Muzyka

„Spojrzenie” na wczoraj i dziś

Nastrojowy film do wiersza „Spojrzenie” pokazuje we współczesnym mieście ślady powstańczej przeszłości. Można go zobaczyć w telewizji i na stronie www.ptaki-powrotne.pl
materiały prasowe
Odnaleźć we współczesnej Warszawie atmosferę wierszy Krzysztofa Kamila Baczyńskiego – takiego zadania podjął się Adam Smoczyński. Jego teledysk zapowiada projekt „Ptaki powrotne”, którego premiera już 1 sierpnia
Skrzyżowanie ulic Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. W tle widać budynek PAST-y. Kamera ślizga się po sylwetkach spieszących się ludzi i przesuwa po boku jadącego tramwaju. Stukot kół wyznacza rytm wiersza, który za chwilę przejmująco zaśpiewa Basia Raduszkiewicz.
Kamera zatrzymuje się. Z ciemnego tła wyławia znak Polski Walczącej, napis „Pamiętamy” i twarz. Plastyczną, zmieniającą wyraz wraz z tekstem „Spojrzenia”: „I jeden z nas – to jestem ja, którym pokochał (...) A drugi z nas – to jestem ja, którym nienawiść drżącą począł (...) A trzeci z nas – to jestem ja, odbity w wypłakanych łzach...” [srodtytul]Ślady czasu i pamięci [/srodtytul]
– Właśnie rytm tego wiersza mnie zainspirował – zdradza Adam Smoczyński, reżyser wideoklipu. – To był punkt wyjścia. A kiedy już stanęliśmy z kamerą na skrzyżowaniu, z którego widać nie tylko PAST-ę, ale też inny mocno związany z Powstaniem budynek – Prudential, historia potoczyła się sama. Ruszyliśmy przez miasto i odnaleźliśmy w nim znaki przeszłości, ślady pamięci. Rejestrując pozornie zwyczajne obrazki współczesnego miasta, Smoczyński perfekcyjnie oddaje nastrój wiersza Baczyńskiego. Kadr po kadrze buduje jego napięcie. „Nic nie powróci. Oto czasy/ już zapomniane; tylko w lustrach/zasiada się ciemność w moje własne/odbicia – jakże zła i pusta” – pisze Baczyński. – Przytłumione światło, ulice lśniące kałużami, w których odbijają się ludzie i budynki... taką aranżację dostaliśmy od natury – komentuje Smoczyński. – Tuż przed zdjęciami przeszła nad Warszawą burza. Musieliśmy tylko uchwycić efekty, którymi nas obdarowała. W takiej melancholijnej odsłonie przesuwa się przez wideoklip panorama stolicy – pokazana z perspektywy mostu Poniatowskiego, kadrowana w śródmiejskich pasażach i „spointowana” pod pałacem Blanka, gdzie zginął poeta. Wizerunek miasta współgra z wokalną i wizualną interpretacją, jaką słowom Baczyńskiego nadaje Basia Raduszkiewicz. To jej twarz widzimy od początku filmu. Z ujęcia na ujęcie zmienia ją coraz ostrzejszy makijaż, ekspresyjna mimika i w końcu plastyczne efekty. [srodtytul]Bez hełmów i karabinów[/srodtytul] Dwugłos cenionej w kręgu piosenki poetyckiej wokalistki i artysty zafascynowanego sztukami wizualnymi – zapowiada większy projekt zatytułowany „Ptaki powrotne”. To wielowymiarowa – muzyczno-filmowo-graficzna – odsłona poezji Baczyńskiego. Oddaje atmosferę czasu, w którym tkwiło „szkło bolesne – obraz dni, które czaszki białe toczy przez płonące łąki krwi”, ale unika martyrologii. – Nie pokazujemy hełmów i karabinów. Nawiązujemy do tamtych czasów emocjami – komentuje Smoczyński. Baczyński może więc zostać odkryty na nowo. – Niepowtarzalny charakter niepokornej młodości, artysty niepoddającego się losowi, umożliwia każdemu osobisty odbiór jego poezji – uważa pomysłodawca projektu Janusz Lipiński. Wykorzystał w nim nie tylko znane utwory. O wyborze danego tekstu decydowała szansa „wejścia w dialog” ze współczesnym młodym człowiekiem. Dla takiego odbiorcy nowoczesną aranżację przygotował Jarek Kordaczuk. Tymczasem muzykę Janusz Lipiński skomponował jeszcze jako lider zespołu Boom. „Miłość” do słów Baczyńskiego 36 lat temu nuciła cała Polska. Czy na podobny sukces mogą liczyć utwory z „Ptaków powrotnych”? Mają szansę.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL