Sędziowie i sądy

Oceny okresowe sędziów na cenzurowanym

Rzeczpospolita, Paweł Gałka
Pomysł ocen okresowych budzi sprzeciw, bo ich wprowadzenie nie wynika z potrzeb praktyki – uważa sędzia Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej
Projekt nowelizacji ustawy – [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=F40B2763360DA8234630C15962548ADE?id=162548]Prawo o ustroju sądów powszechnych z 30 kwietnia 2009 r.[/link] przewiduje, że sędzia podlega okresowej ocenie pracy obejmującej analizę:
1) sprawności i efektywności w podejmowaniu czynności i kierowaniu postępowaniem przy rozpoznawaniu przydzielonych spraw lub wykonywaniu powierzonych zadań, 2) kultury urzędowania oraz przestrzegania praw stron i uczestników postępowania przy rozpoznawaniu przydzielonych spraw lub wykonywaniu powierzonych zadań,
3) umiejętności w zakresie jasnego i kompletnego formułowania wypowiedzi przy wydawaniu i uzasadnianiu orzeczeń, procesu doskonalenia metodyki pracy i podnoszenia kwalifikacji. [srodtytul]Większość przeciw[/srodtytul] Projekt, znajdujący się w fazie konsultacji, wywołał zdecydowany sprzeciw w środowisku sędziowskim. Dość wspomnieć o wynikach ankiety zamieszczonej na stronie internetowej Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. Liczba 87,93 proc. ocen negatywnych mówi sama za siebie. Można postawić tezę, że ankietowani w istocie wypowiedzieli się w takim właśnie procencie przeciwko jakimkolwiek ocenom okresowym sędziów, bo przecież żadnego innego wzorca ocen, do którego ankietowany miałby się odnieść, nie było. Tak czy inaczej, głęboko nieuprawniona wydaje się wypowiedź wiceministra sprawiedliwości Jacka Czai [link=http://www.rp.pl/artykul/349889.html](„Rz” z 17 sierpnia, „Nie prowadzimy wojny z sędziami”)[/link], jakoby oceny okresowe były już „przesądzone”. Skądinąd w innym miejscu deklaruje, odnosząc się do całości projektu, że „nie będziemy się przy niczym upierać”. Powstaje więc pytanie, po co zarządzono konsultacje środowiskowe, skoro kwestia ocen ma być już „przesądzona”. Pomysł ocen okresowych budzi sprzeciw, bo ich wprowadzenie nie wynika z potrzeb praktyki. Nie można się też domyślić, czemu w istocie oceny takie miałyby służyć. Ustrojowej pozycji sędziego nie można porównywać – przykładowo – do pozycji służbowej absolwenta prawa zatrudnionego w administracji, którego postępy w pracy należy „pilotować”, aby móc decydować o jego dalszej karierze zawodowej czy o przeszeregowaniach, np. ze stanowiska młodszego referenta na stanowisko referenta czy ze stanowiska podinspektora na stanowisko inspektora. Procedura powoływania na stanowisko sędziowskie stwarza warunki do powołania do pełnienia urzędu sędziowskiego osób o właściwych po temu kwalifikacjach. [srodtytul]Ani sensu, ani potrzeby[/srodtytul] Nie oznacza to, by środowisko sędziowskie było monolitem, gdy idzie o szeroko rozumiany profesjonalizm. Jak w każdym zawodzie, są jednostki wybitne i takie, które odstają od średniego poziomu. Jednak – abstrahując od kosztów zatrudnienia armii sędziów wizytatorów do prowadzenia ocen okresowych – nie ma sensu ani potrzeby poddawać sędziów ciągłej ocenie, tak jak asesorów sądowych. Dlatego nie można odmówić racji tym, którzy przestrzegają, iż pełnienie urzędu sędziego ocenianego okresowo stanie się permanentną asesurą. Gdy idzie o wyłanianie tych sędziów, którzy mieliby awansować do sądów wyższego rzędu (z rejonowego do okręgowego lub z okręgowego do apelacyjnego), to istniejące procedury powodują, że kandydat taki sam poddaje się ocenie własnych wyników i warsztatu pracy. Jednocześnie, również obowiązujące procedury dostarczają wystarczających narzędzi, by w jaskrawych przypadkach naruszeń prawa lub niewywiązywania się z obowiązków służbowych spowodować wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciwko sędziemu; w takim wypadku, w zależności od tego, czego zarzut przewinienia dyscyplinarnego dotyczy, takie postępowanie również może pociągnąć za sobą ocenę całokształtu lub części pracy sędziego. Pamiętać należy o konstytucyjnych gwarancjach stabilności urzędu sędziego (art. 178 – 180 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=A784B88FD6E51F85DEE00867859251C9?id=77990]konstytucji[/link]), które nie istnieją przecież same dla siebie ani tym bardziej dla zagwarantowania komfortu sędziemu. To są standardy charakteryzujące państwo prawa i zabezpieczające niezawisłość urzędu sędziego. [srodtytul]Wątpliwe uzasadnienie[/srodtytul] Wielce wątpliwe jest uzasadnianie wprowadzenia ocen okresowych sędziów istnieniem takowych w niektórych porządkach prawnych. Nie znam takich regulacji. Wiem natomiast, że Rzeczpospolita samodzielnie kształtuje własny porządek prawny, jeśli RP nie wiążą normy prawa międzynarodowego. Nie musi zatem za wszelką cenę kierować się chęcią dopasowania tegoż porządku do systemu prawnego tych państw, z którymi aktualnie wiążą ją zewnętrzne polityczne sojusze lub interesy. Żenujące zaś i upokarzające sędziów są próby uzasadniania projektowanego sytemu ocen okresowych sędziów tym, że ocenia się pracownika w każdej firmie. Osoby tak argumentujące najwyraźniej mają problemy ze zrozumieniem, czym jest władza sądownicza i urząd sędziego. Wyjaśniam więc: sąd nie jest ani zakładem produkcyjnym, ani firmą usługową, lecz organem wymierzania sprawiedliwości w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Sędziowie powołani do pełnienia urzędu ani wymiar sprawiedliwości w ogólności nie potrzebują permanentnych ocen, a praktyka nie podpowiada konieczności ich wprowadzenia w życie. Potrzebują natomiast właściwych warunków organizacyjnych służby i spokoju w celu jak najlepszego wypełniania konstytucyjnych zadań wymiaru sprawiedliwości. [srodtytul]Uzasadnione obawy[/srodtytul] Oceny nie mogą być postrzegane jako panaceum na rozliczne jego (wymiaru sprawiedliwości) bolączki organizacyjne, głównie niedoinwestowanie kadrowe i materialne, w tym lokalowe. Kontrole sądów i sędziów zresztą istnieją w innej formie (wizytacje lub lustracje sądów, wydziałów lub referatów poszczególnych sędziów). Choć spośród projektodawców nikt otwarcie tego nie mówi, przynajmniej część środowiska sędziowskiego wyraża uzasadnione obawy, że oceny okresowe staną się instrumentem nacisku na ekstensywnie i statystycznie rozumianą wydajność pracy i zagrożą niezawisłości sędziów, w znacznej części – pamiętając o skądinąd istniejących nierównościach w obciążeniu różnych sądów – i tak nadmiernie obciążonych, pracujących ponad normy czasu pracy. To jednak temat do szerszych rozważań, wykraczających poza ramy tego artykułu. Trudno jednak tych obaw nie podzielać, zwłaszcza że ten sam projekt stanowi jeszcze o innych kontrowersyjnych i kwestionowanych przez sędziów rozwiązaniach wkraczających w sferę niezawisłości, jak np. kontrola prezesa sądu jednolitości orzecznictwa. Jest to jednak temat do odrębnego omówienia. [link=http://blog.rp.pl/goracytemat/2009/10/16/oceny-okresowe-sedziow-na-cenzurowanym/][b]Skomentuj artykuł[/b][/link]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL