Publicystyka

Bez dziedzictwa starych układów

Andrzej Zybertowicz
FREEPRESS
Skoro Beata Sawicka została postawiona przed sądem, a jeden z oskarżonych w aferze gruntowej został skazany, to mamy konkretne dowody skuteczności CBA w tropieniu przestępstw – twierdzi socjolog
[b]Przeczytaj inną opinię w tej sprawie: [link=http://www.rp.pl/artykul/377627_Nie_wolno_zachecac_do_przestepstwa_.html]Gromosław Czempiński "Nie wolno zachęcać do przestępstwa" [/link][/b]
Trudno wyrokować, czy CBA, prowadząc postępowania, nie złamało żadnych procedur i na ile profesjonalnie je prowadziło. Taką opinię można wydać dopiero po dokonaniu audytu spraw prowadzonych przez tę służbę. W przypadku policji jednym z podstawowych kryteriów przyznawania nagród jej funkcjonariuszom jest to, czy w daną procedurę włączył się prokurator, a następnie sędzia, wydając odpowiednie postanowienia, które oznaczają sankcje dla osób zatrzymanych. Oznacza to bowiem, że postępowanie było prawidłowe i skuteczne.
Centralne Biuro Antykorupcyjne, jak każda inna tajna służba, ma swoją kuchnię ukrytą, więc na bezpośrednich danych w tym momencie oprzeć się nie możemy. Sprawę mogą nam jednak nieco naświetlić informacje np. z "Gazety Wyborczej", która zarzuca CBA stosowanie podsłuchów, wykorzystywanie tajnych współpracowników, agentów, prowadzenie gier operacyjnych, współpracę z FBI, posługiwanie się fikcyjnymi firmami i dokumentami. Jeśli informacje te są prawdziwe, oznacza to, że arsenał środków prawnie dostępnych dla tego typu służb był szeroko wykorzystywany. Ale to jest argument na rzecz CBA, a nie przeciwko niemu. Tymczasem gdy analizuję prasowe ataki na CBA, znajduję wiele retoryki, emocji, sztuczek perswazyjnych, wreszcie niepokoju, bardzo mało zaś konkretnych faktów. [srodtytul]Laurka od premiera[/srodtytul] Skoro Beata Sawicka została postawiona przed sądem, a jeden z oskarżonych w aferze gruntowej już został przez sąd skazany, to mamy konkretne dowody skuteczności CBA w tropieniu przestępstw. Oznacza to bowiem, że najpierw prokuratura i sąd wydały zezwolenie na prowadzenie działań operacyjnych, następnie został napisany akt oskarżenia, a w końcu wydany wyrok. Nawet gdyby druga instancja zmieniła jego treść, i tak oznacza to, że CBA przeprowadziło operację prawidłowo. Zarzuty dotyczące wysokich kosztów pracy agentów również wydają się chybione, a często wręcz populistyczne. To narracja podobna do rzucania haseł o "tanim" państwie przez premiera Donalda Tuska lecącego rejsowym samolotem do USA, a potem przez dwie godziny zablokowanego na lotnisku. Nie powinniśmy w ten sposób rozmawiać na temat służb specjalnych. Państwo nie musi być tanie, powinno być sprawne (wtedy podatnicy otrzymują to, za co płacą). Jeśli dzięki staraniom CBA iluś biznesmenów zrezygnowało z podjęcia prób korupcyjnego dotarcia do urzędników, to jest to poważna korzyść, niezależnie od tego, iż trudno ją przeliczyć na konkretne sumy. Jeżeli informacje portalu Wprost.pl, że Donald Tusk ma pretensje do ABW, iż nie potrafiła wykryć afery hazardowej i stoczniowej (choć ma te same instrumenty co CBA), są prawdziwe, to tym samym premier wystawił CBA i Mariuszowi Kamińskiemu laurkę. [srodtytul]Bondaryk jest bezstronny [/srodtytul] Nie dziwi mnie zaciekłość, z jaką niektóre środowiska atakują Centralne Biuro Antykorupcyjne. To pierwsza tajna służba stworzona od podstaw w niepodległej Polsce. Instytucja powstała bez dziedzictwa starych układów, a przez to jest trudno przenikalna dla nieformalnych grup interesów, także obcych służb. CBA to jedno z ważnych ogniw w systemie bezpieczeństwa państwa – być może kluczowe. Gdyby jego nowy szef Paweł Wojtunik miał w jakikolwiek sposób CBA demontować, mielibyśmy do czynienia ze sprawą nadającą się do Trybunału Stanu. Obecna dyskusja dotycząca służb jest oparta na błędnych założeniach. Zamiast rozmawiać o problemach CBA, powinniśmy rozważać problem nadzoru nad służbami w ogóle. W listopadzie 2008 roku premier Donald Tusk przy okazji zdjęcia klauzuli tajności z raportu w sprawie działalności CBA przygotowanego przez ministra w Kancelarii Premiera ds. walki z korupcją Julię Piterę powiedział, że w pewnym sensie CBA jest bardziej Prawa i Sprawiedliwości, a ABW – "bardziej nasza", czyli Platformy Obywatelskiej. Te słowa premiera to nic innego jak przyznanie, że Krzysztof Bondaryk, szef ABW, nie jest bezstronny. Jeśli więc dymisjonuje się Mariusza Kamińskiego pod zarzutem upolitycznienia, to – przy założeniu dobrej woli premiera – powinno się równocześnie zdymisjonować Bondaryka. [i]not. marf [/i] [ramka][b]Andrzej Zybertowicz[/b] jest socjologiem, profesorem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, specjalizuje się w socjologii wiedzy oraz zakulisowych wymiarach życia społecznego. Od lipca do listopada 2007 r. był głównym doradcą do spraw bezpieczeństwa premiera Jarosława Kaczyńskiego. Od stycznia 2008 r. jest doradcą prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego ds. bezpieczeństwa państwa[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL