Kraj

Boję się, że to ostatni dobry rok służby zdrowia

Rozmowa: Janusz Chełchowski, dyrektor polikliniki w Olsztynie, zwycięzcy rankingu szpitali „Rz”
[b]Rz: Jak zmieniło się zarządzanie szpitalem przez ostatnie kilka lat?[/b]
Janusz Chełchowski: Żyjemy w innej rzeczywistości. Pięć lat temu mieliśmy 7,5 mln zł straty rocznie, teraz, już trzeci rok z rzędu, mamy wynik dodatni. Cała placówka jest zinformatyzowana – wiem, ile kosztuje leczenie pacjenta na każdym oddziale. Łatwiej się zarządza szpitalem, bo gdy widzę, że np. na któryś oddział trafia mniej chorych, sprawdzam, co się dzieje...
[b]Może pan reagować na zagrożenia wewnątrz szpitala. A na zewnętrzne uwarunkowania?[/b] To jest o wiele trudniejsze. Szczerze mówiąc, boję się, że to jest ostatni tak dobry rok dla służby zdrowia. Odczuwamy spadek koniunktury gospodarczej. Nasi dostawcy zaciskają pasa. Oczekują, że natychmiast po otrzymaniu faktury opłacimy ją gotówką. [b]A Narodowy Fundusz Zdrowia?[/b] NFZ ma problemy finansowe, więc zaostrza wymagania. Można się zastanawiać, dlaczego równocześnie nie proponuje wyższych stawek za leczenie. Dla mojego szpitala nie będzie to tak poważny problem – nie mam kłopotów z kadrą, brakujący sprzęt mogę dokupić. Małe placówki powiatowe znajdą się w poważnych kłopotach. [b]Czy NFZ zapłacił panu za pacjentów przyjętych ponad limit? [/b] Nie. W tej chwili mam 15 mln zł tzw. nadwykonań, z czego 11 mln NFZ jest mi winien za leczenie pacjentów na onkologii. Minister zdrowia obiecała, że na zapłatę za leczenie tych chorych, którym ratujemy życie, pieniądze się znajdą. Ale na razie ich nie dostaliśmy. Zagraża to naszej płynności finansowej, grozi nam utrata wiarygodności wobec dostawców. Wiem, co znaczy prowadzenie szpitala, który jest w spirali długów. Dlatego tak czekam na pieniądze. Muszę zrobić wszystko, by nie powtórzyła się sytuacja sprzed kilku lat.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL