Sport

Na końcu wyszło słońce

Mistrzowie świata. Od lewej: Krzysztof Kasprzak, Tomasz Gollob, Adrian Miedziński, Piotr Protasiewicz i Jarosław Hampel
Fotorzepa, bartosz jankowski Bartosz Jankowski
Polscy żużlowcy zostali drużynowymi mistrzami świata. Na mokrym torze okazali się lepsi od Australii, Szwecji i Rosji
Nazajutrz po sobotniej ulewie tor w Lesznie nadawał się wprawdzie do jazdy, ale zawody trzeba było przerwać na dwie godziny. Przeciwko ich wznowieniu najgłośniej protestowali Australijczycy, jakby przeczuwając, że tym razem nie dla nich zaświeci słońce.
W niedzielę mieliśmy powtórkę z dramatycznego półfinału w Peterborough. Przed ostatnim biegiem w walce o zwycięstwo liczyli się tylko Polacy i Australijczycy. Obie drużyny miały po 41 punktów. Tomaszowi Gollobowi od początku zawodów nic nie wychodziło. Kiedy nie zdobył punktów w biegu 18., na trybunach rozległy się gwizdy. Kapitan Australii Leigh Adams, który również jechał w ostatnim biegu, miał na koncie dziesięć punktów (Gollob wówczas tylko trzy).
W decydującym momencie najlepszy polski żużlowiec pokazał jednak klasę. Prowadził od startu do mety. Może problem tkwił w sprzęcie, bo w decydującym biegu jechał na motorze pożyczonym od Krzysztofa Kasprzaka. Adams nie rezygnował, atakował na przemian przy bandzie i przy krawężniku toru, ale z doświadczonym Polakiem nie miał żadnych szans. Przed ostatnim wirażem Gollob zerknął przez ramię i już wtedy wzniósł rękę w geście triumfu. Za chwilę znalazł się w objęciach kolegów. Polska drużyna miała tego dnia dwóch bohaterów. Na początku zawodów dzięki punktom Jarosława Hampela utrzymywała kontakt z liderami. Słabo jeździł Piotr Protasiewicz, młody Adrian Miedziński w pierwszym biegu upadł, a potem wygrał tylko raz. Gdy trzeba było odrabiać straty, trener Marek Cieślak wystawił Hampela jako jokera, a ten zdobył cztery punkty. Za chwilę wygrał swój kolejny wyścig i Polacy zrównali się z Australią. Po ostatnim biegu wściekły lider Australijczyków Jason Crump schował się w parku maszyn. To jego błąd spowodował, że nasza drużyna miała szansę na odrobienie strat. Gdyby w 22. biegu nie wyprzedził Kasprzaka na ostatnim wirażu, Polacy zbliżyliby się do nich na dwa punkty. Wtedy trener Cieślak nie mógłby wystawić rewelacyjnego Hampela. Prawo skorzystania z jokera przysługuje, gdy strata wynosi minimum trzy punkty. [ramka][srodtytul]Klasyfikacja:[/srodtytul] [b] 1. Polska 44 pkt (J. Hampel 18, K. Kasprzak 10, A. Miedziński 7, T. Gollob 6, P. Protasiewicz 3); [/b] 2. Australia 43 (L. Adams, J. Crump, C. Holder, D. Watt, D. Batchelor); 3. Szwecja 36 (J. Davidsson, F. Lindgren, A. Lindbaeck, A. Jonsson, D. Rudd); 4. Rosja 35 (E. Sajfutdinow, R, Gafurow, R. Poważny, D. Gizatulin, G. Łaguta).[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL