Sztuka

Japońskie fascynacje

Utagawa Hiroshige; Ulica Saruwakacho, 1847-1848 Drzeworyt barwny; własność: Muzeum Narodowe w Krakowie
materiały prasowe
Najnowsza wystawa Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej "Manggha" prezentuje wspaniałe Japonika
Drzeworyty, malowidła na jedwabiu, rzemiosło artystyczne pochodzą z kolekcji Feliksa Jasieńskiego.
Pokaz przypomina o podwójnym jubileuszu. 15-leciu działania muzeum, powstałego dzięki Andrzejowi Wajdzie i Krystynie Zachwatowicz. I 80. rocznicy śmierci jego patrona – Feliksa "Mangghi" Jasieńskiego. Estety, oryginała, bohatera krakowskich anegdot i kabaretu Zielony Balonik. Wielkiego miłośnika sztuki japońskiej. "Manggha" – przydomek, którym się podpisywał, a zarazem tytuł jego esejów – pochodzi od nazwy albumu z XIX-wiecznymi drzeworytami japońskiego artysty Katsushika Hokusaia.
Jasieński zgromadził ogromną kolekcję japoników i sztuki europejskiej nimi inspirowanej, liczącą 15 tys. obiektów. W 1920 roku ofiarował ją Muzeum Narodowemu w Krakowie. Najpiękniejsze dzieła z tych zbiorów składają się na obecną wystawę. Jej trzon stanowi grafika i malarstwo. Barwne drzeworyty Hokusaia i Utagawy Hiroshige przedstawiają głównie pejzaże. Na wielu z nich powtarza się widok góry Fudżi, ale żaden z obrazów nie jest identyczny, bo artyści z niezwykłą wrażliwością oddają zmiany pory dnia i roku. Oglądamy zatem krajobrazy o blasku wschodzącego słońca i o zachodzie, spowite mgłą, oświetlone srebrnym światłem Księżyca itd. Uwagę przyciąga też "Ogród śliw" Hiroshige – z powyginanymi konarami starego drzewa, który zainspirował Vincenta van Gogha do namalowania olejnego obrazu z kopią japońskiego dzieła. Inni twórcy drzeworytów utrwalali sceny ze spektakli teatralnych i portrety aktorów. Popularnym tematem XVII – XIX-wiecznych prac były także rodzajowe sceny z dzielnic rozrywek w Edo, Kioto, Osace oraz wizerunki pięknych kurtyzan. Obrazy malowane na zwojach jedwabiu lub papieru pokrywają dekoracyjne kwiaty i smoki, a czasem przerażające zjawy jakby rodem z horroru. Ekspozycja przedstawia też płótna polskich artystów, m.in. pejzaże Leona Wyczółkowskiego, Ferdynanda Ruszczyca, Jana Stanisławskiego – inspirowane drzeworytami japońskimi. I grafiki europejskie, np. Henriego ToulousaLautreca, wyrosłe z podobnych zainteresowań, bo moda na japonizm była powszechna. Artystów Europy fascynowało, że przy użyciu bardzo prostych środków – oszczędnych linii i ciekawych kadrów – można stworzyć pełne wyrazu dzieła. Dalekowschodnimi klimatami emanują też rozmaite przedmioty. Maski aktorów teatru no. Bogato dekorowane kimona, choć o identycznym kroju dla mężczyzn i kobiet. Ozdobne pasy jedwabne, wiązane przez kurtyzany z przodu, a pozostałe kobiety z tyłu. Miecze samurajów, o których mówiono, że uosabiają ich duszę. Przeróżne drobiazgi – od wachlarzy do szkatułek – z laki, wytwarzanej z soku azjatyckiego drzewa, odparowywanego i barwionego na czarno i czerwono. Tak przygotowaną lakę kunsztownie rzeźbiono, malowano prószonym złotem i srebrem lub inkrustowano szylkretem, perłowcem, koralem. Wszystkie te cuda zachwycają, bo – jak pisał Feliks Jasieński – "powstały z wyłącznej myśli o pięknie". [i]"Manggha. W hołdzie Feliksowi Jasieńskiemu". Wystawa czynna do 3 stycznia 2010 r.[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL