznych. Do dziś uczestniczy w inicjatywach na rzecz społeczeństwa obywatelskiego. Ma 82 lata. [/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL