Budowa i remont

Inwestor zastępczy nie musi płacić daniny od nieruchomości

Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Spółka Metro Warszawskie nie zapłaci podatku za tereny przekazane jej przez miasto do prowadzenia budowy
Tak wynika z [b]wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z 16 października 2009 r. (sygn. III Sa/Wa 763/09)[/b].
Sprawa dotyczyła rozliczeń za lata 2003 – 2006. W tym czasie Metro Warszawskie (sp. z o.o. przekształcona z zakładu budżetowego) było inwestorem zastępczym podczas budowy kolei podziemnej. Obowiązki te powierzono mu na mocy umowy z m.st. Warszawa. Aby firma mogła je wykonywać czasowo, przekazywano jej grunty, na których trwały prace. Ona z kolei przekazywała je wykonawcom. Problemem okazała się druga umowa z miastem – użyczenia terenu budowy. W związku z nią naliczono spółce podatek od nieruchomości. Podstawą był art. 3 ust. 1 pkt 4 lit. a [link=http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=182297]ustawy o podatkach i opłatach lokalnych[/link].
Zgodnie z tym przepisem podatnikami są m.in. posiadacze nieruchomości lub ich części albo obiektów budowlanych lub ich części, stanowiących własność Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego, jeżeli posiadanie wynika z umowy zawartej z właścicielem, Agencją Własności Rolnej Skarbu Państwa lub z innego tytułu prawnego. Sprawa trafiła do sądu. – Tereny powierzono spółce tymczasowo, w celu przeprowadzenia prac budowlanych. Działała w imieniu i na rzecz miasta. Z podatkowego punktu widzenia jej status jest więc podobny do wykonawcy. Jako zastępca inwestycyjny jest dzierżycielem. Nie powinna więc płacić podatku od nieruchomości – powiedział Tomasz Mizikowski, radca prawny, który reprezentował Metro Warszawskie. Dodał, że firma miała prawo władać gruntem już na mocy umowy o zastępstwie inwestycyjnym. Umowa użyczenia była niepotrzebna. Ponadto została ona źle nazwana, ponieważ nie miała nic wspólnego z użyczeniem uregulowanym w kodeksie cywilnym. Tam bowiem podmiot biorący rzecz otrzymuje ją, aby władać nią na własne potrzeby. Sąd zgodził się z jego argumentami i uchylił decyzje. Jako podstawę wskazał art. 199a ordynacji podatkowej. W myśl tego przepisu organ podatkowy, dokonując ustalenia treści czynności prawnej, uwzględnia zgodny zamiar stron i cel czynności, a nie tylko dosłowne brzmienie oświadczeń woli złożonych przez strony czynności. Nazwanie umowy użyczeniem nie przesądza więc o jej skutkach.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL