Świat

Szef FDP skazany na MSZ?

Guido Westerwelle
AFP
Słabo zna angielski, ale i tak jest murowanym kandydatem na szefa dyplomacji
Szef niemieckich liberałów Guido Westerwelle nie ma wyjścia. Musi zostać ministrem spraw zagranicznych, chociaż zdołał już rozbić trochę międzynarodowej porcelany.
Guido Westerwelle czy może jednak Karl-Theodor zu Guttenberg? Takie pytania pojawiają się w niemieckich mediach w kontekście obsady stanowiska szefa niemieckiej dyplomacji. Spekulacje podsycają wypowiedzi Guida Westerwellego, przywódcy partii liberalnej FDP, że w trakcie negocjacji jego partii z CDU/CSU o podziale stanowisk rządowych mowa będzie na samym ich końcu. „Czyżby Westerwelle chciał zostać w rządzie kanclerz Merkel superministrem od gospodarki?” – pyta „Bild”. W takim wypadku szefem dyplomacji mógłby zostać Karl- Theodor zu Guttenberg (CSU), „baron z Bawarii”, jak nazywa go niemiecka prasa.
Jest wschodzącą gwiazdą niemieckiej polityki i najbardziej popularnym politykiem po Angeli Merkel. Od kilku miesięcy jest ministrem gospodarki. Elokwentny, oczytany (Tacyta czyta w oryginale) i kompetentny. Zu Guttenberg milczy, ale jego żona mówi wprost: jesteśmy otwarci na każdą propozycję. Tej wymarzonej jednak pewnie nie będzie, bo głos zabrał Hans-Dietrich Genscher, honorowy przewodniczący FDP, w przeszłości wieloletni szef niemieckiego MSZ. – Do tradycji naszej partii należy kierowanie niemiecką dyplomacją – oświadczył w jednym z wywiadów. W liczącej 60 lat RFN resort spraw zagranicznych był w rękach przedstawicieli FDP prze 28 lat. – Guido Westerwelle nie ma wyjścia – tłumaczy „Rz” Cornelius Ochmann z Fundacji Bertelsmanna. Media zajmują się także od kilku dni słabą znajomością angielskiego przyszłego szefa dyplomacji. Na jednej z konferencji prasowych na zadane przez dziennikarza BBC pytanie po angielsku Westerwelle odparł: „Tu są Niemcy i mówimy po niemiecku”. „Taka wypowiedź to przedsmak teutońskiej pewności siebie w sprawach międzynarodowych” – skomentował brytyjski „Independent”. Jeszcze kilka dni temu wyczulony na wizerunek Niemiec za granicą dziennik „Frankfurter Allgemeine Zei- tung” pisał z zadowoleniem, jak to brytyjskie media przestały nareszcie używać obraźliwych dla Niemców określeń w rodzaju „Huns” (Hunowie) czy „Krauts” (kapusty). Do dzisiaj pamięta się w Berlinie wywiad, którego kilka lat temu udzielił „The Sun” niemiecki ambasador w Londynie. Rozmowa ukazała się pod tytułem „Sun spotyka Huna”. Niemców bolą również częste w angielskiej prasie relacje o nazistowskiej przeszłości Niemiec.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL