Sprawa Olewnika

Kradzież u obrońcy policjantów

Jolanta Turczynowicz-Kieryłło
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Trzy laptopy, dwa aparaty i dokumenty skradziono z domu mecenas, która broni funkcjonariuszy mających zarzuty w sprawie Olewnika
Do domu mecenas Jolanty Turczynowicz-Kieryłło w Milanówku złodzieje weszli w nocy z piątku na sobotę. Domownicy spali. Łupem złodziei padły trzy laptopy, dwa aparaty i dwa segregatory z dokumentami. Nic poza tym.
– Włamano się do gabinetu. Drzwi zostały wyważone – opowiadał w TVN 24 Andrzej Kieryłło, mąż mec. Jolanty Turczynowicz-Kieryłło. – Skradzione dwa segregatory z dokumentami nie dotyczyły sprawy Olewnika. Jego zdaniem w dwóch skradzionych komputerach należących do jego żony nie było istotnych informacji. Natomiast na jego prywatnym laptopie znajdował się wywiad-rzeka z Remigiuszem M., szefem policyjnej grupy, która poszukiwała uprowadzonego Krzysztofa Olewnika. – To był niepublikowany wywiad, przygotowywany do druku, w którym znajdowały się intrygujące informacje – mówił Kieryłło.
– Ten wywiad odpowiadał na wszystkie zarzuty, jakie nam postawiono – podkreśla w rozmowie z „Rz” Remigiusz M. – Nie wierzę w przypadki. Mecenas Turczynowicz-Kieryłło zapewniła wczoraj, że ma kopie wszystkich skradzionych dokumentów. – Przyjęliśmy zgłoszenie, zabezpieczyliśmy ślady i badamy sprawę – mówi „Rz” Marcin Szyndler, rzecznik Komendy Stołecznej Policji. – Za wcześnie mówić o motywach – dodaje. – Dostrzegam pewne podobieństwa do włamania w 2008 r. u siostry Krzysztofa Olewnika. Sprawę trzeba zbadać – mówi mec. Ireneusz Wilk, pełnomocnik rodziny Olewników. Jolanta Turczynowicz-Kieryłło broni Remigiusza M. oraz Macieja L. i Henryka S., którym prokuratura zarzuca nieudolne prowadzenie poszukiwań ofiary. Zdaniem śledczych policjanci m.in. nie sprawdzili anonimu wskazującego sprawców.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL