Warszawa

Nowy krytyczny świat

W lokalu nr 63 wciąż trwają prace remontowe. Doglądają ich Dorota Głażewska, Sławomir Sierakowski i Ola Wasilkowska
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Dawna kawiarnia Nowy Świat ożywa. Powoli, po cichu, bez huku. Fanfar można oczekiwać w pierwszej połowie listopada. Wówczas ma nastąpić właściwa inauguracja Centrum Kultury Nowy Wspaniały Świat. Ale wciąż jest wiele do zrobienia
Tu będzie bar. Taki z szarych cegieł, by kontrastował z socrealistycznym wnętrzem – mówi Ola Wasilkowska, architekt czuwająca nad modernizacją kawiarni Nowy Świat, w której w latach 60. występował m.in. kabaret Dudek. – Całość wystroju będzie mieć charakter przypominający budowę, bo chcemy podkreślić, że to miejsce wciąż zmieniające się, otwarte – dodaje, pokazując pomieszczenie na parterze.
Dziś wokół unosi się pył i zapach farby malarskiej. W połowie miesiąca grupa Twożywo rozpocznie tu ostatnie prace – nad dekoracją. W połowie listopada kawiarnia z interdyscyplinarnym centrum kultury ma działać pełną parą. [srodtytul]Od świtu do zmroku[/srodtytul]
– Rano można będzie wpaść na kawę, po południu na wykład, a wieczorem potańczyć – mówi Sławomir Sierakowski, prezes Stowarzyszenia im. Stanisława Brzozowskiego. Organizacja, powołana do życia przez środowisko „Krytyki Politycznej”, będzie zarządzać lokalem z nr. 63 przez trzy lata. W czerwcu jej oferta została uznana za najlepszą przez władze dzielnicy Środmieście. Lokal został wynajęty na preferencyjnych warunkach. – Miejsce przejęliśmy na początku sierpnia, a dwa tygodnie później rozpoczęliśmy prace remontowe – mówi Sierakowski i prowadzi nas w głąb parteru. – Wiele się zmieni, ale scena pozostanie w starym miejscu – mówi, gdy zbliżamy się do schodów prowadzących do otwartego na kawiarnię pomieszczenia od strony ul. Kubusia Puchatka. To przyszłe kino. Mają odbywać się tu dwa seanse dziennie. By nie przeszkadzać pozostałym gościom, widzowie, których pomieści się tutaj około 100, będą używać słuchawek. [srodtytul]Paszport dla windy[/srodtytul] Wchodzimy piętro wyżej. Tu od przedwczoraj odbywają się spotkania „Uniwersytetu Krytycznego”. Wykłady – tak jak ten dzisiejszy Andrzeja Friszke „Za i przeciw PRL. Przystosowanie, opozycja, bunty” – to jedna z najważniejszych propozycji programowych stowarzyszenia. – Dlatego nie chcieliśmy z nią zwlekać i choć remont jeszcze trwa, spotkania rozpoczęliśmy z początkiem roku akademickiego – tłumaczy Dorota Głażewska, koordynująca powstawanie nowego miejsca. – Wiele spraw technicznych związanych z remontem nas zaskoczyło. To potrzeba paszportu dla windy, to odwrócenia drzwi, bo otwierają się na niezgodną z dzisiejszymi normami stronę – wylicza Sierakowski. W związku z nieplanowanymi pracami wzrosły koszty. Samo zmodernizowanie kawiarni pochłonie ok. 300 tys. zł. Całość może nawet milion. Wszystkie koszty pokryje stowarzyszenie. [srodtytul]Sytuacja bez wyjścia[/srodtytul] Największym zaskoczeniem dla pomysłodawców centrum współpracującego już m.in. z Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Nowym Teatrem czy Instytutem Kultury Polskiej stała się piwnica. Zgodnie z projektem na 600-metrowej powierzchni miały powstać pracownie artystycznie. Nie powstaną. Adaptację uniemożliwił brak odpowiednich wejść. Nie oznacza to, że podziemia będą stać odłogiem. Obok części magazynowej czy chłodni powstaną m.in. pracownie montażowe dla młodych filmowców. To jednak plan na przyszłość. Podobnie jak wywieszenie szyldu na budynku, wprowadzenie udogodnień dla niepełnosprawnych w toaletach czy stworzenie punktu informacji o wydarzeniach kulturalnych mogą przeciągnąć się do początku przyszłego roku. Miejmy nadzieję, że nad realizacją planów nie zapanuje fatum utopijnego świata z książki Aldousa Huxleya, której tytuł posłużył za nazwę centrum.
Źródło: Życie Warszawy

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL