fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Merkel czy Steinmeier

AFP
Jerzy Haszczyński
Piotr Jendroszczyk
Kto będzie rządził w największym państwie UE? Niemcy zadecydują o tym w niedzielę w wyborach do Bundestagu.
Eksperci i badacze opinii publicznej zdecydowali już dawno. Z wszystkich sondaży wynika, że po niedzieli zmienić się może najwyżej skład koalicji rządzącej, ale kanclerzem pozostanie Angela Merkel, szefowa CDU. Cztery lata temu spece od sondaży ponieśli jednak klęskę, przewidując, tak jak obecnie, wielki triumf CDU/CSU nad SPD. W wieczór wyborczy w 2005 roku okazało się, że chadecy Angeli Merkel tylko minimalnie wyprzedzili socjaldemokratycznych konkurentów.
– Przewaga CDU/CSU topnieje z dnia na dzień. Wynik będzie inny, niż przewidują sondaże – grzmiał na ostatnich wiecach socjaldemokrata Frank-Walter Steinmeier, szef MSZ i wicekanclerz w koalicyjnym rządzie Merkel.
Kanclerz spędziła ostatnie dni kampanii w amerykańskim Pittsburghu na szczycie G20, skąd trafiają do Niemiec niezwykle cenne obrazy szefowej rządu w towarzystwie Baracka Obamy i innych przywódców światowych. Chociaż polityka zagraniczna nie odgrywa praktycznie żadnej roli w kampanii wyborczej, to jednak Niemcy z wielką uwagą śledzą sukcesy swych polityków za granicą. To właśnie w dużej mierze dzięki obecności na scenie międzynarodowej Steinmeier zaistniał w Niemczech jako liczący się konkurent kanclerz Merkel. – Nie ulega wątpliwości, że ma kwalifikacje, by zostać kanclerzem. Inna sprawa, czy jest dobrym kandydatem – mówi w chwilach szczerości Brigitte Zypries, partyjna koleżanka Steinmeiera i minister sprawiedliwości. Steinmeier to sprawny organizator i doskonały gracz drugiej linii, ale nie jest politykiem z krwi i kości. Był prawą ręką kanclerza Gerharda Schrödera, który, żegnając się z urzędem, wymógł cztery lata temu na CDU/ CSU, by w gabinecie Merkel jego zaufany „Frank” objął resort spraw zagranicznych.
Zgodnie z sondażami obie partie chadeckie – CDU i jej bawarska siostra CSU – mogą liczyć wspólnie z liberałami z FDP na co najmniej 46 – 48 proc. głosów. Powinno wystarczyć na utworzenie rządu, w którym wicekanclerzem będzie Guido Westerewelle, szef FDP. Zgodnie z tradycją przypadłaby mu teka szefa dyplomacji. – Nie wiadomo, jak zagłosują wszyscy niezdecydowani, którzy podejmą decyzję dopiero w sobotę czy niedzielę – tłumaczy „Rz” politolog Gerd Langguth. Zwraca uwagę, że SPD miała zawsze lepsze wyniki, niż wynikało to z prognoz. Na to liczą socjaldemokraci cieszący się obecnie poparciem zaledwie 25 – 26 proc. ankietowanych. Ich rachuby może pokrzyżować spodziewany dobry wynik liberałów z FDP. Zamierza na nich głosować około 13 proc. wyborców. – Wielu obywateli docenia fachowość partii Guida Westerwellego w sprawach gospodarczych, zwłaszcza w dobie kryzysu – twierdzi Langguth. Na FDP stawiają kanclerz Merkel i jej CDU. – Nie chcemy kolejnej koalicji z SPD. Naszym idealnym partnerem jest partia liberalna – głosi. FDP nie chce słyszeć o koalicji z SPD. Zieloni zaś wolą nie mieć nic wspólnego z CDU i CSU. Nikt też nie kwapi się do koalicji z populistami z postkomunistycznej Partii Lewicy (Die Linke), która głosi hasła w rodzaju „Bogactwo dla każdego”. Sądząc po deklaracjach polityków, zostają dwie konstelacje: CDU/ CSU z FDP albo kolejna kadencja obecnej wielkiej koalicji partii chadeckich i socjaldemokratów.
Trwanie obecnej koalicji byłoby porażką Merkel, choć zostałaby szefową rządu. „Nie wiadomo, jaką cenę będzie musiała zapłacić” – pisał tygodnik „Die Zeit”. Przewidywał, że znajdzie się pod ostrzałem konserwatystów w swej partii, którzy nigdy nie pogodzili się z tym, że na czele chrześcijańskiej demokracji stoi kobieta, która ma za sobą rozwód, bezdzietna, wyznania ewangelickiego, córka pastora, do tego z dawnej NRD.
[ramka][srodtytul]Sylwetki[/srodtytul]
[b]Angela Merkel[/b]
Dziewczyna Kohla – tak nazwała ją niemiecka prasa, gdy kanclerz Helmut Kohl zaproponował jej, tuż po zjednoczeniu, tekę ministerialną. Nikt jej wtedy nie znał. Dziesięć lat później sięgnęła po przywództwo CDU. Miała być figurantem starej gwardii partyjnej, która zamierzała odebrać jej władzę, gdy ucichnie skandal „czarnych kas” partyjnych. W 2002 roku musiała zrezygnować z ubiegania się o urząd kanclerza na korzyść szefa CSU Edmunda Stoibera (przegrał z Gerhardem Schröderem). Od tej chwili Merkel króluje w CDU niepodzielnie. Od czterech lat jest kanclerzem. Ma 55 lat i szykuje się na kolejną kadencję.
[b]Frank-Walter Steinmeier[/b]
Od 2005 roku szef MSZ. – Pragnę powrócić do urzędu kanclerskiego – powiedział w jednym z wywiadów. Zabrzmiało to jak słynne zdanie Gerharda Schrödera, który szarpiąc kraty urzędu kanclerskiego w Bonn, krzyczał: „Chcę się tam dostać”. Trzy lata po tym, gdy Schröder został kanclerzem, powierzył Steinmeierowi kierowanie tym urzędem. – Frank to załatwi – mawiał Schröder, zlecając mu najważniejsze sprawy. Także przygotowanie pakietu niepopularnych reform demontujących niemieckie państwo opiekuńcze. „Nieudana kopia Schrödera” – piszą media. Ma 53 lata.
[b]Guido Westerwelle[/b]
Od ośmiu lat przewodniczący FDP. – Bardzo się od tego czasu zmieniłem, nabrałem doświadczenia, spoważniałem – przyznał niedawno 48-letni Westerwelle. Nawiązał w ten sposób do swej pierwszej kampanii wyborczej sprzed siedmiu lat, kiedy jeździł po Niemczech żółtym autobusem w barwach partyjnych, a na zelówkach jego butów i żółtym krawacie widniała cyfra „18”. Taki procent głosów zamierzała zdobyć FDP. Rezultat był dwa razy gorszy. Dalsza kariera Westerwellego zawisła na włosku. Przetrwał ataki dzięki wsparciu swego mentora Hansa-Dietricha Genschera. Jest doskonałym mówcą. I gejem.
[b]Gregor Gysi[/b]
Czołowa postać niemieckich postkomunistów. Wraz z Oskarem Lafontainem kieruje frakcją Partii Lewicy w Bundestagu. W czasach NRD – adwokat, współpracownik Stasi. Po zjednoczeniu był współzałożycielem postkomunistycznej PDS. Kilka lat temu został senatorem ds. gospodarczych w rządzie landu Berlin. Zrezygnował, gdy się okazało, że Berlin stoi na krawędzi bankructwa. Niezrównany demagog i jeden z najpopularniejszych polityków. W programach publicystycznych błyska dowcipem. Mimo agenturalnej przeszłości 61- letni Gysi ma wielkie ambicje polityczne.
[b]Jürgen Trittin[/b]
Czołowy polityk Zielonych. Gdyby SPD i Zieloni mieli stworzyć po wyborach koalicję, Trittin zostałby szefem MSZ. Był ministrem w rządzie landowym Schrödera w Dolnej Saksonii, później w dwóch rządach federalnych socjaldemokratyczno-zielonej koalicji. Typowy przedstawiciel pokolenia ‘68. Brał udział w studenckich protestach i demonstracjach. Pisywał felietony w piśmie studenckim, w jednym z nich miał wyrazić radość z akcji terrorystów RAF, w której zginął prokurator generalny RFN. Dziś twierdzi, że nie on był autorem. Zieloni cenią go za zaangażowanie w ochronę klimatu. Ma 55 lat.
[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA