Służby mundurowe

Paliwa pod kontrolą CBA

Biuro zawiadomiło wczoraj śledczych o nieprawidłowościach w Ministerstwie Finansów
Mariusz Kamiński, szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego, tuż przed swoim odejściem ze stanowiska przesłał do Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie doniesienie o nieprawidłowościach w Ministerstwie Finansów. Skarb Państwa miał na tym stracić około 3 mld złotych. [wyimek]Trzebinia produkowała oleje techniczne, które trafiały na stacje jako olej napędowy[/wyimek]
– Mogę jedynie powiedzieć, że wniosek CBA mówi o nieprawidłowościach z lat 2001 – 2007, czyli okresu kilku poprzednich rządów. Niewątpliwie ten przedział czasowy nie obejmuje rządów Donalda Tuska – powiedział w programie w TVN 24 nowy minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. [srodtytul]Zaległości podatkowe rafinerii [/srodtytul]
Jednym z wątków tej sprawy są zaległości finansowe Rafinerii Trzebiania, o czym „Rzeczpospolita” pisała parę miesięcy temu. Już od kilkunastu miesięcy zajmuje się tym, prowadząc własne śledztwo, Prokuratura Apelacyjna w Krakowie, która rozpracowuje mafię paliwową. Co udało się ustalić krakowskim śledczym? Rafineria Trzebinia produkowała oleje techniczne, które jednak trafiały na stacje benzynowe jako olej napędowy, ponieważ miały zbliżone do niego parametry. Od oleju technicznego rafineria nie odprowadzała należnej akcyzy, bo nie musiała. Śledczy twierdzą, że władze rafinerii świadomie wprowadziły do obrotu gigantyczne ilości nielegalnego paliwa, a klasyfikację towaru, mówiącą o jego przeznaczeniu, m.in. do wzbogacania węgla, sfałszowano, by uniknąć płacenia akcyzy. Resort finansów, jak wynika z ujawnionych w sierpniu przez „Rz” dokumentów, twierdził, że szefowie rafinerii nie wiedzieli o bezprawnym wykorzystaniu ich wyrobów jako paliwa. Urzędnicy ministerstwa starali się znaleźć odpowiednią interpretację przepisów, która uratowałyby przedsiębiorstwo przed koniecznością zapłaty gigantycznego podatku. Spotykali się też w tej sprawie z przedstawicielami rafinerii i krakowskiego Urzędu Kontroli Skarbowej. Według urzędników ministerstwa rafineria powinna zapłacić akcyzę tylko wtedy, gdyby były dowody na to, że jej kierownictwo wiedziało o wykorzystywaniu jej produktów jako paliwa. Takie stanowisko znajduje się w dokumentach sporządzonych w sierpniu 2008 r. przez dyrektorów: Departamentu Kontroli Skarbowej oraz Departamentu Podatku Akcyzowego i Ekologicznego. Trafiło ono na biurko Andrzeja Parafianowicza, wiceministra finansów i głównego inspektora kontroli skarbowej (GIKS). Ten zgodził się z tą interpretacją i stwierdził, że rafineria nie ma żadnych zaległości wobec skarbu państwa. [srodtytul]Naciski na UKS?[/srodtytul] Innego zdania byli krakowscy prokuratorzy, którzy uważają, że mogło dojść do nacisków ze strony urzędników Ministerstwa Finansów na krakowski UKS. – Przesłuchania pracowników UKS odpowiedzialnych za wydanie rozstrzygnięcia wątpliwości te pogłębiły – tłumaczył „Rz” Józef Radzięta, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie. – Nie chcieliśmy powtórzyć sprawy z Romanem Kluską. Mieliśmy świadomość, że konieczność zapłaty tak dużych pieniędzy może doprowadzić rafinerię do bankructwa – tłumaczył „Rz” wiceminister Parafianowicz, który jako główny inspektor kontroli skarbowej nadzoruje działanie służb skarbowych. Podkreślił również, że decyzję o braku konieczności zapłaty akcyzy wydał UKS w Krakowie, a resort finansów nie miał nań żadnego wpływu. [srodtytul]Dziwne decyzje resortu finansów[/srodtytul] Z informacji „Rz” wynika, że wątpliwości CBA oprócz sprawy Rafinerii Trzebinia wzbudziły również decyzje podejmowane przez resort finansów wobec biznesmena Henryka Stokłosy. Zdaniem prokuratury były senator dawał urzędnikom łapówki w zamian za korzystne rozstrzygnięcia spraw podatkowych, umarzanie zaległości jeszcze z początku lat 90., a także uchylanie niekorzystnych dla siebie decyzji Izby Skarbowej w Pile. Sprawa toczy się obecnie w sądzie. Minister Kwiatkowski nie chciał powiedzieć w TVN 24, czy przekazane prokuraturze przez CBA dokumenty dotyczą Rafinerii Trzebinia. Odmówił też potwierdzenia wysokości strat, na jakie w tym czasie został narażony Skarb Państwa. Wiadomo, że CBA weszło do Ministerstwa Finansów już w lutym tego roku. Funkcjonariusze zabezpieczyli dokumentację potrzebną w tzw. śledztwie paliwowym, które Biuro prowadzi z krakowską prokuraturą. CBA zajmuje się wątkiem dotyczącym krakowskiego UKS, który kontrolował rafinerię.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL