Budżet i Podatki

Rząd planuje budżet na 2010 r. Bez wyższych podatków

Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Jeśli PIT i VAT pozostaną bez zmian, a deficyt na tegorocznym poziomie, ministrowie będą musieli znaleźć duże oszczędności
– Mamy jasne sygnały z Kancelarii Prezydenta, że żadna ustawa nakładająca na Polaków wyższe obciążenia nie zyska akceptacji – powiedział „Rz” Michał Boni, szef doradców premiera. – Dlatego budżet, który przygotowujemy na przyszły rok, musi być tak skonstruowany, aby uwzględnił wszystkie wydatki bez szans na wyższe dochody.
Właśnie pod kierunkiem Michała Boniego powstają założenia przyszłorocznych finansów państwa. Jedno jest pewne – trzeba oszczędzać. Z powodu niskiego wzrostu gospodarczego (rząd spodziewa się, że wyniesie on zaledwie 0,5 proc.) fiskus ściągnie z nas i z firm tyle samo co w tym roku, czyli 230 – 235 mld zł. [wyimek]40 mld zł mogą wynieść cięcia, jakich rząd powinien dokonać w przyszłorocznym budżecie[/wyimek]Na więcej nie ma co liczyć, bo na podniesienie podatków nie zgodzi się prezydent Lech Kaczyński. Także premier Donald Tusk zaznaczył, że wyższe obciążenia dla Polaków to ostateczność. Poruszał wprawdzie temat podwyżki VAT na spotkaniu z prezydentem, ale zgodził się, że takie posunięcie mogłoby osłabić konsumpcję i w efekcie przynieść zmniejszenie dochodów z tego podatku.
Rząd początkowo chciał zwiększyć daniny od stycznia 2010 r., aby zasypać budżetową dziurę. Minister finansów Jacek Rostowski oficjalnie zapowiedział, że o szczegółach planu poinformuje na przełomie sierpnia i września. Przeciw takiemu rozwiązaniu protestowali jednak na łamach „Rz” w ramach naszej akcji „Nie dla wyższych podatków” ekonomiści, przedsiębiorcy i eksperci. Gdzie więc rząd będzie szukał oszczędności? – Pod nóż pójdzie wszystko, co nie będzie miało merytorycznego uzasadnienia – zapowiada Boni. Nie chce jednak na razie szacować rozmiarów cięć. Zdaniem ekonomistów może to być od 15 do nawet 40 mld zł. Więcej pieniędzy trzeba przygotować na renty, emerytury, świadczenia socjalne czy obronność. – Kwoty te mogłyby być niższe, gdyby rząd zdecydował się odejść od corocznej waloryzacji świadczeń socjalnych – mówi prof. Andrzej Wernik z Akademii Finansów. Z kolei prof. Stanisław Gomułka, ekonomista BCC, proponuje zmniejszyć wydatki na obronność kraju. – Tam, gdzie będzie to możliwe, przesuniemy wydatki na kolejne lata – zapowiada Michał Boni. Już w tej chwili o średnio dwa lata wydłużono czas realizowania finansowanych z budżetu inwestycji zaplanowanych na lata 2008 – 2011.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL