Biznes

Koniec z dużymi rabatami na nowe samochody

Międzynarodowy Salon Samochodowy
AFP
Większość dilerów przekroczyła już plany sprzedaży na cały rok. Jesienne wyprzedaże nie przyniosą obniżek cen podobnych do ubiegłorocznych. Od końca ubiegłego roku auta zdrożały od kilku do kilkunastu procent
Jeśli ktoś planuje zakup nowego samochodu i liczył na znaczną obniżkę ceny, mocno się rozczaruje. Tak dużych rabatów jak przed rokiem klienci już nie zobaczą – twierdzą zgodnie dilerzy i eksperci rynku motoryzacyjnego.
W przypadku fiata pandy to już tylko 750 zł – zaledwie jedna czwarta ubiegłorocznego upustu. O połowę niższy niż przed rokiem jest bonus na skodę fabię – 1 tys. zł zamiast 2 tys. zł, a z 9,5 tys. zł do 5 tys. zł stopniał rabat na octavię. Kupujący podstawową wersję opla corsy (w ubiegłym roku rabat 1,5 tys. zł) teraz nie dostają żadnej obniżki. Producenci coraz częściej zamiast redukcji ceny oferują dodatkowe pakiety wyposażenia lub kredyty. Ale i tu oferta słabnie. W ubiegłym roku Fiat oferował i rabat, i kredyt. Teraz jedno albo drugie.
Dlaczego tak się dzieje? – Wysokość rabatów i promocji jest zależna od zapasów magazynowych. A te się wyczerpują – mówi prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar Wojciech Drzewiecki. Zdaniem Andrzeja Trawki, dyrektora handlowego Polskiej Grupy Dealerów, większość importerów już zrealizowała tegoroczne plany sprzedaży. A wyniki handlowe okazały się lepsze od przygotowywanych jesienią ubiegłego roku prognoz m.in. za sprawą dopłat za złomowanie starych aut w kilkunastu krajach Europy. Według Samaru w ciągu trzech kwartałów z polskich salonów wyjechało 239,6 tys. samochodów, czyli o 1,7 proc. więcej niż przed rokiem. Co więcej, od końca wakacji ruch w salonach zwiększają firmy kupujące auta z ”kratką” pozwalającą odpisać VAT. We wrześniu dilerzy sprzedali łącznie prawie 25 tys. aut, o ponad 8 proc. więcej niż w tym samym miesiącu ubiegłego roku. Ponieważ ”kratka” ma od przyszłego roku zniknąć, w październiku popyt na samochody może wzrosnąć jeszcze bardziej. – Klienci czekający na atrakcyjne wyprzedaże będą zawiedzeni. Wielu dilerów nie będzie miało już czego wyprzedawać – ostrzega Trawka. W sporej części salonów wyprzedaże ograniczą się do pojedynczych modeli lub wersji. – Już teraz wiem, że nie wprowadzimy najmniejszych nawet promocji na nissana qashqai – mówi kierownik bielskiego Japan Motors Tomasz Patrzykowski. Salon przewiduje co prawda wyprzedaż kilkunastu modeli nissana note, ale tylko z najbogatszym wyposażeniem. Dilerzy przyznają, że po zrealizowaniu tegorocznych planów nie opłaca im się specjalnie promować sprzedaży. – Skutek byłby taki, że importer narzuciłby nam na przyszły rok wyższy plan. A za jego niezrealizowanie odebrałby premię – twierdzi jeden z dilerów. Jedyną nadzieją na obniżki cen w salonach jest ewentualne umocnienie złotego. Pozwoliłoby to producentom i importerom nieco poluzować politykę cenową. Bo dziś ceny w porównaniu z końcem ubiegłego roku są od kilku do kilkunastu procent wyższe. Ford ka i toyota aygo podrożały o prawie 20 proc., volkswagen polo o ponad 15 proc., a opel corsa o ponad 9 proc.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL