Historia

Rynsztunek przeciwników

Rzeczpospolita, MS Marek Szyszko
Żołnierze z Francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego (cztery dywizje) odegrali kluczową rolę w przełamaniu niemieckiej linii Gustawa
[srodtytul]Egzotyczny żołnierz FKE[/srodtytul]
Żołnierze z Francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego (cztery dywizje) odegrali kluczową rolę w przełamaniu niemieckiej linii Gustawa. Był to jeden z najbardziej egzotycznych związków operacyjnych, jakie walczyły we Włoszech. Wieloetniczny korpus, złożony w większości z mieszkańców francuskich kolonii z Afryki
Północnej, cechował się niesamowitą różnorodnością zarówno w uzbrojeniu, jak i umundurowaniu. W początkowym okresie walk we Włoszech dosyć powszechnie używano regulaminowych francuskich sortów mundurowych, a także hełmów Adrian wz. 26. Częstą praktyką było łączenie starszych elementów umundurowania z nowszymi – brytyjskimi, a zwłaszcza amerykańskimi, które z czasem stały się we francuskich oddziałach standardowymi. Na zdjęciach, obok adrianów, bardzo często widać angielskie hełmy Mk II, potem najpowszechniejsze staną się amerykańskie M 1 z fibrową wkładką. Często jedyną widoczną oznaką wyróżniającą żołnierzy z FKE był emblemat Wolnych Francuzów malowany na czerepie hełmu. Oporządzenie również bywało różne, na początku donaszano skórzane – francuskie, złożone z pasa głównego, pary ładownic i szelek. Szybko jednak zastępowano je brytyjskim i amerykańskim ekwipunkiem parcianym, m.in. charakterystycznymi pasami głównymi wraz z integralnymi, jed- nokomorowymi ładownicami. Kolorytu żołnierzom z FKE dodawały tradycyjne arabskie elementy stroju, zwłaszcza dżellaba, której kolorystyka odzwierciedlała konkretne północnoafrykańskie plemię. Stanowiła dość dobre zabezpieczenie przed chłodem i często wykorzystywana była w formacjach tyłowych oraz przez oddziały mulników. Uzbrojenie było stopniowo wymieniane na amerykańskie – karabiny powtarzalneSpringfield, samopowtarzalne Garand M1, pistolety maszynowe Thompson. Czasami wykorzystywano też brytyjskie, a na początku sporo francuskiego, otrzymanego z arsenału Vichy. Wśród tego ostatniego znalazły się karabiny Berthier wz. 1907/15 (trzynabojowe) i 1907/15 M16 (pięcionabojowe), MAS wz. 36, a zwłaszcza karabinki Bertheir wz. 16, które jako lekkie i bardzo poręczne nadawały się dla oddziałów tyłowych i żołnierzy z kolumn zaopatrzeniowych. Strzelec z rysunku, poza karabinkiem, uzbrojony jest w amerykańskie granaty obronne M2A1 (zwane „ananasami”), które podobnie jak słynne radzieckie F1 inspirowane były francuskimi granatami wz. 16 wprowadzonymi do uzbrojenia jeszcze w czasie Wielkiej Wojny. [srodtytul]Strzelec górski ze snajperką[/srodtytul] Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów umundurowania niemieckich oddziałów strzelców alpejskich była górska wiatrówka z kapturem (Windbluse). Została wprowadzona w 1938 roku; wykonywano ją z mocnego, nieprzemakalnego brezentu. Wkładało się ją przez głowę (anorak), rozcięcie było sznurowane i zamykane dodatkowo klapką zapinaną na trzy guziki. Jeśli kaptura nie używano, rolowano go i chowano wewnątrz kurtki. Kurtka posiada z przodu trzy kieszenie na wysokości piersi, zapinane na klapy z guzikami, oraz dwie kieszenie z tyłu, poniżej pasa. Z tyłu przymocowany był brezentowy pasek, który przekładano pomiędzy nogami i zapinano na guzik z przodu bluzy. W talii wszyty był sznur służący jako ściągacz, a na końcach rękawów przyszywano ściągacze w postaci pasków materiału i metalowych szlufek umożliwiających ściągnięcie. Wiatrówkę można było nosić dwustronnie, z jednej strony tkanina była koloru białego, dostosowana do śnieżnej pory roku, z drugiej natomiast w kolorze khaki, praktyczna w letnich miesiącach. Zwykle po prawej stronie naszywano godło państwowe, natomiast emblematu wojsk górskich (szarotki), jak i naramienników nie stosowano. Żołnierz uzbrojony jest w samopowtarzalny karabin Walther G 43 kal. 7,92 mm z celownikiem optycznym. G 43 wprowadzony został do uzbrojenia armii niemieckiej w 1943 roku jako udoskonalona wersja wcześniejszego G 41, skomplikowanego, niezbyt wygodnego w użytkowaniu i działającego na dość nietypowej zasadzie odprowadzania gazów prochowych u wylotu lufy. W G 43 zastosowano znacznie prostsze i bardziej efektywne odprowadzanie gazów prochowych przez boczny otwór w lufie, wprowadzono wymienne dziesięcionabojowe magazynki (G 41 ładowano z łódek nabojowych), zrezygnowano także z osady do bagnetu. Karabin okazał się całkiem udany i do końca wojny wyprodukowano przeszło 400 000 egzemplarzy. Wszystkie wyposażono w szynę montażową do celownika optycznego, jednakże wojsku wydano jedynie około 50 000 zestawów (karabin plus optyka). Celownik ZF4 miał czterokrotne powiększenie, zasięg 800 m, posiadał siatkę celowniczą i bęben regulacji odległości. Umieszczano go z prawej strony komory zamkowej, a do szyny montażowej mocowano za pomocą sprężynowego szybkozłącza. Uznawano go za bardzo udany – nowoczesny, zwarty, lekki, o dobrym łączeniu z karabinem. Wersja wyborowa G 43 sprawdziła się w warunkach frontowych, chociaż karabiny samopowtarzalne nie są idealną bronią snajperską. [i]Michał Mackiewicz, pracownik naukowy Muzeum Wojska Polskiego Rys. Marek Szyszko artysta plastyk, znawca stroju i oręża, ilustrator książek i czasopism[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL