Świat

Karzaj godzi się na drugą turę

W Afganistanie po unieważnieniu części głosów Niezależna Komisja Wyborcza (IEC) uznała, że żaden z kandydatów nie przekroczył progu wymaganego do zwycięstwa w pierwszej turze
Dogrywka ma się odbyć 7 listopada Prezydent Hamid Karzaj zapowiedział, że uznaje tę decyzję i wystartuje w wyborach. Jego główny rywal, były szef MSZ dr Abdullah Abdullah, triumfuje.
– Na taki werdykt liczyliśmy. Sfałszowanie wyborów całkowicie podważyło wiarę Afgańczyków w demokrację i tylko zorganizowanie drugiej tury może otworzyć drogę do budowy normalnego państwa – mówi „Rz” generał Daud, doradca Abdullaha. Komisja skarg wyborczych, w której zasiadają przedstawiciele ONZ, unieważniła w poniedziałek 1,3 miliona głosów oddanych na Karzaja podczas pierwszej tury 20 sierpnia. Przewaga ubiegającego się o reelekcję polityka stopniała z 55 do 48 proc. Niezależna komisja wyborcza, w której zasiadają sympatycy Karzaja, uznała, że skala fałszerstw była nieco mniejsza, a prezydenta poparło 49,7 proc. głosujących. Ale taki wynik również nakazuje zorganizowanie drugiej tury.
Decyzja to cios dla Karzaja, który w 2001 roku przy wsparciu Zachodu objął władzę w Afganistanie. Potem jego skorumpowane rządy stały się jedną z głównych przeszkód w walce z ekstremizmem w Afganistanie. Do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy Karzaj zaakceptuje wyborczą dogrywkę. Szef Komisji Spraw Zagranicznych amerykańskiego Senatu John Kerry pięć razy spotykał się w ciągu ostatniego tygodnia z afgańskim przywódcą. Nic dziwnego, że Zachód odetchnął wczoraj z ulgą, a pod adresem Karzaja płynęły pochwały m.in. z ust prezydenta USA Baracka Obamy i prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy’ego. – To, że polityczni przeciwnicy znaleźli kompromisowe wyjście z sytuacji, to ważny sygnał dla plemiennego społeczeństwa, które od wieków rozwiązuje spory za pomocą siły – mówi „Rz” Zahid Anwar Khan, ekspert z uniwersytetu w pakistańskim Peszawarze. Komentatorzy ostrzegają jednak, że zorganizowanie głosowania w listopadzie nie będzie proste. Zima może już wtedy odciąć od świata północną część kraju. Zagrożeniem będą także talibowie. – Konstytucja nakazuje zorganizowanie drugiej tury w ciągu dwóch tygodni od ogłoszenia wyników. Jeśli mamy się trzymać demokracji, to trzeba wybory zorganizować bez względu na pogodę. Rozmawiamy już z sojusznikami, jak zagwarantować wyborcom bezpieczeństwo. Będzie to trudne, ale nie niemożliwe – podkreśla generał Daud.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL