Warszawa

Samotność długodystansowca

Vincent Lindon świetnie zinterpretował w poruszającym „Witamy” Philippe’a Lioreta postać Simona – instruktora pływania, który zaskakująco dla samego siebie angażuje się w problemy nielegalnych imigrantów
materiały prasowe
Pierwszy raz w 25-letniej historii Warszawskiego Festiwalu Filmowego dwa – zdecydowanie różne – obrazy otrzymały ex aequo Nagrodę Publiczności
Widzowie warszawskiej imprezy chętnie wyróżniają bezkompromisowe filmy podejmujące ważne tematy. Rok temu najbardziej spodobał się animowany dokument na temat skutków wojny dla ludzkiej psychiki – „Walc z Baszirem” Izraelczyka Ariego Folmana.
Także i w 25. edycji doceniono kino z Izraela – publiczności bardzo spodobał się satyryczny dokument Yoava Shamira „Dezinformacja” poświęcony współczesnemu antysemityzmowi. Za najlepszy krótki metraż widzowie uznali duńską „Świnkę”. W obrazie Dorthe W. Hogh zwierzątko narysowane na ścianie szpitalnego pokoju staje się zarzewiem konfliktu pomiędzy dwoma pacjentami, z których jeden jest muzułmaninem.
Najważniejsze laury dla zwycięskich fabuł powędrują do Francuza Philippe’a Lioreta i Polaka Wojciecha Smarzowskiego za „Witamy” i „Dom zły”. [srodtytul]Całe to zło[/srodtytul] Trudno uniknąć porównań „Domu złego” do twórczości braci Coen. Intryga przypomina „Fargo”, pesymistyczna refleksja – „To nie jest kraj dla starych ludzi”. W rozgrywającym się w dobie PRL-u „Domu złym” wszystkie postacie są odrażające, brudne, złe. Każdy ma mniejszy lub większy grzech na sumieniu, skazę czy słabość, które próbuje utopić w butelce wódki. Edward Środoń (Arkadiusz Jakubik) zapija smutki po tragicznym wypadku, w którym stracił żonę. W końcu wyjeżdża pracować w Bieszczady, gdzie pewnej nocy trafia do gospodarstwa Dziabasów. Zyskuje tam talerz zupy, kieliszek i zaufanie. Dalszy rozwój wydarzeń tej nocy powróci – gdy policja uda się ze Środoniem na wizję lokalną do domu, z którego po tej nocy nikt poza nim nie wyszedł żywy. Historia morderstwa Dziabasów kontynuuje główną myśl z „Wesela”. Podobnie jak we wcześniejszym filmie reżysera tu także z bohaterów wychodzą najgorsze instynkty, gdy w grę wchodzą pieniądze i nadzieja na bajeczną przyszłość. Tym razem jednak Smarzowski rzadziej sięga po ironię, zanurzając się w coraz mroczniejszych tonach. „Dom zły” to przykład dopracowanej reżyserskiej wizji, scenograficzny majstersztyk ze świetnym montażem, zdjęciami kamerą z ręki oraz muzyką rodem z horroru. Po tym wnikamy w mikrospołeczność milicjantów dokonujących odtworzenia wypadków feralnej nocy. Przybywają na miejsce zbrodni z nierozwiązanymi zagadkami z własnego życia, skonfliktowani z wzajemnymi pretensjami. Smarzowski ponownie narysował na ekranie Polaków portret własny. [srodtytul]Do ziemi nieobiecanej[/srodtytul] Nielegalnym imigrantom poświęca się coraz więcej miejsca we współczesnym kinie, wprost proporcjonalnie do narastającego problemu. „Witamy” Lioreta to mądry obraz mówiący o braku możliwości wyboru miejsca do życia, bezduszności systemu karzącego nie tylko nielegalnych, ale i tych, którzy ich karmią i ubierają. Krytyka państwa zanadto wtrącającego się w prywatne życie obywateli, konserwatyzmu religijnego i obyczajowego. Nastoletniemu Bilalowi – Kurdowi z Iraku – udaje się przejść dystans kilku tysięcy kilometrów w drodze do ukochanej w Londynie. Zostaje zatrzymany dopiero w Calais w ośrodku dla uchodźców. Na przeszkodzie ma już „tylko” kanał La Manche. I decyduje się go przepłynąć. Oznacza to dziesięć godzin w lodowatej wodzie, zmienne prądy i konieczność omijania ogromnych tankowców. By zwiększyć swoje szanse, Bilal wykupuje lekcje doszkalające na miejscowym basenie. Trenujący go Simon stopniowo angażuje się w sprawy chłopca. I przekonuje, że nasze życie zależy od tego, gdzie się urodziliśmy. Bilal – dobrze zapowiadający się piłkarz – marzył o grze w Manchester United. Ale przecież był tylko Kurdem z ogarniętego wojną Iraku i nie miał na to żadnych szans. Humanistyczne kino Lioreta doceniono wcześniej na festiwalu w Berlinie i skoro spodobało się i w Warszawie, to szansę na spotkanie z nim będzie mieć cała Polska. Bowiem festiwalowym zwyczajem filmy nagrodzone przez publiczność wchodzą do szerokiej dystrybucji. „Dom zły” obejrzymy już 27 listopada.
Źródło: Życie Warszawy

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL