Polityka

Jak PO chce badać aferę

Za powołaniem komisji śledczej opowiadają się wszystkie kluby
Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Pomysł Platformy: niech komisja zajmie się pracami trzech rządów. Opozycja: tylko rządu Tuska
Być może nowa komisja śledcza powstanie w Sejmie jeszcze w tym tygodniu. Jej zadaniem ma być zbadanie kulisów ujawnionej przez „Rz” tzw. afery hazardowej.
Platforma wczoraj złożyła zapowiadany wniosek w tej sprawie. Dołączył do wcześniejszych wniosków PiS i SLD. Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski zapowiedział, że pierwsze czytanie wszystkich trzech projektów uchwał odbędzie się natychmiast. Oznacza to, że głosowanie w tej sprawie może się odbyć w piątek. [wyimek]Komisja musi wyjaśnić przede wszystkim ostatnie patologie - [b]Bartosz Arłukowicz, Lewica[/b][/wyimek] Samo powołanie komisji śledczej jest przesądzone. Opowiadają się za tym wszystkie kluby. Zgody nie ma jednak co do zakresu jej prac. PiS i SLD domagają się zbadania powiązań urzędników i polityków z biznesmenami – ograniczając zakres prac do rządów PO.
Z kolei Platforma chce badać prace nad ustawą hazardową od 2002 r. Bój toczy się również o to, kto stanie na czele komisji. – Nie będziemy sięgać do Księgi Rodzaju, ale chcemy zbadać cały proces legislacyjny związany ze zmianami ustawy hazardowej i sprawdzić, jaki to miało wpływ na dochody państwa – mówi Grzegorz Schetyna, szef Klubu PO. – Ta rozmowa dla nikogo nie będzie miła, ale musimy ją odbyć . Opozycja oburza się, że Platforma, proponując śledzenie prac nad ustawą hazardową również w czasach rządów SLD i PiS, chce zrzucić z siebie na innych chociaż część winy za ostatni skandal. – Dobrze, że się w końcu zdecydowali, ale chcą rozmyć problem – komentuje poseł Bartosz Arłukowicz, który z ramienia Lewicy miałby się znaleźć w komisji. – Tematem nie może być wszystko, bo to nie ma być komisja historyczna. Ona musi wyjaśnić przede wszystkim ostatnie patologie. – Najważniejsze są ostatnie tygodnie – zaznacza też Beata Kempa z PiS. Według niej zawężanie zakresu działania komisji do samego procesu legislacyjnego i działań administracji w tej sprawie może doprowadzić do tego, że nie będzie się ona mogła zająć tym, w jaki sposób informacja o operacji CBA przedostała się do biznesmenów lobbujących za ustawą hazardową. – A przecież to jest istota sprawy – zaznacza Kempa. – Najwyraźniej premier nie chce jednak dotrzymać kolejnej obietnicy. Zapowiadał, że komisja hazardowa wyjaśni sprawę szybko i do bólu. Propozycja PO pokazuje, że tak nie jest. Opozycji nie podoba się również to, że Platforma nie chce dopuścić, by na czele nowej komisji śledczej stanął przedstawiciel opozycji. – To powinno być naturalne – twierdzi Arłukowicz. – Nie można być sędzią we własnej sprawie. – Afera hazardowa dotyczy przecież czołowych polityków PO – dodaje Mariusz Błaszczak, rzecznik Klubu PiS. Obaj podkreślają, że fotel przewodniczącego dla polityka opozycji to kolejny test na wiarygodność intencji Platformy. – Sprawa jest otwarta – deklaruje Schetyna. Daje jednak do zrozumienia, że Platforma Obywatelska zgodzi się co najwyżej na to, by na czele komisji stanął polityk koalicyjnego PSL. – Szefem komisji Rywina był polityk koalicji rządzącej. Myślę, że tak będzie i tym razem. Będziemy rozmawiać z koalicjantem – dodaje szef Klubu PO. Ludowcy do objęcia sterów w nowej komisji śledczej się nie kwapią. – To nie jest nasza wojna – wyjaśniają w nieoficjalnych rozmowach. Pytani o kandydata na szefa komisji politycy PSL wskazują jednak Józefa Zycha. I zwracają uwagę, że w siedmioosobowym składzie sejmowych śledczych PO będzie mieć trzech członków, PiS – dwóch, SLD z PSL po jednym, więc głos ludowca będzie decydujący. [ramka][srodtytul]Tak się zaczęła afera hazardowa[/srodtytul] „Rz” dotarła do stenogramów podsłuchanych przez CBA rozmów między biznesmenami z branży hazardowej a ówczesnym szefem Klubu PO Zbigniewem Chlebowskim. Za korzystnymi dla siebie zmianami w ustawie hazardowej lobbowali nie tylko u niego, ale też u ówczesnego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego. W rozmowach padało też nazwisko ówczesnego wicepremiera Grzegorza Schetyny. Biuro nie doprowadziło akcji do końca, bo biznesmeni zorientowali się, że są śledzeni. CBA podejrzewa, że ktoś ich ostrzegł, i uważa, że źródła przecieku należy szukać w otoczeniu premiera Tuska. Po opublikowaniu stenogramów z rządu i Kancelarii Premiera odeszło kilku ministrów, zmienił się szef Klubu PO. Premier odwołał też szefa CBA Mariusza Kamińskiego, zarzucając mu polityczne działanie na korzyść PiS. [i]—mns[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL