Historia

Partyzantka w eterze

Od lewej: Wilhelm Rotkiewicz, Piotr Rotkiewicz, mjr Savo Milanovič „Jarom”, dowódca 40. Dywizji Szturmowej
Archiwum Piotra Rotkiewicza
Nasz bohater: Wilhelm Rotkiewicz - polski inżynier organizuje łączność w oddziałach Marszałka Tity
Późną jesienią 1941 r. do mieszkania rodziny Rotkiewiczów w Crikvenicy w Dalmacji puka klient po odbiór oddanego do naprawy radia. W małym miasteczku na chorwackim wybrzeżu Adriatyku sporo osób już wie, że polski inżynier Wilhelm Rotkiewicz nie tylko reperuje odbiorniki radiowe, ale także – wbrew okupantom, którzy od kilku miesięcy rządzą w Jugosławii – potrafi przystosować je do odbioru fal krótkich. Dzięki temu możliwe jest słuchanie Londynu. Ale dzisiejszy klient to agent gestapo.
– Wiemy, co pan robi. I dokładnie wiemy, kim pan jest – oświadcza z satysfakcją Rotkiewiczowi. Inżynier Wilhelm Rotkiewicz to znany przed wojną w Europie specjalista w dziedzinie techniki odbioru radiowego. Hitlerowcy oferują mu pracę w Niemczech i traktowanie całej rodziny jak Niemców. W tej sytuacji jest tylko jedno wyjście: przez swych jugosławiańskich przyjaciół inżynier zgłasza gotowość udziału w rozwoju przemysłu radiotechnicznego w Chorwacji, rządzonej przez ustaszów Ante Paveliča. Dzięki temu nie musi już obawiać się Niemców, którzy nie chcą zadrażnień w stosunkach ze swym bałkańskim sojusznikiem. Jednocześnie otrzymuje posadę dyrektora elektrowni w Pleternicy w pobliżu miasta Slavonska Pożega. Wiosną przeprowadza się z rodziną do chorwackiej Slavonii. Tu wkrótce nawiązuje współpracę z komunistycznymi partyzantami Tity.
Urodzony w 1906 r. w Dokszycach na Wileńszczyźnie syn bogatego ziemianina czuje się w Jugosławii jak w domu, zarówno w Chorwacji, jak w Serbii i Bośni. Ewakuowany w ostatniej chwili przed wejściem bolszewików do miasta kadet Korpusu Kadetów w Odessie uczył się w Sarajewie, gdzie w 1924 r. zdał maturę. Po studiach na Politechnice Warszawskiej był asystentem prof. Janusza Groszkowskiego w Katedrze Radiotechniki i od 1929 r. pracownikiem Państwowej Wytwórni Łączności, późniejszych Państwowych Zakładów Tele- i Radiotechnicznych, PZTiR. Jako inżynier z zaledwie rocznym stażem skonstruował w 1930 r. słynny „Detefon”, radio detektorowe tzw. kryształkowe. Dzięki temu prostemu odbiornikowi, który wyprodukowano w 500 tys. sztuk, miliony mieszkańców Polski po raz pierwszy mogły słuchać radia. Zdobył też uznanie jako konstruktor nowoczesnych odbiorników „superheterodynowych” i radiostacji dla wojska. Ewakuowany w 1939 r. dotarł przez Rumunię do Jugosławii na czele grupy specjalistów z PZTiR, którzy w serbskim mieście Čačak uruchomili produkcję sprzętu radiowego dla armii jugosławiańskiej. Po napaści państw osi na Jugosławię polscy technicy z rodzinami próbowali przez jeden z dalmackich portów przedostać się na Bliski Wschód. Ale Niemcy i Włosi byli szybsi. W maju 1944 r. silne oddzialy partyzanckie zaatakowały Slavonską Pożegę, bronioną przez ustaszów i chorwackie formacje z poboru. Większość z tych ostatnich, ok. 20 tys. ludzi, poddało się bez walki i przeszło do oddziałów partyzanckich. Wielki udział w tym porozumieniu miał Wilhelm Rotkiewicz. – Potem wszyscy musieliśmy uciekać w góry. Ojciec został szefem łączności w bazie korpusu partyzanckiego w górach Papuk. Były tam m.in. wielkie warsztaty naprawy sprzętu. W jugosławiańskiej partyzantce radiostacje miały nawet drużyny. Na Papuku były porządne baraki, osobna kuchnia dla sztabu i żołnierzy, australijskie koce i swetry ze zrzutów – wspomina 12-letni wówczas dr inż Piotr Rotkiewicz, emerytowany specjalista z dziedziny radiotechniki. Najliczniejsza partyzantka okupowanej Europy – w 1945 r. licząca ok. 800 tys. ludzi, podzielonych na armie i korpusy, z własnym lotnictwem, flotą i siłami pancernymi – już jesienią 1944 zdobyła Belgrad, a w marcu 1945 przystąpiła do generalnej ofensywy, której celem były m.in. Zagrzeb i Lublana. Kapitan Rotkiewicz z synem wzięli w niej udział w szeregach 40. Szturmowej Dywizji Partyzantów. W lecie 1945 r. całą rodziną wrócili do kraju. – Wolałbym mieć na czapce orła, ale z czerwonej gwiazdy też byłem dumny. Kiedy jednak zobaczyłem, jak patrzą na nią polscy harcerze, schowałem furażerkę i nigdy więcej jej nie założyłem. Ojciec uciekł przed Armią Czerwoną z Odessy z ostatnimi oddziałami Denikina. Ale po wojnie spędzonej na Bałkanach o wiele gorzej niż ja wyczuwał nastroje panujące w kraju. Profesor Groszkowski był przerażony, gdy zobaczył go w jugosłowiańskim mundurze – przyznaje Piotr Rotkiewicz. W pierwszych latach powojennych Wilhelm Rotkiewicz organizował m.in. fabrykę odbiorników radiowych w Dzierżoniowie, Diorę. Autor dziesiątków patentów, skonstruował kultowe w PRL, wyprodukowane w ponad 1 mln egzemplarzy radio Pionier. Pracował na Politechnice Wrocławskiej i Warszawskiej jako szef katedr i zakładów zajmujących się techniką radiową i telewizyjną. Wykładał jeszcze jako emeryt, niemal do śmierci w 1983 r. [i]Grzegorz Łyś, dziennikarz „Rzeczpospolitej”,popularyzator nauki, autor m.in. licznych publikacji z zakresu turystyki historycznej[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL