Biznes

Czy Francuzi wejdą do stoczni

Wśród zainteresowanych majątkiem gdyńskiego zakładu jest francuski potentat branżowy DCNS
Fotorzepa, Beata Kitowska BK Beata Kitowska
Pojawiają się nowi chętni na majątek Stoczni Gdynia. Polskie Stocznie też nie wykluczają powrotu do gry
O tym, że francuski państwowy koncern stoczniowy Direction des Constructions Navales Services (DCNS) jest zainteresowany majątkiem Stoczni Gdynia, napisała wczoraj „Gazeta Wyborcza”, powołując się na dziennik „Les Echos”. Potencjalna transakcja miałaby być jednak wiązana. Warunkiem byłobykupno przez Polskę dwóch łodzi podwodnych. – Nie będziemy komentować tych informacji. Nie odnosimy się do plotek – mówi „Rz” Emmanuel Gaudez z biura prasowego DCNS.
Koncern jest prawdziwą branżową potęgą. Od kilkudziesięciu lat buduje okręty wojenne dla marynarki francuskiej i na eksport. Przedstawiciele DCNS od kilku lat faktycznie badali możliwości wykorzystywania ogromnych doków Stoczni Gdynia do budowy kadłubów nowych lotniskowców. Plany jednak się nie zmaterializowały. DCNS wymieniany był też w zeszłym roku jako najpoważniejszy europejski inwestor zainteresowany udziałami w pogrążającej się w zapaści gdyńskiej Stoczni Marynarki Wojennej. Już wówczas obietnicom rozwijania współpracy towarzyszyły spekulacje, że może mieć to związek z zapowiedziami MON o konieczności pozyskania w najbliższych latach nowoczesnego okrętu podwodnego. Kupnem jednego składnika majątku Stoczni Gdynia – małego doku – od dawna interesuje się ISD Polska, właściciel Stoczni Gdańsk (który jednak nie brał udziału w poprzednim podejściu do sprzedaży stoczniowych aktywów). – Jeszcze się zastanawiamy. Nie będę ukrywał, że analizujemy sytuację także pod kątem ryzyka, jakie może się pojawić przy tym przetargu ze względu na obecną aferę stoczniową – mówi „Rz” Jarosław Łasiński, przewodniczący rady nadzorczej Stoczni Gdańsk.
Deklaracje wstępnego zainteresowania stoczniowymi aktywami nie oznaczają jednak, że składające je firmy rzeczywiście przystąpią do przetargów i kupią majątek. Jeszcze w połowie 2008 r., gdy resort skarbu próbował sprywatyzować oba zakłady, listy intencyjne wysyłały m.in. fundusz inwestycyjny Abu Dhabi Investment Authority, hinduskie firmy Larsen & Toubro i norweski Aker Yards ASA. Żadna firma nie złożyła jednak oferty, nie przystąpiły też do przetargów na majątek stoczni. Tym bardziej że udziału w przetargach nie wyklucza też... spółka Polskie Stocznie, do której miał trafić majątek obu zakładów wylicytowany przez Stichting Particulier Fonds Greenrights – niedoszłego stoczniowego inwestora. – Nadal interesujemy się tym, co się dzieje w stoczniach, i możliwe, że zgłosimy się do przetargu – mówi „Rz” Jan Ruurd De Jonge, prezes Polskich Stoczni, których jedynym udziałowcem wciąż jest SPFG. – W najbliższych tygodniach zdecydujemy co dalej. Spółka będzie istniała nadal, przynajmniej do momentu wyjaśnienia wszystkich spraw związanych z tzw. aferą stoczniową . [ramka][b] [link=http://www.rp.pl/artykul/378442.html]Francuzi przypłyną do gdyńskiej stoczni okrętem podwodnym?[/link][/b] [/ramka] masz pytanie, wyślij e-mail do autorów [mail=b.chomatowska@rp.pl]b.chomatowska@rp.pl[/mail] [mail=z.lentowicz@rp.pl]z.lentowicz@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL