Warszawa

Zielone miasto pełne lodów i wzniesień

Joanna Grabowska chętnie ucieka z Warszawy. Jeśli jednak już decyduje się tu wypocząć, szuka przede wszystkim parków
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Dla Joanny Grabowskiej z fundacji Filmowa Warszawa stolica to miejsce pracy. Nam jednak przedstawia swoją mapę kulturalno-wypoczynkowych lokalizacji na upalne dni
Jestem typem podmiejskim i częściej niż w klubie czy kawiarni można mnie spotkać w parku lub lesie – mówi Grabowska.
Jej rodzina od pokoleń mieszka w stolicy, ona sama zaś kilka lat temu uciekła poza miasto. Po pracy ceni sobie spokój, który osiąga w otoczeniu lasów. Tu ładuje sobie baterie na następny dzień. Na co dzień lubi jednak mobilizującą energię miasta i fakt, że wszystko jest tu na wyciągnięcie ręki: od kawiarni po księgarnie. Choć biuro fundacji, którą prowadzi, mieści się przy Nowym Mieście, jednak znajduje się daleko od pędu centrum stolicy. [srodtytul]Do kina i po książkę[/srodtytul]
Grabowska codziennie pracuje nad rozszerzeniem kulturalnej oferty stolicy. Dzięki fundacji Filmowa Warszawa przybywa u nas sal projekcyjnych. Ostatnio pojawiło się kino Elektor w Mazowieckim Centrum Kultury na ulicy Elektoralnej, a kilka miesięcy temu – Alchemia na Starym Mieście. – Alchemia już teraz jest szczególnym punktem w Warszawie. Dla ludzi, którzy cenią sobie dobrą sztukę, to miejsce kultowe. Mnie to kino jest bliskie ze względu na repertuar – jako jedno z nielicznych, poza Muranowem, wyświetla filmy wysmakowane, niekomercyjne, przede wszystkim europejskie – mówi z przekonaniem. W Alchemii pojawiają się produkcje, które z prędkością meteorytu przemknęły przez inne kina. Tu można nadrobić zaległości, a na ciekawych przeglądach obejrzeć filmy rosyjskie, czeskie, francuskie i niemieckie. Jeśli ambitny seans rozbudzi nasze kulturalne apetyty, Joanna Grabowska poleca wyprawę do Czułego Barbarzyńcy. – Zawsze kiedy obok niego przejeżdżam, to serce mnie ściska. Szybko kalkuluję w głowie, ile mam czasu i czy zdążę tam wstąpić na kawę. Tutaj nawet jak się nie wie, co przeczytać, na pewno znajdzie się ktoś, kto dobrze doradzi. Jeśli uda mi się tam wejść, dokonuję zakupów książek w ilościach hurtowych – przyznaje. [srodtytul]Zielone punkty[/srodtytul] W Warszawie Grabowska szczególnie lubi parki. Najbliższy jej sercu jest park Moczydłowski ze słynną Górką Moczydłowską. – To chyba najbardziej urokliwy stołeczny park. Górka natomiast stanowi jedno z największych wyzwań dla rowerzystów, licznie trenujących tam swoją kondycję. Innym parkiem, który Grabowska szczególnie wyróżnia na mapie Warszawy, jest Szczęśliwicki. – Na pobliską górkę akurat wjechać trochę łatwiej, ale prawdziwą frajdę przynosi dopiero zjeżdżanie z niej. Lubię ten park za jeziorko, gdzie starsi panowie siedzą i łowią ryby, a kilku śmiałków próbuje się w nim kąpać. Mi nigdy nie starczyło odwagi, żeby zamoczyć tam choćby koniuszek palca – mówi. Sama, po rowerowej wycieczce, najchętniej kryje się w cieniu drzew z książką. – Znam to miejsce przede wszystkim jako zielony punkt Warszawy w okresie wiosenno-letnim. Ale tak naprawdę marzy mi się zjeżdżanie tutaj na nartach. Od kilku lat przejeżdżając tędy w zimie, tęsknym wzrokiem obserwuję narciarzy i działający wyciąg. I każdej zimy obiecuję sobie znaleźć wreszcie czas na przyjście tu z nartami – dodaje. [srodtytul]Smaki na lato[/srodtytul] – W upały, takie jak dziś, marzę o wybraniu się do lodziarni Malinowa w alei Niepodległości – przyznaje Grabowska. To miejsce nie jest tak popularne jak Zielona Budka, ale lody są tu pierwszej klasy. W menu kuszą szczególnie desery lodowo-owocowe, jakich nie znajdziemy w żadnej innej kawiarni. Często pojawiają się tu nowe smaki. Grabowska raczej omija modne kluby i restauracje, nie goni za nowo otwartymi miejscami. Jej ostatnim odkryciem jest działająca od kilku lat restauracja Kom na ulicy Zielnej, prowadzona przez Katarzynę Figurę, Kaiego Schoenhalsa i Wiesławę Szczep. – Serwują tu najpyszniejszą zupę kokosową, jaką jadłam w życiu. Każde danie wygląda tak, że ma się ochotę paść na kolana przed szefem kuchni – uśmiecha się Grabowska. Samo wnętrze restauracji zachwyciło ją połączeniem elegancji ze swobodą. – Za dnia jest tam cicho i chłodno, niezwykle przytulnie. Wieczorem dużo się dzieje. To miejsce z klimatem, które warto mieć na swojej liście ulubionych punktów w Warszawie – rzuca z przekonaniem. [ramka]Nowe kino Sala konferencyjna w Państwowym Muzeum Etnograficznym to kolejna przestrzeń, jaką fundacja przemienia w kino. Otwarcie EtnoKina zainauguruje w czwartek pokaz filmu „Gucza! Pojedynek na trąbki“. Projekcję poprzedzi spotkanie z Grzegorzem Brzozowiczem, który opowie widzom m.in. o festiwalu w Guczy. W planach jest także pokaz zdjęć i koncert grupy folkowej Sharena. Na otwarcie, które rozpocznie się o godz. 18, wstęp jest wolny (rezerwacje: tel. 0 609 525 756). Bilety na regularne seanse, które rozpoczną się w piątek, są w cenie 10 – 12 zł. aba[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL