fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Skrzypce w grzybkach

Takich skrzypiec jak te z pracowni Stradivariego pozostało jeszcze na świecie 696 egzemplarzy.
AP
Współczesny instrument brzmi lepiej niż słynny i bardzo drogi stradivarius – orzekli krytycy muzyczni i melomani.
Podczas konkursów wina stosowana bywa degustacja na ślepo. Polega ona na tym, że przed jurorami stoją kieliszki z trunkiem, oceniają oni jego jakość, ale nie wiedzą, skąd pochodzi wino i kto jest producentem. Decyduje nie renoma, nie marka, ale jakość.
Na początku września w szwajcarskim Osnabruck, podczas dorocznego dnia kultury, posłużono się podobną zasadą. Z tą różnicą, że jurorami byli znawcy sztuki wiolinistycznej, a oceniano brzmienie skrzypiec.
[srodtytul]Opus 58[/srodtytul]
Na widowni zasiadło 180 osób. Na estradzie za kotarą brytyjski wirtuoz Matthew Trusler grał po kolei na pięciu instrumentach. Cztery wyszły spod ręki współczesnego szwajcarskiego lutnika Michaela Rhonheimera. Dwa spośród tych współczesnych instrumentów powstały normalnie, a dwa we współpracy ze szwajcarskim biochemikiem Francisem Schwarze ze Swiss Federal Laboratories for Testing and Research. Piąty instrument opuścił pracownię Antonio Stradivariego w 1711 roku. Te ostatnie skrzypce, wartości 2 milionów dolarów, są własnością Matthew Truslera. 90 osób uznało, że skrzypce oznaczone jako „0pus 58” wyraźnie wyróżniają się na korzyść. 113 osób „rozpoznało” w nich stradivariusa, „ze względu na charakterystyczne, aksamitne, pełne brzmienie”. Otóż te wyróżnione skrzypce były dziełem Michaela Rhonheimera.
[srodtytul]Chłód i mikstury [/srodtytul]
Instrumenty włoskiego lutnika Antonio Giacomo Stradivariego (Stradivarius to łacińska wersja jego nazwiska, jaką podpisywał swoje wyroby, zmarł w 1737 r.) uchodzą za najlepsze na świecie. W pracowni mistrza powstało ich około 1100, do dziś istnieje 696. Cena niektórych sięga 5 milionów dolarów.
Od trzech stuleci specjaliści próbują dociec, dzięki czemu jego skrzypce brzmią najlepiej. W roku 2003 profesorowie Joseph Nagyvary i Noel Owen, biochemicy z University of Texas w Austin, ogłosili po 30 latach zgłębiania tego zagadnienia, że skrzypce Stradivariego zawdzięczają swoje wyjątkowe brzmienie wahnięciu klimatycznemu, tak zwanej małej epoce lodowcowej, jaka zapanowała w Europie od połowy XV do połowy XIX wieku. Apogeum tego zimnego okresu to lata 1645 – 1715. Doszło wtedy do spowolnienia wzrostu drzew, a to sprawiło, że drewno stawało się bardziej gęste, a zrobione z niego skrzypce brzmiały nadzwyczajnie. Najlepsze skrzypce słynnego mistrza z Cremony powstały w latach 1700 – 1720.
Krytycy tej teorii zauważyli, że gdyby tak było, skrzypce innych lutników, współczesnych Stradivariemu, powinny brzmieć równie dobrze.
W roku 2006 Nagyvary i Owen uznali swoją teorię za niewystarczającą do wyjaśnienia fenomenu i wysunęli nową: zbadali spektrometrem podczerwieni skrzypce współczesne i XVIII-wieczne. Stwierdzili, że drewno używane przez lutników współczesnych i XVIII-wiecznych różni się niewiele. Po serii analiz chemicznych próbek pobranych z instrumentów doszli do wniosku, że dawni lutnicy gotowali drewno w różnych substancjach chemicznych, aby usunąć z drewna pasożyty. Poza tym, każdy z lutników stosował odczynniki własnej kompozycji, którymi uszlachetniał drewno.
Zdaniem amerykańskich badaczy Stradivari miał szczęście i sporządził wyjątkową mieszaninę, dzięki czemu jego instrumenty brzmią wyjątkowo.
[srodtytul]Grzyby na klonie[/srodtytul]
Chłód i powolny wzrost sprzyjają jakości drewna, mieszaniny chemiczne są ważne w pracy lutnika, ale nie te czynniki zadecydowały o sławie Stradivariego. Zawdzięcza ją – z czego nie zdawał sobie sprawy – grzybom pasożytującym na drewnie. Do takiego przekonania doszedł prof. Francis Schwarze, biochemik ze Swiss Federal Laboratories for Testing and Research w Dubendorf koło Zurychu. Od lat bada on grzyby pasożytujące na drzewach.
Udało mu się ustalić, że spodnie deseczki pudeł rezonansowych wielu skrzypiec Stradivariego zrobione są z klonów, na których pasożytował grzyb Xylaria longipes (próchnilec długotrzonkowy, w sposób naturalny występuje między innymi na Dolnym Śląsku).
Profesor Schwarze powiadomił o swoim odkryciu szwajcarskiego lutnika Michaela Rhonheimera. Razem przygotowali drewno – hodowali na klonowych deseczkach Xylaria longipes. Na jednych dłużej, na innych krócej. Tych deseczek użył lutnik. Okazało się, że najlepiej brzmią skrzypce z deseczek, na których grzyby rozwijały się co najmniej dziewięć miesięcy. Schwarze i Rhonheimer opatentowali swój wynalazek.
– Czeka nas rewolucja w lutnictwie – uważa Horst Heger z konserwatorium w Osnabruck. – Dzięki grzybowym skrzypcom młodzi muzycy uzyskają dostęp do instrumentów nie gorszych od dzieł takich mistrzów jak Stradivari, Guarneri, Amati, lecz bez porównania tańszych.
[ramka][b]Pomyłka ekspertów[/b]
Wartość przesłuchań „na ślepo” jest problematyczna. Od początku XIX wieku stradivariusy są porównywane ze skrzypcami innych lutników. Najpoważniejszy test zorganizowała brytyjska stacja BBC w 1974 roku. Wirtuozi światowej sławy: Isaac Stern i Pinchas Zukerman, oraz londyński marchand skrzypiec Charles Beare mieli odróżnić brzmienie skrzypiec Stradivariego z 1725 roku, Guarneri del Gesu z 1739 roku i współczesnego lutnika angielskiego Rolanda Prailla. Nikt nie rozpoznał dwóch instrumentów, a dwaj oceniający pomylili skrzypce współczesne ze stradivariusem. [/ramka]
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=k.kowalski@rp.pl]k.kowalski@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA