Sędziowie i sądy

Proces karny: potrzebna rewolucja czy poprawki

Fotorzepa, Sławomir Mielnik
Sędziowie chcą poprawić procedurę karną, a tym samym własne notowania. Twierdzą, że trwające latami procesy psują ich wizerunek
– Zbyt długi proces i wielokrotnie uchylane wyroki powodują, że wymierzana po wielu latach kara nie jest wiązana z tym, co zrobił sprawca – twierdzi Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia, a konkretnie specjalny zespół, który pracuje nad usprawnianiem pracy sądów. Dzięki jego propozycjom wymiar sprawiedliwości ma być szybki i skuteczny. Pomysłów jest kilkadziesiąt. Jedne dotyczą lepszej organizacji pracy, inne zmian w procesie karnym, a jeszcze inne poprawek w procedurze cywilnej.
[srodtytul]Nowy skład, stary proces[/srodtytul] Co zrobić, by proces karny nie trwał latami? Wprowadzić zasadę, że rozpoczęty przez konkretny skład sędziowski, nie musiałby być powtarzany, gdy dochodzi do zmiany jednego z członków składu – brzmi propozycja.
W takiej sytuacji to sam sąd decydowałby o tym, które z czynności dowodowych należy koniecznie powtórzyć, a kiedy jest to zbędne. – To żadne odkrycie – ocenia warszawski sędzia Wojciech Małek. I przypomina, że taki przepis obowiązywał do 1997 r., dobrze się sprawdzał, ale niestety z niego zrezygnowano. – [b]Kiedy sprawy toczą się latami, konieczność powtarzania ich jest nieracjonalnym pomysłem.[/b] Tym bardziej że sędzia wchodzący w miejsce wyeliminowanego np. chorobą członka składu miałby sporo czasu na zapoznanie się ze sprawą. Takie zastępstwo byłoby możliwe tylko w razie długotrwałej choroby, a ta dawałaby czas na przeczytanie akt przez zastępcę – tłumaczy. – Sędziowskie propozycje to tylko korekta dzisiejszej procedury, a tej potrzebna jest prawdziwa rewolucja. [srodtytul]Na początek mediacja[/srodtytul] Inny z pomysłów: ustalenie katalogu spraw, które zamiast do sądu trafiałyby najpierw obowiązkowo do postępowania mediacyjnego. W zasadzie takiej propozycji karniści mówią „tak”. – Każdy pomysł, który zmierza do odciążenia organów ścigania, jest wart rozpatrzenia – ocenia prokurator Iwona Rolska. Mówi też, że taka zasada mogłaby obowiązywać w najdrobniejszych sprawach, o np. drobne wyłudzenia, pożyczki czy kradzieże. Podobnego zdania jest sędzia Małek, ale obawia się, że przy dzisiejszej praktyce w stosowaniu mediacji taki obowiązek mógłby oznaczać wręcz wydłużenie sprawy, a nie skrócenie czasu jej trwania. [srodtytul]Po kontrolę do prokuratora[/srodtytul] W przyszłości także to prokuratorzy nadrzędni mają kontrolować decyzje podległych sobie śledczych. Dopiero gdy ci nie znajdą podstaw do uwzględnienia zażalenia, sprawa trafiałaby do sądu. – To idealny sposób na zwiększenie odpowiedzialności prokuratury za podejmowane przez nią decyzje i wykorzystanie potencjału kadrowego, tj. prokuratorów okręgowych – uzasadniają sędziowie. Z kodeksu postępowania karnego zniknąć ma też przepis, który pozwala obywatelowi wnieść do sądu prywatny akt oskarżenia, kiedy prokurator dwa razy umorzy jego sprawę. – Z takiej możliwości pokrzywdzeni korzystają incydentalnie – mówi warszawski prokurator Mateusz Martyniuk. Podaje też, że w stolicy najczęściej z tego uprawnienia korzysta Komisja Nadzoru Finansowego w sprawach dotyczących przestępczości giełdowej. [ramka][b]Co jeszcze do zmiany[/b] - szerszy byłby katalog spraw, w których zażalenie rozpatrywałby sąd rejonowy (a nie okręgowe), - to nie prezes sądu, ale sędzia referent podejmowałby pierwsze czynności w sprawie, np. zwracał oskarżycielowi akt z brakami, zarządzał doręczenie jego odpisu oskarżonemu, - nie zawsze akt oskarżenia (głównie w dużych, wieloosobowych procesach) musiałby być odczytywany na rozprawie, - utworzenie katalogu spraw, które sąd mógłby załatwiać na posiedzeniu niejawnym, - nie wszystkie dowody musiałyby być przeprowadzane na rozprawie, - ograniczenie podstaw do apelacji.[/ramka] [ramka][b][link=http://blog.rp.pl/goracytemat/2009/10/13/proces-karny-potrzebna-rewolucja-czy-poprawki/]Skomentuj ten artykuł[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL