Kolekcje

Najcenniejsze są pierwsze wydania

John Lennon & Yoko Ono, „Double Fantasy” z autografem Lennona kosztuje 525 tys. dolarów
Archiwum
Największe nadzieje na wzrost wartości można wiązać z poszukiwanymi wydaniami płyt analogowych. Inwestowanie w sprzęt jest bardziej skomplikowane
Czarne płyty nie zostały wyeliminowane przez konkurencję ze strony CD, DVD i MP3. Wręcz przeciwnie, przeżywają drugą młodość. Słuchanie analogowych krążków to wcale nie przejaw snobizmu. Płyty te brzmią nieporównywalnie lepiej.
Kolekcjonerów longplayów przybywa, a cennych edycji nie. Dlatego ceny rosną bardzo szybko. W ciągu ostatnich dziesięciu lat zwiększyły się o około 500 proc. W przypadku longplayów bardzo duży wpływ na ich wartość ma stan zachowania zarówno samego krążka, jak i okładki. Znacznie bardziej skomplikowanym zagadnieniem z inwestycyjnego punktu widzenia jest zakup sprzętu. Przyzwoity zestaw można mieć już za 6 tys. zł. Żeby osiągnąć najlepszą relację ceny do jakości, trzeba wydać około 30 tys. zł. Przy wymianie sprzętu należy się liczyć z ok. 30-proc. utratą wartości. Są jednak urządzenia unikatowe z limitowanych serii, które nigdy nie tanieją, a po kilku latach nawet zaczynają drożeć.
Ciekawym rozwiązaniem może być renowacja znakomitego sprzętu sprzed 20 czy więcej lat. Niektóre elementy zestawów muzycznych są dziś bardzo poszukiwane i mają zdumiewająco wysokie ceny. Na przykład kolumny głośnikowe, sygnowane przez najlepszych konstruktorów, były projektowane jak instrumenty muzyczne. Tak zresztą dzieje się i dzisiaj. W przypadku sprzętu muzycznego z najwyższej półki doskonale sprawdza się zasada dotycząca większości tego typu inwestycji: kupując przedmioty wyjątkowe, bardzo cenne już w chwili powstania, trudno stracić, a przy odrobinie szczęścia można sporo zarobić. [ramka][b]Najcenniejsze płyty winylowe[/b] - John Lennon & Yoko Ono, „Double Fantasy” (Geffen US Album, 1980) z autografem Lennona [b]525 000 dolarów[/b] - The Quarrymen, „That’ll Be the Day”/„In Spite Of All The Danger” (1958), jedyna kopia [b]180 000 dolarów[/b] - The Beatles, „Yesterday and Today” (Capitol, US Album, 1966), specjalna „rzeźnicza” okładka [b]38 500 dolarów[/b] - Bob Dylan, „The Freewheelin’ Bob Dylan” (CBS, US album, stereo, 1963) [b]35 000 dolarów[/b] - Long Cleve Reed & Little Harvey Hull, „Original Stack O’Lee Blues” (Black Patti, US 78 RPM, 1927) [b] 30 000 dolarów[/b] Frank Wilson, „Do I Love You? ” (Tamla Motown, US, 7 cali 45 RPM, 1965) [b]30 000 dolarów[/b] - Velvet Underground & Nico, „The Velvet Underground and Nico” (US Album Acetate, 1966, alternatywne wersje utworów, inne niż w głównym wydawnictwie) [b]25 200 dolarów[/b] - Elvis Presley, „Stay Away, Joe” (US, RCA Victor UNRM-9408, 1967, jednostronny album promocyjny) [b]25 000 dolarów[/b] - The Five Sharps, „Stormy Weather” (US, Jubilee 5104, 78 RPM, 1953) [b]25 000 dolarów[/b] - The Hornets, „I Can’t Believe” (US, States 127, 78 RPM, 1953) [b]25 000 dolarów[/b] źródło: Wikipedia[/ramka] [ramka][srodtytul]Trzeszczącą płytę trzeba wyprać[/srodtytul] Rozmowa z Milanem Weberem, właścicielem firmy Voice [b]Rz: Podobno niektórzy audiofile potrafią w harmonijny sposób połączyć przyjemność słuchania muzyki z umiejętnym inwestowaniem.[/b] Milan Weber: Nie jest to łatwe i wymaga nie byle jakiej wiedzy. Można przyjąć, że wysokiej klasy sprzęt audio podlega podobnym prawom jak cenne samochody. Najpierw tanieje, by później zyskiwać na wartości. Dotyczy to przede wszystkim urządzeń z najwyższej półki, wytwarzanych w bardzo krótkich seriach. Jest na świecie wielu kolekcjonerów, zwłaszcza w Chinach i Japonii, którzy skłonni są płacić wysokie kwoty za unikatowe elementy zestawów hi-fi z lat 70. czy 80. [b][link=http://www.rp.pl/artykul/374453.html]Przeczytaj cały wywiad[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL