Finanse

Lepsza ugoda niż arbitraż

Michał Nastula, prezes Eureko Polska
[b]RZ: Dlaczego poprosił pan o odwołanie z rady nadzorczej PZU? Nie zgadzał się pan z warunkami ugody?[/b]
Michał Nastula: Zrobiłem to z powodów osobistych. [b]Kiedy Eureko zdecydowało się na wyjście z PZU?[/b]
Po pierwszych rozmowach z nowym rządem, w pierwszej połowie 2008 roku, kiedy stało się jasne, że Polska nie jest skłonna oddać kontroli nad PZU. Zrozumieliśmy, że dla Eureko kontynuacja tego sporu nie jest dobra i że lepiej zgodzić się na przyjazne rozstanie. [b]Jest jednak różnica w wysokości odszkodowania. Przed arbitrażem Eureko domagało się 35,6 mld zł, a ostatecznie ma zadowolić się 4,77 mld zł. Nie było warto czekać?[/b] Po pierwsze arbitraż potrwałby jeszcze jakiś czas. Po drugie, gdy stało się jasne, że rząd nie jest gotowy oddać kontroli nad PZU – wyrok arbitrażu nie oznaczałby zakończenia sporu. [b]Dlaczego?[/b] Pozostałaby bowiem kwestia egzekucji odszkodowania, która nie byłaby procesem polubownym i narażałaby Eureko na obniżanie wartości 33 proc. akcji w PZU. Zdecydowaliśmy się więc na ochronę naszego pakietu akcji w PZU. [b]Z jakiego pułapu Eureko rozpoczęło negocjacje odszkodowania za wyjście z PZU?[/b] Nie mogę powiedzieć. [b]Przez kilka ostatnich dni wciąż przesuwano termin podpisania ugody. Negocjacje trwały nawet ostatniej nocy. Czego dotyczyły rozbieżności?[/b] To jest bardzo skomplikowany dokument, składający się z siedmiu różnych umów, w tym trzech na podstawie prawa angielskiego. Są tu umowy gwarancyjne zabezpieczające pełne wykonanie umowy. To wymagało ogromnej pracy i czasu. [b]Pozostaje pan na stanowisku prezesa Eureko Polska?[/b] Tak. Chcę zobaczyć, jak to się wszystko skończy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL