Opinie

Konserwatysta marzy o anarchii

Rzeczpospolita, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Kupcy z KDT zastosowali tę samą metodę co górnicy demolujący budynki rządowe: „zrobimy zadymę, pokażemy siłę, to nam ustąpią” – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”
Mój redakcyjny kolega Rafał Ziemkiewicz napisał: „nie każdy wyrok sądu jest sprawiedliwy (niektóre przecież ulegają kasacji) i są sytuacje, gdy w imię interesu społecznego mądrzej byłoby się od egzekwowania wyroku powstrzymać. Spór o KDT do takich właśnie należał” („Rz” 23.07.2009). [i]Cały tekst możesz przeczytać [link=http://www.rp.pl/artykul/338723.html" "target=_blank]tutaj[/link].[/i]
Jak na zadeklarowanego konserwatystę dość oryginalne stwierdzenie. [srodtytul]W czyim interesie[/srodtytul]
Kierując się proponowaną przez publicystę zasadą, należałoby ignorować te wyroki, które uznamy za sprzeczne z „interesem społecznym”. Kto miałby jednak określać „interes społeczny”? Hanna Gronkiewicz-Waltz? Rafał Ziemkiewicz? A może miłośnicy rzucania kamieniami w policję? Jak ma funkcjonować państwo, jeśli urzędnicy będą się zastanawiać, czy ten lub inny wyrok, ten lub inny przepis nie są sprzeczne z pojmowanym przez nich „interesem społecznym” i w zależności od tego, do jakiego dojdą wniosku, będą dany przepis stosować, a wyrok wykonywać? [wyimek]Jak mogliśmy się przekonać, kupcy byli gotowi użyć wszystkich możliwych środków, by bronić swoich stoisk. Od wystawiania na szwank zdrowia swoich dzieci po wzywanie do pomocy ulicznych gangsterów[/wyimek] Można by uznać np., że w interesie społecznym nie leży zamykanie kiboli rzucających kamieniami w policję, bo kilku spośród nich ma chore dzieci. Można w ogóle nie walczyć z kibolami, bo przecież kupują oni bilety na mecze i zaludniają trybuny, a gdyby im się tego zabroniło, to spadłyby obroty w kasach, kluby piłkarskie wpadłyby w tarapaty finansowe, a polska piłka nożna upadłaby jeszcze niżej. Interes społeczny wymaga przecież, by liga się rozwijała i wychowywała dobrych graczy dla kadry narodowej. Niech metro się nie buduje, niech setki tysięcy warszawiaków jeżdżą do pracy autobusami, bo w interesie społecznym jest utrzymanie uprzywilejowanych stanowisk handlowych dla grupy bojowo nastawionych kupców. Kupców, którzy – to prawda – ciężko pracują i mają rodziny. Ale czy pozostali mieszkańcy stolicy nie pracują i nie mają rodzin? W oczach kupców „interes społeczny” jest po ich stronie. W oczach większości warszawiaków – jak wynika z badań – nie jest. [srodtytul]Kupcy jak górnicy[/srodtytul] W demokracji tak to już jest, że spory rozstrzyga sąd. To m.in. na funkcjonowaniu tej instytucji i respektowaniu jej wyroków zasadza się porządek demokratyczny. A mój zacny kolega proponuje, by wyroki sądu przefiltrować przez „interes społeczny” i wedle uznania stosować się do nich lub nie. To prawda, wyroku sądu nie należy wykonywać w sposób partacki. Tu mogę się zgodzić z wieloma krytykami pani prezydent Warszawy, że tę akcję można było przeprowadzić w dużo bardziej profesjonalny sposób. Gdyby do kupców wysłano zawodowych negocjatorów i psychologów, gdyby do akcji wcześniej włączono policję, gdyby lepiej rozeznano się w sytuacji, być może udałoby się uniknąć zadymy. Być może. Bo – jak mogliśmy się przekonać – kupcy byli gotowi użyć wszystkich możliwych środków, by bronić swoich stoisk. Od wystawiania na szwank zdrowia swoich dzieci po wzywanie do pomocy ulicznych gangsterów. Jak rozumiem, w imię „interesu społecznego” należałoby teraz kiboli zaprosić na kawę i przyznać im medal honorowego mieszkańca Warszawy w dowód wdzięczności za obronę soli polskiego kapitalizmu – sprzedawców z Kupieckich Domów Towarowych. Kupcy zastosowali tę samą metodę co górnicy demolujący budynki rządowe: „zrobimy zadymę, pokażemy siłę, to nam ustąpią”. I mam wrażenie, że mój kolega Rafał Ziemkiewicz tych górników i te metody, a zwłaszcza tych polityków uginających się przed zadymiarzami dotąd potępiał. [srodtytul]Niebezpieczne pomysły[/srodtytul] Jeśli na jednej szali kładę interes grupy kupców, którzy mogą handlować w innym miejscu, a na drugiej – interes niemal dwóch milionów mieszkańców Warszawy, którym brakuje przestrzeni publicznej, interes stolicy europejskiego państwa, która do dziś nie może sobie poradzić z rozsądnym zagospodarowaniem centralnego placu miasta, bo prawdopodobnie najdroższa działka w tej części Europy jest zajęta przez brzydką budę z tanimi ciuchami, to przeważa ta druga. Państwo nie może się uginać przed partykularnym interesem wąskiej grupy walczącej o przywileje dla siebie (prowadzenie stoisk handlowych w centrum stolicy to niewątpliwy przywilej). Nie może też pozwalać, by taka grupa blokowała rozwój miasta (a tak się działo przez kilkanaście lat wskutek niezdarności urzędników). Wyroki sądu muszą być wykonywane, bo inaczej moglibyśmy tę instytucję po prostu zlikwidować. Propozycja, by wykonanie wyroków uzależnić od tego, czy samemu się uzna, że jest ona zgodna z „interesem społecznym” czy nie, to pomysł na wprowadzenie anarchii. [ramka][srodtytul]Pisali w opiniach[/srodtytul] [i][b]Rafał A. Ziemkiewicz[/b][/i] [b][link=http://www.rp.pl/artykul/338723.html" "target=_blank]Pyrrusowe zwycięstwo prezydent Warszawy[/link][/b] [i]23 lipca 2009[/i] [i][b]Piotr Gabryel[/b][/i] [b][link=http://www.rp.pl/artykul/339226.html" "target=_blank]Wszyscy przegrali, z wyjątkiem prawa. To mało?[/link][/b] [i]24 lipca 2009[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL