Wiadomości

Teraz marzy mi się zaproszenie Stinga

Staramy się zapewnić rozrywkę na możliwie wysokim poziomie - mówi Robert Janowski, piosenkarz i dziennikarz muzyczny, który prowadzi program „Jaka to melodia?”
[b]Rz: „Jaka to melodia?” jest jednym z ulubionych programów Polaków. Skąd ten fenomen?[/b]
[b]Robert Janowski: [/b]Jest kilka elementów. Po pierwsze przyzwyczajenie. Jesteśmy na ekranie niemal codziennie od 12 lat. Dla wielu rodzin ten program to po prostu stały element popołudnia. Po drugie program jest apolityczny, a po trzecie nieagresywny.
Nie jesteśmy też celebrytami i wydaje mi się, że nie proponujemy taniej lanserki, lecz staramy się zapewnić rozrywkę na możliwie wysokim poziomie. [b]A może Polacy są po prostu muzykalni?[/b] Muszę powiedzieć, że powoli stajemy się coraz bardziej muzykalni. Coraz więcej trafia do programu uzdolnionej młodzieży, świetnie tańczą, znakomicie śpiewają – serce rośnie. Program zapewne ma też w tym swoją zasługę. [b]Program ma za sobą już 3 tys. odcinków. Nie brakuje chętnych do wzięcia udziału w teleturnieju? [/b] Wręcz odwrotnie. Kolejka tych, którzy chcą wziąć udział w programie, jest coraz dłuższa. Często też gracze do nas wracają. Regulamin przewiduje, że po pół roku można ponownie się ubiegać o wzięcie udziału w programie i wiele osób z tego korzysta, bo atmosfera programu temu sprzyja. [b]Jaka jest ta atmosfera?[/b] Jest trochę kuchenna, jak podczas imprez, gdzie najciekawsze dyskusje toczą się właśnie w kuchni i wszyscy się w niej tłoczą. Prowadzący nie wpada u nas na plan w ostatniej chwili w blasku reflektorów. Już od rana siedzimy w bufecie, pijemy kawę i rozmawiamy. Dzięki temu poznaję graczy, co potem pomaga mi w rozmowach z nimi już podczas nagrania. I najważniejsze – u nas zawodnik jest podmiotem, a nie przedmiotem. Nigdy nie pozwoliłbym sobie, żeby było inaczej. [b]A czy nie jest pan już zmęczony prowadzeniem tego samego programu aż od dwunastu lat? [/b] Mam szczęście robić to, co lubię. To nie takie powszechne. Kocham muzykę, jestem z nią związany od zawsze. Poza tym lubię się spotykać i rozmawiać z ludźmi – ten program temu sprzyja. Na początku myślałem, że to będzie krótkotrwała przygoda, ale na szczęście dzięki wysokiej oglądalności mogliśmy inwestować w nasz program. [b]Czy program będzie zmieniał się dalej? Ma pan jakieś nowe pomysły, którymi zaskoczy widzów?[/b] Nie chodzi o zaskoczenie. Bardziej o urozmaicenie – anegdotki o wykonawcach, ciekawe historie powstawania wielkich przebojów. Chciałbym też zapraszać gości do programu, by troszkę pogawędzić o piosenkach, o nowościach, ciekawych wydarzeniach... No i marzy mi się choćby raz w roku wielka gwiazda światowego formatu., np. Sting. Byłoby cudownie. [b]Czy są jeszcze przeboje, których nie rozpoznałby pan po siedmiu nutkach? [/b] Bardzo wiele! I całe szczęście – człowiek uczy się całe życie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL