Historia

Rynsztunek przeciwników

Sturmann z 7. Dywizji Górskiej SS „Prinz Eugen” z rakietnicą LP42, uzbrojony w karabin Mauser G33/40
Archiwum „Mówią Wieki", MS Marek Szyszko
Istotną rolę w akcjach przeciw partyzantom na terenie Jugosławii odegrała 7. Dywizja Górska Waffen SS „Prinz Eugen"
[srodtytul]Esesman z „Prinz Eugen”[/srodtytul]
Rekrutowano ją z etnicznych Niemców, zamieszkujących Bałkany (m.in. Banat, Siedmiogród). Znakiem wyróżniającym tę jednostkę była litera O, zapisana w runicznym alfabecie germańskim (odala), umieszczana na prawej patce kołnierza kurtki mundurowej. Na lewej patce znajdowała się oznaka stopnia. Warto nadmienić, że symbol z runami SS nosić mogli jedynie Niemcy z Rzeszy. Jak we wszystkich oddziałach podległych Himmlerowi, także tutaj powszechnie używano strojów maskujących, czyli popularnych panterek. Bawełniane, impregnowane bluzy były dwustronne (kamuflaż letni oraz jesienny) i według pierwotnych założeń powinno się je nosić na mundurze polowym i ekwipunku – by można było sięgnąć np. po naboje w ładownicy, kurtka miała pionowe rozcięcia po obu bokach. Sposób taki okazał się zupełnie niepraktyczny i pas główny z całym oporządzeniem noszono zazwyczaj na bluzie. Z czasem zrezygnowano z rozcięć, zastępując je zwykłymi kieszeniami zamykanymi na klapy z guzikami. Poza klasycznymi panterkami zakładanymi przez głowę, ze sznurowanym rozcięciem i ściągaczami w pasie i przy końcach rękawów, wprowadzono także ubiory nawiązujące krojem do zwykłych kurtek mundurowych. W jednostkach górskich stosowano rozmaite nakrycia głowy, ale najbardziej popularne były czapki górskie i bardzo do nich podobne czapki polowe wz. 43 (miały nieco krótszy daszek). Na lewej stronie czapki noszono godło Gebirsjäeger – szarotkę, na czole zaś umieszczano godło (w wersji Waffen SS) i trupią główkę (Totenkopf). W jednostkach górskich, także Waffen SS, używano często karabinków (w niemieckiej nomenklaturze określanych jako karabiny) Mauser G33/40. Był to czeski karabinek VZ. 30, którego produkcję uruchomiono po przejęciu fabryki broni w Brnie. G33/40 był kilkanaście centymetrów krótszy od standardowego 98k i lżejszy. Najbardziej rzucającą się cechą broni była solidnie okuta stalową blachą stopa kolby. Miało to zapobiegać pękaniu drewna, jako że karabinkiem wspomagano się podczas wspinaczki. Broń strzelała nabojem 7,92 mm, stosowano standardowe, trójkomorowe ładownice zawierające łącznie 60 nabojów. Karabinek taki znajduje się w zbiorach MWP w Warszawie i został zdobyty na niemieckim strzelcu górskim przez kpt. Mariana Kowalewskiego pod Monte Cassino. Kapitan nosił go podczas walk w celu zmylenia snajperów wroga, polujących zwłaszcza na oficerów, których rozpoznawano po braku długiej broni. W akcjach przeciwko partyzantom Niemcy używali sporej liczby zdobycznych czołgów, głównie francuskich. 7. Dywizję Górską Waffen SS wspierały m.in. ciężkie B-1 bis czy lekkie hotchkissy. [srodtytul]Partyzant w battledressie[/srodtytul]
Armia Josipa Broza-Tity charakteryzowała się, jak każda partyzancka formacja, olbrzymią różnorodnością umundurowania i uzbrojenia. Stopniowo postępował proces unifikacji, jednakże do końca wojny nie udało się osiągnąć zadowalających rezultatów. W początkowym okresie walk przeważały ubiory cywilne i mundury byłej armii jugosłowiańskiej, powszechne były zwłaszcza czapki polowe. Od 1943 roku dość popularne stały się włoskie sorty i niektóre jednostki były w niejednolicie ubrane. Oczywiście stałą praktyką było łączenie rozmaitych elementów umundurowania i ekwipunku tak, że jeden partyzant mógł mieć na sobie rzeczy pochodzące z kilku armii. Od 1944 roku do oddziałów zaczęły trafiać w większej ilości mundury szyte w partyzanckich szwalniach – często z materiału dostarczanego przez aliantów, upowszechniły się także zrzutowe battledressy. Jednym z największych problemów pozostawał brak wystarczającej ilości odpowiedniego obuwia – na zdjęciach bardzo często widać nieźle odzianego i wyekwipowanego żołnierza, ale bosego. Bez wątpienia najbardziej rozpoznawalnym i charakterystycznym elementem ubioru komunistycznej partyzantki była czapka titówka, czyli furażerka (wykonywana zresztą z różnych materiałów) z czerwoną gwiazdą na przodzie. Znaczną część arsenału przez cały okres walk stanowiła broń po byłej armii królewskiej. Jugosłowianie używali karabinów i karabinków systemu Mausera, które w dużej ilości sprowadzali z Belgii i Czechosłowacji oraz produkowali u siebie w fabryce w Kragujevacu (wz. 24), co wyróżniało ich spośród innych państw bałkańskich. Powszechnie występowały erkaemy wz. 30 J, czyli eksportowa (na specjalne zamówienie Jugosławii) wersja czeskiej zbrojowki VZ. 26. Model ten różnił się od swojego pierwowzoru dłuższą lufą, tłumikiem płomienia, innym sposobem otwierania zamka, mechanizmem spustowym, a także zmodyfikowaną rurą gazową wyposażoną w sześciostopniowy regulator. Zaopatrzono go ponadto w podpórkę w kolbie oraz zapewniono możliwość mocowania na trójnożnej podstawie. W początkowym okresie nierzadko używano starszych typów karabinów, pamiętających czasy wojen bałkańskich i I wojny światowej, oraz broni myśliwskiej. Istotnym źródłem uzupełnień była zdobycz wojenna, przede wszystkim uzbrojenie niemieckie, włoskie, ale także węgierskie czy bułgarskie. W 1944 roku wraz ze zwiększającymi się dostawami alianckimi znaczny procent stanowiły broń amerykańska i angielska. Były to m.in. erkaemy Bren, steny, amerykańskie peemy Thompson i UD, ale także karabiny przeciwpancerne Boys czy nawet powtarzalne lee enfieldy, których np. do Polski nie dostarczano. Pomimo sporych możliwości jugosłowiański ruch oporu nie uruchomił seryjnej produkcji własnej broni. [i]Michał Mackiewicz, pracownik naukowy Muzeum Wojska Polskiego[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL